DRUGI OBIEG Niedziela. 29 grudnia 2024 1. Myślisz pewnie, Czytelniku, że zajęty zakupami, gotowaniem, zmywaniem, świętowaniem, dogadzaniem Rodzinie D.O. nie widzi reszty bożego świata? Widzi, widzi. Widzi i boleje. Ale nie pakuje do bieżących wydań, bo tak, jak wszyscy ma dosyć wiadomości i złych rzeczach tego świata, o wojnach i konfliktach, podłościach i zbrodniach, nieszczęściach, katastrofach i depresjach. I ty też, Czytelniku, masz prawo do odpoczynku, do życia przez kilka dni złudzeniem, że ten świat jest normalny, że normalne jest nasze życie, skandowane porami roku i stadiami życia. Nasza mała stabilizacja potrzebuje wsparcia i wyparcia wszystkiego, co ją zaburza. 2. Czas pożegnań. Rzymianie wracają do Rzymu, państwo D.O.stwo wraca do niezbyt ekscytującej codzienności. Trzeba się też pożegnać z odchodzącym rokiem. Szczerze? Był okropny. Donald Tusk słusznie nazwał go „przedwojennym”. Jedyne, wątpliwe pocieszenie jest takie, że nadchodzący może być jeszcze gorsz...
Posty
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
DRUGI OBIEG Sobota, 28 grudnia 2024 1. Okropne są dni pożegnania, nieprawdaż? Londynka już sobie pojechała. Oczywiście z półtoragodzinnym opóźnieniem samolotu Lotu. Do ostatniej chwili staraliśmy się zachowywać normalnie, nie jak w dzień odjazdu. W mglisty, oblepiający poranek pojechaliśmy na spacer do parku. Oboje lubimy ten park, ale D.O. bywa w nim często, a ona pamiętała go sprzed lat, kiedy mały Wnuk pod naszym czujnym okiem rozrabiał na tamtejszym placu zabaw. Wnuk jest już dryblasem, ale ma nadal miękką, przemiłą twarz dobrego człowieka. No i pierwszy raz w życiu pojechał bez mamy, pojechał gdzie indziej, w cieplejsze szerokości, gdzie wszelako leje i leje, jak od lat nie lało. Właściwie ani on ani londyńscy dziadkowie nie wychodzą z hotelu. Na szczęście w środku jest basen i restauracja. Ale 4 godziny lotu, żeby spędzić tydzień bez wyściubiania nosa na dwór? Cóż: koniec grudnia, goły park straszy kikutami gałęzi, kolory pożarły chmury i mgła, ale jej się i tak po...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
DRUGI OBIEG Piątek, 27 grudnia 2024 1. Po traumie z pierwszego dnia świąt, D.O. z Córką Londynką wczesnym rankiem wybrał się na spacer po Trakcie Królewskim i Starym Mieście. Jaka była pogoda? Popatrzcie na zdjęcia! Wszystkiego 1,5 – 2 stopnie powyżej zera, ale w słoneczku nie trzeba było szaliczków i rękawiczek. Córka była zachwycona. Przysiedliśmy w Telimenie na cappuccino i opowiedziałem jej, że jeśli jest, jaka jest to dlatego, że wszystko zaczęło się właśnie tu. W 1971 roku młody D.O. udzielał się jako aktor w Teatrze Ateneum, jakaś sztuka Feliksa Falka. Po przedstawieniu, z paroma kolegami – aktorami poszliśmy na herbatkę do Telimeny, która była jedną z niewielu wówczas kawiarni w Warszawie. I tam poznał młodego Włocha, który też zasiadł nad kawą w Telimenie, a jego stary rzęch, fiat 1100 na włoskich numerach stał zaparkowany przed kawiarnią na Krakowskim Przedmieściu. No i ktoś mu wybił szybę i ukradł latarkę. Nic nadzwyczajnego, ale była to latarka włoska....
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
DRUGI OBIEG, Czwartek, 26 grudnia 2024 1. Pamiętasz, Czytelniku, Wielkie Greckie Wesele? No. To D.O. ma Wielkie Włoskie Natale. Ponieważ we Włoszech Nie Ma Nic Ważniejszego niż Jedzenie, więc mieszkanie D.O. zamienione przed świętami w niewielki supermarket z jedzeniem okazało się całkowicie niewystarczające. Rzymianie spędzili niemal cały czas przedwigilijny biegając od jednego supermarketu do drugiego, a łupy, które tam zdobyli, znosili do domu. W lodówce od dawna nie było miejsca, a 24 grudnia w okolicach południa, z małego balkonu D.O. zaczęły wypadać na ulice torby z zachomikowanymi tam wiktuałami. Przy gotowaniu doszło do ostrych, rodzinnych nieporozumień, a wieczorem wszystkich pogodziły końskie dawki raphacholinu. 2. Żeby ratować sobie zagrożone przeżarcie życie, w bożenarodzeniowy poranek D.O. pojechał do Wilanowa, pospacerować po parku. Park przypałacowy został przekształcony w chiński lunapark, za wejście trzeba słono zapłacić, więc tylko pochodzi...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
DRUGI OBIEG Środa, 25 grudnia 2024 1. Tak się złożyło, że w wieczór wigilijny D.O. musiał pojechać na drugi koniec Warszawy. No, może nie na drugi koniec, ale z jednej peryferii na drugą. Chyba to zdarzyło się mu pierwszy raz. A przynajmniej nie przypomina sobie, żeby jeździł po Warszawie po tym, jak na niebie pojawiła się pierwsza gwiazdka. No to zda sprawozdanie. Na ulicach widać było niemal wyłącznie taksówki. No i trochę samochodów z zapóźnionymi gośćmi i z bagażnikami wypełnionymi karpiem w galarecie. Może to zresztą nie był karp, tylko inne typowe dania kuchni polskiej: kebab, pizza lub sushi? W taksówkach, za kierownicami, niemal same śniade twarze. Niemal każdy miał włączony smartphone, na którym widniały równie śniade twarze: młodych kobiet, starych kobiet. I wszystkie miały bardzo smutne twarze. Magia Bożego Narodzenia. Na skrzyżowaniach, chodnikach, ulicach mnóstwo kurierów. Azjaci na rowerach albo na rozlatujących się skuterach. Co rozwożą w wigi...