DRUGI OBIEG
Wtorek, 18 sierpnia 2026
1.
https://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/7,48722,32972428,ukrainskie-dzieci-zaatakowane-w-bydgoszczy-bo-rozmawialy-w.html
Wbydgoskim parku rodzeństwo padło ofiarą agresji ze strony dorosłych tylko
dlatego, że rozmawiało ze sobą po ukraińsku - poinformował Konsulat Generalny
Ukrainy w Gdańsku. To drugi taki atak tego lata w Bydgoszczy. Policja dotąd nie
złapała sprawcy pierwszego.
W piątek (14 sierpnia) ukraińskie rodzeństwo - 14-letnia
dziewczynka i jej dwa lata młodszy brat - bawili się w parku imienia
Spandowskiego przy ulicy Unii Lubelskiej w Bydgoszczy. To stosunkowo mało
uczęszczane miejsce niedaleko starych, ceglanych wiaduktów kolejowych, blisko
stąd do dworca Bydgoszcz Główna. Właściciele psów wykorzystują zieleniec do
spacerów ze swoimi pupilami. Po drugiej stronie ulicy, bliżej Brdy, znajduje
się skatepark.
Bydgoska policja szuka sprawców znieważenia ukraińskich
dzieci
Dzieci z Ukrainy puszczały niewielkiego drona, rozmawiały przy tym w ojczystym
języku. To nie spodobało się parze z pieskiem.
"Uciekli się nie tylko do wulgarnego języka i gróźb
przemocy opartych na nietolerancji narodowej, ale także do przemocy
fizycznej" - relacjonuje zaalarmowany Konsulat Generalny Ukrainy w
Gdańsku.
Wykręcili dziecku rękę, złamali zabawkowego drona i rzucali
w niego odłamkami, powodując zadrapania.
Konsulat zawiadomił policję, ale to mama dzieci musiała
złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Zrobiła to w poniedziałek (17
sierpnia).
- Postępowanie prowadzone jest w sprawie znieważenia na tle
narodowościowym - informuje młodszy inspektor Monika Chlebicz, rzeczniczka
Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Wykroczenie polegające na
zniszczeniu drona będzie częścią dochodzenia.
Jak wynika z relacji nastolatków, to kobieta zachowywała się
agresywnie i wulgarnie, mężczyzna był raczej spokojny. - Mamy dokładne portrety
pamięciowe sprawców - dodaje rzeczniczka.
Konsulat objął opieką matkę i dzieci. Świadków zdarzenia prosi o kontakt z
policją. "Nie zostawimy tego przypadku bez odpowiedniej reakcji
prawniczej" - zapowiada.
Ukrainka zaatakowana na jednej z głównych ulic w Bydgoszczy
Za publiczne znieważenie osoby z powodu jej przynależności narodowej grozi do
trzech lat więzienia. Taka kara może spotkać także mężczyznę, który w końcówce
lipca zaatakował Ukrainkę w Bydgoszczy.
Oboje siedzieli na ławce w Śródmieściu, kiedy napastnik
zaczął obrażać kobietę i wymachiwać jej przed nosem butelką. Zaatakowana
wyciągnęła telefon i zaczęła wszystko dokumentować.
- Pani nie może nagrywać - zwróciła się do niej Bydgoszczanka, która
przyglądała się zdarzeniu.
- Mogę. Pan mnie wyzywa, że jestem Bandera. Do policji
jeszcze z tym pójdę, do policji nagrywam - odpowiedziała Ukrainka. - No, dawaj
- rzuciła do mężczyzny.
- Pani prowokuje w tej chwili - powiedziała świadkini
incydentu. - Pan ją zostawi, nie ma sensu się denerwować.
"Sprowokowany" mężczyzna opluł Ukrainkę. Po chwili
chwycił kamień i rzucił w jej kierunku, ale krzywdy nie zrobił.
Policja zajęła się sprawą krótko po opublikowaniu przez
ofiarę filmu w portalu X. Później kobieta oficjalnie złożyła zawiadomienie o
popełnieniu przestępstwa. Sprawcy dotąd nie złapano. - Postępowanie trwa - mówi
młodszy inspektor Jakub Skrzypek z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji
w Bydgoszczy.
Bydgoszczanie solidarni z Ukrainą
W Bydgoszczy język ukraiński codziennie słychać na ulicach,
w autobusach i tramwajach.
