DRUGI OBIEG
Wtorek, 18 sierpnia 2026


1.

https://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/7,48722,32972428,ukrainskie-dzieci-zaatakowane-w-bydgoszczy-bo-rozmawialy-w.html
Wbydgoskim parku rodzeństwo padło ofiarą agresji ze strony dorosłych tylko dlatego, że rozmawiało ze sobą po ukraińsku - poinformował Konsulat Generalny Ukrainy w Gdańsku. To drugi taki atak tego lata w Bydgoszczy. Policja dotąd nie złapała sprawcy pierwszego.

W piątek (14 sierpnia) ukraińskie rodzeństwo - 14-letnia dziewczynka i jej dwa lata młodszy brat - bawili się w parku imienia Spandowskiego przy ulicy Unii Lubelskiej w Bydgoszczy. To stosunkowo mało uczęszczane miejsce niedaleko starych, ceglanych wiaduktów kolejowych, blisko stąd do dworca Bydgoszcz Główna. Właściciele psów wykorzystują zieleniec do spacerów ze swoimi pupilami. Po drugiej stronie ulicy, bliżej Brdy, znajduje się skatepark.

 

Bydgoska policja szuka sprawców znieważenia ukraińskich dzieci
Dzieci z Ukrainy puszczały niewielkiego drona, rozmawiały przy tym w ojczystym języku. To nie spodobało się parze z pieskiem.

"Uciekli się nie tylko do wulgarnego języka i gróźb przemocy opartych na nietolerancji narodowej, ale także do przemocy fizycznej" - relacjonuje zaalarmowany Konsulat Generalny Ukrainy w Gdańsku.

Wykręcili dziecku rękę, złamali zabawkowego drona i rzucali w niego odłamkami, powodując zadrapania.

Konsulat zawiadomił policję, ale to mama dzieci musiała złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Zrobiła to w poniedziałek (17 sierpnia).

- Postępowanie prowadzone jest w sprawie znieważenia na tle narodowościowym - informuje młodszy inspektor Monika Chlebicz, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Wykroczenie polegające na zniszczeniu drona będzie częścią dochodzenia.

Jak wynika z relacji nastolatków, to kobieta zachowywała się agresywnie i wulgarnie, mężczyzna był raczej spokojny. - Mamy dokładne portrety pamięciowe sprawców - dodaje rzeczniczka.
Konsulat objął opieką matkę i dzieci. Świadków zdarzenia prosi o kontakt z policją. "Nie zostawimy tego przypadku bez odpowiedniej reakcji prawniczej" - zapowiada.

 

Ukrainka zaatakowana na jednej z głównych ulic w Bydgoszczy
Za publiczne znieważenie osoby z powodu jej przynależności narodowej grozi do trzech lat więzienia. Taka kara może spotkać także mężczyznę, który w końcówce lipca zaatakował Ukrainkę w Bydgoszczy.

Oboje siedzieli na ławce w Śródmieściu, kiedy napastnik zaczął obrażać kobietę i wymachiwać jej przed nosem butelką. Zaatakowana wyciągnęła telefon i zaczęła wszystko dokumentować.
- Pani nie może nagrywać - zwróciła się do niej Bydgoszczanka, która przyglądała się zdarzeniu.

- Mogę. Pan mnie wyzywa, że jestem Bandera. Do policji jeszcze z tym pójdę, do policji nagrywam - odpowiedziała Ukrainka. - No, dawaj - rzuciła do mężczyzny.

- Pani prowokuje w tej chwili - powiedziała świadkini incydentu. - Pan ją zostawi, nie ma sensu się denerwować.

"Sprowokowany" mężczyzna opluł Ukrainkę. Po chwili chwycił kamień i rzucił w jej kierunku, ale krzywdy nie zrobił.

Policja zajęła się sprawą krótko po opublikowaniu przez ofiarę filmu w portalu X. Później kobieta oficjalnie złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Sprawcy dotąd nie złapano. - Postępowanie trwa - mówi młodszy inspektor Jakub Skrzypek z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.

 

Bydgoszczanie solidarni z Ukrainą

W Bydgoszczy język ukraiński codziennie słychać na ulicach, w autobusach i tramwajach.