- Wszystko jest w porządku - odpowiedziała nam w swoim
ojczystym języku kobieta, którą po incydencie z dziećmi zagadnęliśmy w Domu
Ukraińskim. Punkt znajduje się przy ulicy Jezuickiej na Starym Mieście.
Problem jednak narasta i widzą to mieszkańcy. W niedzielę
(16 sierpnia) na stadionie w podbydgoskich Białych Błotach odbyła się
manifestacja "Solidarni ponad podziałami".
- Nie ma mojej zgody na hejt, nienawiść i ksenofobię - mówi
posłanka Agnieszka Kłopotek z PSL-u, która z mężem Eugeniuszem, byłym
wieloletnim parlamentarzystą, zaangażowała się w sprawę.
Do wyrażenia solidarności z Ukrainą zachęca także Komitet Obrony Demokracji w
Bydgoszczy. Akcję "Nie bądź obojętny" organizuje 24 sierpnia o godz.
17 w miniamfiteatrze przy spichrzach u zbiegu Mostowej i Grodzkiej.
========
Ileż to ruskich, faszystowskich qurev chodzi po polskiej ziemi. Nie ma
drugiego kraju tak tolerancyjnego i pobłażliwego dla rosyjskich faszystów.
2.
Sąd Najwyższy Rosji odrzucił apelację Jabłoko w sprawie zakazu umieszczania
kandydatów na listach wyborczych
https://www.themoscowtimes.com/2026/08/17/russian-supreme-court-rejects-yablokos-appeal-over-candidate-list-ban-a93514
Sąd Najwyższy Rosji odrzucił apelację wniesioną przez prawników antywojennej
partii Jabłoko od decyzji o wykluczeniu jej listy z federalnych wyborów do Dumy
Państwowej. Partia została wykluczona z udziału w wyborach do Dumy Państwowej
10 sierpnia. Sąd Najwyższy orzekł w odpowiedzi na pozew wniesiony przez partię
Rodina. W pozwie zarzucono Jabłoko naruszenie praw autorskich do materiałów
wyborczych i otrzymywanie funduszy z zagranicy. Podczas dzisiejszej rozprawy
apelacyjnej Jabłoko policja zatrzymała około osiemdziesięciu osób przed
budynkiem Sądu Najwyższego.
Sędzia obwodu pskowskiego skazał Lwa Szloberga, wiceprezesa rosyjskiej
liberalnej partii opozycyjnej Jabłoko, na 11 lat i miesiąc więzienia za
„dyskredytowanie” i rozpowszechnianie „fałszywych informacji” na temat
rosyjskiego wojska, donosi „Moscow Times”. Szloberg będzie odbywał karę w
kolonii karnej, jak donosi agencja prasowa Mediazona, za krytykę wojny na
Ukrainie, którą w swoim procesie określił jako katastrofę dla Rosji. Wyrok ten
jest następstwem decyzji Sądu Najwyższego Rosji z 10 sierpnia o zakazie udziału
Jabłoko w wyborach parlamentarnych w przyszłym miesiącu.
Zełenski: „Niektóre towary niezbędne do rosyjskiej agresji są nadal dostarczane
przez państwa G7”.
Wołodymyr Zełenski powiedział, że pracuje na kilku „frontach
sankcji”, równolegle z „sankcjami kinetycznymi”, którymi Kijów nadal atakuje
Rosję. „Niektóre towary kluczowe dla rosyjskiej agresji są nadal dostarczane
nawet przez państwa G7” – napisał w X. „Nasi partnerzy powinni zrozumieć, jak
każdy środek sankcjonujący przyczynia się do zbliżenia pokoju i ratowania
życia”.
Sekretarz Stolicy Apostolskiej ds. Stosunków z Państwami, arcybiskup Paul
Richard Gallagher, odwiedzi Rosję w dniach 25-28 sierpnia, donosi rosyjska
gazeta „Niezawisimaja Gazieta”. Jednym z celów wizyty Gallaghera, jak podano,
jest „przygotowanie gruntu na przyjazd kardynała Matteo Zuppiego (wysłannika
Watykanu ds. sytuacji na Ukrainie) do Moskwy”. Innym celem wizyty Gallaghera w
Moskwie „może być rozwiązanie kwestii katedry archidiecezji Matki Bożej, która
stoi pusta od kilku miesięcy. W maju 2026 roku przywódca rosyjskich katolików,
arcybiskup Paul Pezzi, zrezygnował z urzędu z powodów zdrowotnych”.
3.
Rosja buduje tajne bazy dronów w zasięgu NATO
Nowo wybudowane centra przesiadkowe zapewniają dostęp do
większości obszarów Europy, w tym najnowszej broni Kremla
https://www.telegraph.co.uk/world-news/2026/08/16/russia-builds-secret-drone-bases-in-nato-striking-distance/
Rosja utworzyła 10 baz w regionach przygranicznych i okupowanych terytoriach
Ukrainy w celu masowego wystrzeliwania dronów kamikaze dalekiego zasięgu,
takich jak odrzutowy dron Geran-5, którego zasięg obejmuje zarówno Ukrainę, jak
i wschodnią flankę NATO. The Telegraph informuje o tym , powołując się na
źródła i zdjęcia satelitarne. Według publikacji, obiekty te znajdują się w
obwodach: smoleńskim (lotnisko Szatałowo), briańskim (Cymbulowo, baza lotnicza
Nawla i lotnisko Asowica), kurskim (lotnisko Chalino) i rostowskim (lotnisko
Millerowo), w Donieckiej Republice Ludowej (lotnisko w Doniecku), w Kraju
Krasnodarskim (baza lotnicza Primorsko-Achtarsk) i na Krymie (lotnisko Kacza i
Przylądek Czauda).
4.
Decyzja Trumpa o zerwaniu sojuszu z Koreą Południową to „bezsensowna,
chaotyczna decyzja” – twierdzą ustawodawcy
Nagły rozkaz prezydenta USA o ograniczeniu wspólnych ćwiczeń
z Seulem ma „pochlebić” dyktatorowi Korei Północnej, twierdzi czołowy demokrata
https://www.theguardian.com/us-news/2026/aug/17/trump-south-korea-alliance
Decyzja Donalda Trumpa, mająca na celu zerwanie 73-letniego sojuszu wojskowego
Waszyngtonu z Seulem, została określona jako „bezsensowna” i „krótkowzroczna”,
gdyż ustawodawcy ostrzegają, że grozi to wzmocnieniem wpływów Rosji na
Ukrainie.
Prezydent USA nagle nakazał Pentagonowi ograniczenie
wspólnych ćwiczeń z Koreą Południową zaledwie kilka dni po tym, jak Korea
Północna przeprowadziła testy rakiet balistycznych, uzasadniając tę decyzję
„bardzo dobrymi relacjami” z Kim Dzong Unem, dyktatorem posiadającym broń
nuklearną, którego celem jest odstraszanie.
Trump ogłosił to zarządzenie w mediach społecznościowych,
nakazując sekretarzowi obrony USA, Pete'owi Hegsethowi, ograniczenie działań
Ulchi Freedom Shield. Są to 11-dniowe ćwiczenia, które mają się odbyć w dniach
17-27 sierpnia. Mają w nich wziąć udział około 18 000 południowokoreańskich
żołnierzy, ćwiczących różne scenariusze, w tym ataki rakietowe, ataki dronów i
cyberataki.
Trump przedstawił tę decyzję jako wyraz uprzejmości wobec Kima, pisząc, że
ćwiczenia „wysyłają sygnał całkowicie niewłaściwy i wrogi” do kraju, który
określił jako „niegroźny i pełen szacunku”, pomimo ciągłych testów rakietowych
Korei Północnej i rozbudowy jej arsenału nuklearnego.
Demokraci w Kongresie stwierdzili, że ten ruch przyniósł
Kimowi nic nieznaczące zwycięstwo propagandowe, a jego sojusznik poniósł
konsekwencje wojny na Bliskim Wschodzie, w której nigdy nie zgodził się
uczestniczyć.
Jack Reed, czołowy demokrata w komisji sił zbrojnych Senatu,
nazwał to „kolejną absurdalną, chaotyczną decyzją prezydenta Trumpa i jego
chaotycznej administracji”.
„Kiedy prezydent Trump przerywa ćwiczenia wojskowe, by
schlebiać dyktatorowi, lub karze Koreę Południową za odmowę przyłączenia się do
wojny, którą on rozpoczął, wszyscy nasi sojusznicy –i przeciwnicy –uważają, że
zobowiązania Ameryki podlegają negocjacjom” – powiedział Reed w oświadczeniu,
opisując ten ruch jako ukaranie Korei „bez żadnego powodu poza ego Trumpa”.