- Wszystko jest w porządku - odpowiedziała nam w swoim ojczystym języku kobieta, którą po incydencie z dziećmi zagadnęliśmy w Domu Ukraińskim. Punkt znajduje się przy ulicy Jezuickiej na Starym Mieście.

Problem jednak narasta i widzą to mieszkańcy. W niedzielę (16 sierpnia) na stadionie w podbydgoskich Białych Błotach odbyła się manifestacja "Solidarni ponad podziałami".

- Nie ma mojej zgody na hejt, nienawiść i ksenofobię - mówi posłanka Agnieszka Kłopotek z PSL-u, która z mężem Eugeniuszem, byłym wieloletnim parlamentarzystą, zaangażowała się w sprawę.
Do wyrażenia solidarności z Ukrainą zachęca także Komitet Obrony Demokracji w Bydgoszczy. Akcję "Nie bądź obojętny" organizuje 24 sierpnia o godz. 17 w miniamfiteatrze przy spichrzach u zbiegu Mostowej i Grodzkiej.
========
Ileż to ruskich, faszystowskich qurev chodzi po polskiej ziemi. Nie ma drugiego kraju tak tolerancyjnego i pobłażliwego dla rosyjskich faszystów.


2.

Sąd Najwyższy Rosji odrzucił apelację Jabłoko w sprawie zakazu umieszczania kandydatów na listach wyborczych
https://www.themoscowtimes.com/2026/08/17/russian-supreme-court-rejects-yablokos-appeal-over-candidate-list-ban-a93514
Sąd Najwyższy Rosji odrzucił apelację wniesioną przez prawników antywojennej partii Jabłoko od decyzji o wykluczeniu jej listy z federalnych wyborów do Dumy Państwowej. Partia została wykluczona z udziału w wyborach do Dumy Państwowej 10 sierpnia. Sąd Najwyższy orzekł w odpowiedzi na pozew wniesiony przez partię Rodina. W pozwie zarzucono Jabłoko naruszenie praw autorskich do materiałów wyborczych i otrzymywanie funduszy z zagranicy. Podczas dzisiejszej rozprawy apelacyjnej Jabłoko policja zatrzymała około osiemdziesięciu osób przed budynkiem Sądu Najwyższego.


Sędzia obwodu pskowskiego skazał Lwa Szloberga, wiceprezesa rosyjskiej liberalnej partii opozycyjnej Jabłoko, na 11 lat i miesiąc więzienia za „dyskredytowanie” i rozpowszechnianie „fałszywych informacji” na temat rosyjskiego wojska, donosi „Moscow Times”. Szloberg będzie odbywał karę w kolonii karnej, jak donosi agencja prasowa Mediazona, za krytykę wojny na Ukrainie, którą w swoim procesie określił jako katastrofę dla Rosji. Wyrok ten jest następstwem decyzji Sądu Najwyższego Rosji z 10 sierpnia o zakazie udziału Jabłoko w wyborach parlamentarnych w przyszłym miesiącu.

Zełenski: „Niektóre towary niezbędne do rosyjskiej agresji są nadal dostarczane przez państwa G7”.

Wołodymyr Zełenski powiedział, że pracuje na kilku „frontach sankcji”, równolegle z „sankcjami kinetycznymi”, którymi Kijów nadal atakuje Rosję. „Niektóre towary kluczowe dla rosyjskiej agresji są nadal dostarczane nawet przez państwa G7” – napisał w X. „Nasi partnerzy powinni zrozumieć, jak każdy środek sankcjonujący przyczynia się do zbliżenia pokoju i ratowania życia”.


Sekretarz Stolicy Apostolskiej ds. Stosunków z Państwami, arcybiskup Paul Richard Gallagher, odwiedzi Rosję w dniach 25-28 sierpnia, donosi rosyjska gazeta „Niezawisimaja Gazieta”. Jednym z celów wizyty Gallaghera, jak podano, jest „przygotowanie gruntu na przyjazd kardynała Matteo Zuppiego (wysłannika Watykanu ds. sytuacji na Ukrainie) do Moskwy”. Innym celem wizyty Gallaghera w Moskwie „może być rozwiązanie kwestii katedry archidiecezji Matki Bożej, która stoi pusta od kilku miesięcy. W maju 2026 roku przywódca rosyjskich katolików, arcybiskup Paul Pezzi, zrezygnował z urzędu z powodów zdrowotnych”.