Ostrzeżenie Reeda powtórzył Mark Kelly z Arizony,
zasiadający w tym samym komitecie, który argumentował, że ćwiczenia nie miały
charakteru symbolicznego, lecz stanowiły podstawę zdolności sojuszu do
funkcjonowania w sytuacji kryzysowej. „Korea Północna i Południowa formalnie
nadal są w stanie wojny” – powiedział Kelly. „Nasza zdolność do obrony
sojusznika przed Koreańczykami z Północy wynika z tego, że nasze siły są dobrze
wyszkolone i zdolne do koordynacji z Koreańczykami z Południa. Rezygnacja z
tych wspólnych ćwiczeń jest krótkowzroczna i stanowi błąd”.
Sojusz, który Trump obecnie wycofuje, sięga Traktatu o
Wzajemnej Obrony z 1953 roku, podpisanego po zawieszeniu broni w wojnie
koreańskiej. Około 28 500 amerykańskich żołnierzy nadal stacjonuje w Korei
Południowej, wspieranych przez połączone amerykańsko-południowokoreańskie
struktury dowodzenia oraz obietnicę Waszyngtonu o rozszerzeniu parasola
nuklearnego nad Seulem.
Mimo że Trump nazwał Koreę Północną „niegroźną”, Roczna
Ocena Zagrożeń jego administracji z 2026 roku opisuje „coraz bardziej pewny
siebie reżim północnokoreański”, ostrzegając, że broń masowego rażenia, siły
konwencjonalne i operacje cybernetyczne stanowią zagrożenie dla Stanów
Zjednoczonych, Korei Południowej i Japonii. Jego była dyrektor wywiadu
narodowego, Tulsi Gabbard, zeznała w marcu, że „północnokoreańskie
międzykontynentalne pociski balistyczne (ICBM) mogą już dotrzeć do terytorium
USA”.
Trump powiązał również swoją decyzję z wojną z Iranem,
wyrażając niezadowolenie z powodu odmowy Seulu przyłączenia się do
amerykańskiej kampanii wojskowej przeciwko Iranowi, kampanii, która uszczupliła
amerykańskie zapasy rakiet i, po zamknięciu cieśniny Ormuz przez Teheran,
przyczyniła się do wzrostu cen w kraju. Przyznał, że te dwie kwestie mają ze
sobą niewiele wspólnego, mimo że ukarał Seul za obie.
„Chociaż nie ma to ze sobą nic wspólnego (?), niedawno
zapytałem prezydenta Korei Południowej, czy chciałby przyłączyć się do nas w
denuklearyzacji Islamskiej Republiki Iranu, a on odpowiedział: »Nie,
dziękuję«!” – napisał Trump.
Andy Kim, senator z New Jersey, zasiadający w senackiej
komisji stosunków zagranicznych, powiedział, że powiązanie ćwiczeń z tą odmową
świadczy o niepokojącym nastawieniu do kluczowego partnera.
„Nasz sojusz z Republiką Korei ma kluczowe znaczenie dla
bezpieczeństwa i dobrobytu USA – i obawiam się, że dzisiejszy wpis prezydenta
Trumpa sugeruje lekceważenie tych relacji” – powiedział Kim. „Korea Południowa
jest kluczowym partnerem w zapewnianiu pokoju i bezpieczeństwa w części świata
pełnej ryzyka; powinniśmy traktować ją w ten sposób, zamiast dawać upust
frustracji w mediach społecznościowych”.
To nie pierwszy raz, kiedy Trump traktuje ćwiczenia jako
kartę przetargową. Po szczycie z Kimem w Singapurze w 2018 roku, całkowicie
zawiesił główne ćwiczenia, nazywając je kosztownymi i prowokacyjnymi, zanim
zostały po cichu przywrócone po załamaniu się dyplomacji nuklearnej z
Pjongjangiem.
Spór pojawił się w momencie, gdy Seul przez większą część
ostatniego roku wytyczał własną ścieżkę na Bliskim Wschodzie. W lutym rząd
Korei Południowej wyraził „poważne zaniepokojenie” izraelskimi działaniami
rozszerzającymi kontrolę nad okupowanym Zachodnim Brzegiem i wezwał Izrael do
„natychmiastowego wycofania się z decyzji”.
W kwietniu ambasador Seulu przy ONZ powiedział Radzie
Bezpieczeństwa, że każda jednostronna aneksja terytoriów palestyńskich „powinna
zostać cofnięta”. Lee Jae-myung, prezydent Korei Południowej, dwukrotnie
publicznie starł się z Izraelem: w kwietniu za uwagi, w których porównał
nagranie przedstawiające sposób, w jaki izraelski żołnierz traktuje ciało
Palestyńczyka, do Holokaustu, a w maju po zatrzymaniu dwóch południowokoreańskich
aktywistów podczas misji humanitarnej zmierzającej do Strefy Gazy.
Thom Tillis, ustępujący senator Partii Republikańskiej z
Karoliny Północnej, wtrącił się, podkreślając, że efekt motyla, jaki wywoła
decyzja Trumpa, w niezamierzony sposób przyniesie korzyści Rosji.
„Korea Południowa jest solidnym sojusznikiem wojskowym od
ponad 70 lat, dysponującym znakomitymi możliwościami militarnymi” – napisał
Tillis w mediach społecznościowych. „Ograniczenie wspólnych ćwiczeń z Koreą
Południową nie przynosi nic poza uwolnieniem tysięcy żołnierzy Korei Północnej,
którzy wspierają systematyczne porwania, tortury, gwałty i mordowanie
niewinnych obywateli Ukrainy przez Putina”.
5.
Donald Trump grozi zbombardowaniem Omanu, jeśli „przeszkodzi” w zakończeniu
wojny z Iranem
Prezydent grozi „zbombardowaniem ich na śmierć” po tym, jak
w maju groził sojusznikowi z Zatoki Perskiej
https://www.theguardian.com/world/2026/aug/17/donald-trump-threatens-bomb-oman
Donald Trump ponownie zagroził zbombardowaniem Omanu, jeśli „przeszkodzi” mu w
wysiłkach na rzecz zakończenia wojny USA i Izraela z Iranem. Dwumiesięczny
okres na negocjacje pokojowe z Iranem upłynął w poniedziałek, a zakończenia
konfliktu wciąż nie widać.
Najnowsze groźby wobec Omanu, który nie jest stroną wojny,
pokazały, w jaki sposób nieprzewidywalne i często skandaliczne podejście Trumpa
do dyplomacji rozgniewało partnerów USA i nie doprowadziło do obiecanego przez
niego przełomu, który miałby zakończyć wojnę.
„Jeśli Oman stanie nam na drodze, zbombardujemy ich na
śmierć” – powiedział Trump w poniedziałek w telewizji Fox News. To już drugi
raz, kiedy kieruje taką groźbę pod adresem Maskatu, długoletniego
strategicznego partnera USA, który tradycyjnie pełnił rolę ważnego kanału
komunikacji między Waszyngtonem a Teheranem.
W poniedziałek trwały liczne konflikty na Bliskim Wschodzie.
Jemeńscy Huti twierdzili, że zaatakowali rakietami i dronami okręty wojenne
Arabii Saudyjskiej – sojusznika USA – na Morzu Czerwonym. Saudyjskie władze nie
potwierdziły doniesień o ataku, który według Hutich dotyczył saudyjskiego
okrętu wojennego i czterech jednostek eskortowych. Atak miał miejsce w porcie w
pobliżu cieśniny Bab al-Mandab, ważnego globalnego szlaku żeglugowego łączącego
Morze Czerwone z Zatoką Adeńską.
W Izraelu zięć Trumpa Jared Kushner, spotkał się z
Benjaminem Netanjahu przez ponad cztery godziny po tym, jak premier Izraela
odrzucił popierany przez USA plan pokojowy dotyczący wojny w Strefie Gazy,
który zakładał wycofanie wojsk izraelskich ze zdewastowanego terytorium.
Netanjahu oświadczył, że odrzuca wszelkie wycofania, które miałyby nastąpić
przed całkowitym rozbrojeniem Hamasu. Kushner miał rzekomo powiedzieć
Netanjahu, aby nie stwarzał przeszkód w zawarciu porozumienia pokojowego,
poinformowali amerykańscy urzędnicy mediom.
Trump określił polityczne dziedzictwo swojej drugiej
kadencji prezydenckiej jako „główny mediator”, ale jego wysiłki mające na celu
wycofanie USA z konfliktów na Bliskim Wschodzie legły w gruzach.
Prezydent USA wypowiedział groźbę pod adresem Omanu,
próbując doprowadzić konflikt do końca, prawie sześć miesięcy po jego
rozpoczęciu, a okno dyplomatyczne uzgodnione z Teheranem wyczerpało się, a
ostatecznego porozumienia nie widać. Trump stwierdził jednak również w
poniedziałkowym wywiadzie, że „nie spieszy mu się” z osiągnięciem porozumienia.