3.

Rosja buduje tajne bazy dronów w zasięgu NATO

Nowo wybudowane centra przesiadkowe zapewniają dostęp do większości obszarów Europy, w tym najnowszej broni Kremla
https://www.telegraph.co.uk/world-news/2026/08/16/russia-builds-secret-drone-bases-in-nato-striking-distance/
Rosja utworzyła 10 baz w regionach przygranicznych i okupowanych terytoriach Ukrainy w celu masowego wystrzeliwania dronów kamikaze dalekiego zasięgu, takich jak odrzutowy dron Geran-5, którego zasięg obejmuje zarówno Ukrainę, jak i wschodnią flankę NATO. The Telegraph informuje o tym , powołując się na źródła i zdjęcia satelitarne. Według publikacji, obiekty te znajdują się w obwodach: smoleńskim (lotnisko Szatałowo), briańskim (Cymbulowo, baza lotnicza Nawla i lotnisko Asowica), kurskim (lotnisko Chalino) i rostowskim (lotnisko Millerowo), w Donieckiej Republice Ludowej (lotnisko w Doniecku), w Kraju Krasnodarskim (baza lotnicza Primorsko-Achtarsk) i na Krymie (lotnisko Kacza i Przylądek Czauda).



4.

Decyzja Trumpa o zerwaniu sojuszu z Koreą Południową to „bezsensowna, chaotyczna decyzja” – twierdzą ustawodawcy

Nagły rozkaz prezydenta USA o ograniczeniu wspólnych ćwiczeń z Seulem ma „pochlebić” dyktatorowi Korei Północnej, twierdzi czołowy demokrata
https://www.theguardian.com/us-news/2026/aug/17/trump-south-korea-alliance
Decyzja Donalda Trumpa, mająca na celu zerwanie 73-letniego sojuszu wojskowego Waszyngtonu z Seulem, została określona jako „bezsensowna” i „krótkowzroczna”, gdyż ustawodawcy ostrzegają, że grozi to wzmocnieniem wpływów Rosji na Ukrainie.

Prezydent USA nagle nakazał Pentagonowi ograniczenie wspólnych ćwiczeń z Koreą Południową zaledwie kilka dni po tym, jak Korea Północna przeprowadziła testy rakiet balistycznych, uzasadniając tę ​​decyzję „bardzo dobrymi relacjami” z Kim Dzong Unem, dyktatorem posiadającym broń nuklearną, którego celem jest odstraszanie.

Trump ogłosił to zarządzenie w mediach społecznościowych, nakazując sekretarzowi obrony USA, Pete'owi Hegsethowi, ograniczenie działań Ulchi Freedom Shield. Są to 11-dniowe ćwiczenia, które mają się odbyć w dniach 17-27 sierpnia. Mają w nich wziąć udział około 18 000 południowokoreańskich żołnierzy, ćwiczących różne scenariusze, w tym ataki rakietowe, ataki dronów i cyberataki.
Trump przedstawił tę decyzję jako wyraz uprzejmości wobec Kima, pisząc, że ćwiczenia „wysyłają sygnał całkowicie niewłaściwy i wrogi” do kraju, który określił jako „niegroźny i pełen szacunku”, pomimo ciągłych testów rakietowych Korei Północnej i rozbudowy jej arsenału nuklearnego.

Demokraci w Kongresie stwierdzili, że ten ruch przyniósł Kimowi nic nieznaczące zwycięstwo propagandowe, a jego sojusznik poniósł konsekwencje wojny na Bliskim Wschodzie, w której nigdy nie zgodził się uczestniczyć.

Jack Reed, czołowy demokrata w komisji sił zbrojnych Senatu, nazwał to „kolejną absurdalną, chaotyczną decyzją prezydenta Trumpa i jego chaotycznej administracji”.

„Kiedy prezydent Trump przerywa ćwiczenia wojskowe, by schlebiać dyktatorowi, lub karze Koreę Południową za odmowę przyłączenia się do wojny, którą on rozpoczął, wszyscy nasi sojusznicy –i przeciwnicy –uważają, że zobowiązania Ameryki podlegają negocjacjom” – powiedział Reed w oświadczeniu, opisując ten ruch jako ukaranie Korei „bez żadnego powodu poza ego Trumpa”.

Ostrzeżenie Reeda powtórzył Mark Kelly z Arizony, zasiadający w tym samym komitecie, który argumentował, że ćwiczenia nie miały charakteru symbolicznego, lecz stanowiły podstawę zdolności sojuszu do funkcjonowania w sytuacji kryzysowej. „Korea Północna i Południowa formalnie nadal są w stanie wojny” – powiedział Kelly. „Nasza zdolność do obrony sojusznika przed Koreańczykami z Północy wynika z tego, że nasze siły są dobrze wyszkolone i zdolne do koordynacji z Koreańczykami z Południa. Rezygnacja z tych wspólnych ćwiczeń jest krótkowzroczna i stanowi błąd”.

Sojusz, który Trump obecnie wycofuje, sięga Traktatu o Wzajemnej Obrony z 1953 roku, podpisanego po zawieszeniu broni w wojnie koreańskiej. Około 28 500 amerykańskich żołnierzy nadal stacjonuje w Korei Południowej, wspieranych przez połączone amerykańsko-południowokoreańskie struktury dowodzenia oraz obietnicę Waszyngtonu o rozszerzeniu parasola nuklearnego nad Seulem.

Mimo że Trump nazwał Koreę Północną „niegroźną”, Roczna Ocena Zagrożeń jego administracji z 2026 roku opisuje „coraz bardziej pewny siebie reżim północnokoreański”, ostrzegając, że broń masowego rażenia, siły konwencjonalne i operacje cybernetyczne stanowią zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, Korei Południowej i Japonii. Jego była dyrektor wywiadu narodowego, Tulsi Gabbard, zeznała w marcu, że „północnokoreańskie międzykontynentalne pociski balistyczne (ICBM) mogą już dotrzeć do terytorium USA”.

Trump powiązał również swoją decyzję z wojną z Iranem, wyrażając niezadowolenie z powodu odmowy Seulu przyłączenia się do amerykańskiej kampanii wojskowej przeciwko Iranowi, kampanii, która uszczupliła amerykańskie zapasy rakiet i, po zamknięciu cieśniny Ormuz przez Teheran, przyczyniła się do wzrostu cen w kraju. Przyznał, że te dwie kwestie mają ze sobą niewiele wspólnego, mimo że ukarał Seul za obie.

„Chociaż nie ma to ze sobą nic wspólnego (?), niedawno zapytałem prezydenta Korei Południowej, czy chciałby przyłączyć się do nas w denuklearyzacji Islamskiej Republiki Iranu, a on odpowiedział: »Nie, dziękuję«!” – napisał Trump.

Andy Kim, senator z New Jersey, zasiadający w senackiej komisji stosunków zagranicznych, powiedział, że powiązanie ćwiczeń z tą odmową świadczy o niepokojącym nastawieniu do kluczowego partnera.

„Nasz sojusz z Republiką Korei ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa i dobrobytu USA – i obawiam się, że dzisiejszy wpis prezydenta Trumpa sugeruje lekceważenie tych relacji” – powiedział Kim. „Korea Południowa jest kluczowym partnerem w zapewnianiu pokoju i bezpieczeństwa w części świata pełnej ryzyka; powinniśmy traktować ją w ten sposób, zamiast dawać upust frustracji w mediach społecznościowych”.

To nie pierwszy raz, kiedy Trump traktuje ćwiczenia jako kartę przetargową. Po szczycie z Kimem w Singapurze w 2018 roku, całkowicie zawiesił główne ćwiczenia, nazywając je kosztownymi i prowokacyjnymi, zanim zostały po cichu przywrócone po załamaniu się dyplomacji nuklearnej z Pjongjangiem.

Spór pojawił się w momencie, gdy Seul przez większą część ostatniego roku wytyczał własną ścieżkę na Bliskim Wschodzie. W lutym rząd Korei Południowej wyraził „poważne zaniepokojenie” izraelskimi działaniami rozszerzającymi kontrolę nad okupowanym Zachodnim Brzegiem i wezwał Izrael do „natychmiastowego wycofania się z decyzji”.