Dwumiesięczne okno na negocjacje zakończyło się w
poniedziałek bez przełomu. Trump wielokrotnie twierdził, że wojna zakończy się
„wkrótce” i w ostatnich miesiącach mówił o perspektywie trwałego porozumienia
pokojowego, jednak przełom się nie zmaterializował.
W tym samym wywiadzie Trump powiedział, że Iran powinien
„wywiesić białą flagę kapitulacji”, ale zasygnalizował, że nie zamierza
narzucać Teheranowi nowego terminu. „Nie mam żadnego harmonogramu. Nie spieszę
się” – powiedział.
Trump podpisał memorandum o porozumieniu z Iranem w Pałacu
Wersalskim 17 czerwca, na marginesie szczytu G7, na którym zawieszono działania
wojenne i ustalono maksymalnie 60-dniowe okno – które może zostać przedłużone
wyłącznie za obopólną zgodą – w celu osiągnięcia przez obie strony
kompleksowego porozumienia obejmującego złagodzenie sankcji, irański program
nuklearny i inne spory.
Trump odrzucił również obawy, że arsenał militarny
Waszyngtonu kurczy się po prawie sześciu miesiącach walk, mówiąc w wywiadzie
dla Fox News, że dotychczasowe wydatki USA przeciwko Iranowi to „drobne
grosze”.
Zasugerował, że wiele bardziej zaawansowanych amerykańskich
środków bojowych, w tym systemy obrony powietrznej, zostało już „przekazanych”
Ukrainie za czasów jego poprzednika, Joe Bidena – twierdzenie to pokrywa się z
ostrzeżeniami analityków obronnych wygłaszanymi wcześniej w trakcie wojny, że
zapasy USA i ich sojuszników wyczerpują się szybciej, niż można je uzupełniać.
Wypowiedź ta pojawiła się po tym, jak Trump wykorzystał
swoją platformę Truth Social do powtórzenia swojej „czerwonej linii”
negocjacyjnej. „Najważniejszym celem jest i zawsze będzie to, aby Iran nie mógł
posiadać, w żadnej formie, broni jądrowej” – napisał.
Cieśnina Ormuz – kluczowy punkt przewężenia w światowym
handlu, przez który zazwyczaj przepływa około jednej piątej światowych dostaw
ropy naftowej drogą morską – została praktycznie zamknięta, odkąd USA i Izrael
rozpoczęły w lutym wojnę z Iranem.
Iran leży na północ od cieśniny. Oman na południe. Oba kraje prowadzą rozmowy
na temat kontroli nad cieśniną.
Podczas majowego posiedzenia rządu prezydent mimochodem
zagroził, że „wysadzi Oman w powietrze, jeśli ten nie będzie się „sprawował”.
Nastąpiło to po tym, jak Trump w swoim piątkowym
przemówieniu zagroził, że ogłosi cieśninę Ormuz „terytorium Stanów
Zjednoczonych”.
Oprócz trwających od dziesięcioleci powiązań wojskowych i
gospodarczych Omanu ze Stanami Zjednoczonymi, ten kraj Zatoki Perskiej liczący
5,3 miliona mieszkańców odegrał rolę mediatora w wojnie i sam padł ofiarą
ataków ze strony Teheranu.
Ministerstwo spraw zagranicznych Iranu poinformowało w
poniedziałek, że rozmowy z Omanem „trwają nadal”, pomimo ostatniego wybuchu
gniewu Trumpa.
Trump potwierdził również po raz pierwszy, że Waszyngton
otworzył bezpośredni kanał komunikacji z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji
Islamskiej (IRGC), który USA i Izrael atakowały przez cały czas trwania
konfliktu.
„To dobrzy pokerzyści, ale wymierają” – powiedział o
przywódcach Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
========
Borze zielony, co za głupi i niebezpieczny xuj!
6.
https://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,32972810,pis-triumfuje-ko-traci-radnego-w-sejmiku-wojewodztwa-swietokrzyskiego.html
Waldemar Wrona odszedł z klubu radnych Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku
Województwa Świętokrzyskiego - dowiedziała się "Wyborcza". Już
wcześniej nieformalnie wspierał Prawo i Sprawiedliwość.
========
A już za rok wybory.
Komentarze
Prześlij komentarz