W kwietniu ambasador Seulu przy ONZ powiedział Radzie Bezpieczeństwa, że każda jednostronna aneksja terytoriów palestyńskich „powinna zostać cofnięta”. Lee Jae-myung, prezydent Korei Południowej, dwukrotnie publicznie starł się z Izraelem: w kwietniu za uwagi, w których porównał nagranie przedstawiające sposób, w jaki izraelski żołnierz traktuje ciało Palestyńczyka, do Holokaustu, a w maju po zatrzymaniu dwóch południowokoreańskich aktywistów podczas misji humanitarnej zmierzającej do Strefy Gazy.

Thom Tillis, ustępujący senator Partii Republikańskiej z Karoliny Północnej, wtrącił się, podkreślając, że efekt motyla, jaki wywoła decyzja Trumpa, w niezamierzony sposób przyniesie korzyści Rosji.

„Korea Południowa jest solidnym sojusznikiem wojskowym od ponad 70 lat, dysponującym znakomitymi możliwościami militarnymi” – napisał Tillis w mediach społecznościowych. „Ograniczenie wspólnych ćwiczeń z Koreą Południową nie przynosi nic poza uwolnieniem tysięcy żołnierzy Korei Północnej, którzy wspierają systematyczne porwania, tortury, gwałty i mordowanie niewinnych obywateli Ukrainy przez Putina”.


5.

Donald Trump grozi zbombardowaniem Omanu, jeśli „przeszkodzi” w zakończeniu wojny z Iranem

Prezydent grozi „zbombardowaniem ich na śmierć” po tym, jak w maju groził sojusznikowi z Zatoki Perskiej
https://www.theguardian.com/world/2026/aug/17/donald-trump-threatens-bomb-oman
Donald Trump ponownie zagroził zbombardowaniem Omanu, jeśli „przeszkodzi” mu w wysiłkach na rzecz zakończenia wojny USA i Izraela z Iranem. Dwumiesięczny okres na negocjacje pokojowe z Iranem upłynął w poniedziałek, a zakończenia konfliktu wciąż nie widać.

Najnowsze groźby wobec Omanu, który nie jest stroną wojny, pokazały, w jaki sposób nieprzewidywalne i często skandaliczne podejście Trumpa do dyplomacji rozgniewało partnerów USA i nie doprowadziło do obiecanego przez niego przełomu, który miałby zakończyć wojnę.

„Jeśli Oman stanie nam na drodze, zbombardujemy ich na śmierć” – powiedział Trump w poniedziałek w telewizji Fox News. To już drugi raz, kiedy kieruje taką groźbę pod adresem Maskatu, długoletniego strategicznego partnera USA, który tradycyjnie pełnił rolę ważnego kanału komunikacji między Waszyngtonem a Teheranem.

W poniedziałek trwały liczne konflikty na Bliskim Wschodzie. Jemeńscy Huti twierdzili, że zaatakowali rakietami i dronami okręty wojenne Arabii Saudyjskiej – sojusznika USA – na Morzu Czerwonym. Saudyjskie władze nie potwierdziły doniesień o ataku, który według Hutich dotyczył saudyjskiego okrętu wojennego i czterech jednostek eskortowych. Atak miał miejsce w porcie w pobliżu cieśniny Bab al-Mandab, ważnego globalnego szlaku żeglugowego łączącego Morze Czerwone z Zatoką Adeńską.

W Izraelu zięć Trumpa Jared Kushner, spotkał się z Benjaminem Netanjahu przez ponad cztery godziny po tym, jak premier Izraela odrzucił popierany przez USA plan pokojowy dotyczący wojny w Strefie Gazy, który zakładał wycofanie wojsk izraelskich ze zdewastowanego terytorium. Netanjahu oświadczył, że odrzuca wszelkie wycofania, które miałyby nastąpić przed całkowitym rozbrojeniem Hamasu. Kushner miał rzekomo powiedzieć Netanjahu, aby nie stwarzał przeszkód w zawarciu porozumienia pokojowego, poinformowali amerykańscy urzędnicy mediom.

Trump określił polityczne dziedzictwo swojej drugiej kadencji prezydenckiej jako „główny mediator”, ale jego wysiłki mające na celu wycofanie USA z konfliktów na Bliskim Wschodzie legły w gruzach.

Prezydent USA wypowiedział groźbę pod adresem Omanu, próbując doprowadzić konflikt do końca, prawie sześć miesięcy po jego rozpoczęciu, a okno dyplomatyczne uzgodnione z Teheranem wyczerpało się, a ostatecznego porozumienia nie widać. Trump stwierdził jednak również w poniedziałkowym wywiadzie, że „nie spieszy mu się” z osiągnięciem porozumienia.

Dwumiesięczne okno na negocjacje zakończyło się w poniedziałek bez przełomu. Trump wielokrotnie twierdził, że wojna zakończy się „wkrótce” i w ostatnich miesiącach mówił o perspektywie trwałego porozumienia pokojowego, jednak przełom się nie zmaterializował.

W tym samym wywiadzie Trump powiedział, że Iran powinien „wywiesić białą flagę kapitulacji”, ale zasygnalizował, że nie zamierza narzucać Teheranowi nowego terminu. „Nie mam żadnego harmonogramu. Nie spieszę się” – powiedział.

Trump podpisał memorandum o porozumieniu z Iranem w Pałacu Wersalskim 17 czerwca, na marginesie szczytu G7, na którym zawieszono działania wojenne i ustalono maksymalnie 60-dniowe okno – które może zostać przedłużone wyłącznie za obopólną zgodą – w celu osiągnięcia przez obie strony kompleksowego porozumienia obejmującego złagodzenie sankcji, irański program nuklearny i inne spory.

Trump odrzucił również obawy, że arsenał militarny Waszyngtonu kurczy się po prawie sześciu miesiącach walk, mówiąc w wywiadzie dla Fox News, że dotychczasowe wydatki USA przeciwko Iranowi to „drobne grosze”.

Zasugerował, że wiele bardziej zaawansowanych amerykańskich środków bojowych, w tym systemy obrony powietrznej, zostało już „przekazanych” Ukrainie za czasów jego poprzednika, Joe Bidena – twierdzenie to pokrywa się z ostrzeżeniami analityków obronnych wygłaszanymi wcześniej w trakcie wojny, że zapasy USA i ich sojuszników wyczerpują się szybciej, niż można je uzupełniać.

Wypowiedź ta pojawiła się po tym, jak Trump wykorzystał swoją platformę Truth Social do powtórzenia swojej „czerwonej linii” negocjacyjnej. „Najważniejszym celem jest i zawsze będzie to, aby Iran nie mógł posiadać, w żadnej formie, broni jądrowej” – napisał.

Cieśnina Ormuz – kluczowy punkt przewężenia w światowym handlu, przez który zazwyczaj przepływa około jednej piątej światowych dostaw ropy naftowej drogą morską – została praktycznie zamknięta, odkąd USA i Izrael rozpoczęły w lutym wojnę z Iranem.
Iran leży na północ od cieśniny. Oman na południe. Oba kraje prowadzą rozmowy na temat kontroli nad cieśniną.

Podczas majowego posiedzenia rządu prezydent mimochodem zagroził, że „wysadzi Oman w powietrze, jeśli ten nie będzie się „sprawował”.

Nastąpiło to po tym, jak Trump w swoim piątkowym przemówieniu zagroził, że ogłosi cieśninę Ormuz „terytorium Stanów Zjednoczonych”.

Oprócz trwających od dziesięcioleci powiązań wojskowych i gospodarczych Omanu ze Stanami Zjednoczonymi, ten kraj Zatoki Perskiej liczący 5,3 miliona mieszkańców odegrał rolę mediatora w wojnie i sam padł ofiarą ataków ze strony Teheranu.

Ministerstwo spraw zagranicznych Iranu poinformowało w poniedziałek, że rozmowy z Omanem „trwają nadal”, pomimo ostatniego wybuchu gniewu Trumpa.

Trump potwierdził również po raz pierwszy, że Waszyngton otworzył bezpośredni kanał komunikacji z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), który USA i Izrael atakowały przez cały czas trwania konfliktu.

„To dobrzy pokerzyści, ale wymierają” – powiedział o przywódcach Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
========
Borze zielony, co za głupi i niebezpieczny xuj!


6.

https://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,32972810,pis-triumfuje-ko-traci-radnego-w-sejmiku-wojewodztwa-swietokrzyskiego.html
Waldemar Wrona odszedł z klubu radnych Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego - dowiedziała się "Wyborcza". Już wcześniej nieformalnie wspierał Prawo i Sprawiedliwość.
========
A już za rok wybory.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga