DRUGI OBIEG
Poniedziałek, 16 marca 2026
1.
I co? Zerwaliście noc? Oglądaliście galę Oscarów?
No to teraz widzicie jak łatwo ludźmi zmanipulować. Amerykanie są specjalistami
od wciągania publiczności w pułapki zainteresowania rzeczami bardzo mało
istotnymi, różnymi fiu bździu itp. Oscary są być może istotne dla środowiska
filmowego, natomiast nie mają już dzisiaj wielkiego wpływu na zyski producentów.
ani też na kolejne angaże aktorów wyróżnionych statuetkami. D.O. Pamiętaj
jeszcze anons Betty Davis w głównych gazetach amerykańskich o treści: „zdobywczyni
dwóch Oscarów za najlepsze rolę kobiece szuka jakiegokolwiek angażu”.
Czemu oglądaliście Oscary? Interesowały was w twarze zwycięzców? Czy może
raczej twarze pokonanych, walczących by ich mimika nie zdradzała rozczarowania?
Może interesowały was wspaniałe stroje filmowych gwiazd? Może po prostu
przyciągnął was blichtr w wydarzenia o zasięgu globalnym, a przynajmniej o
znakomitym marketingu.?
2.
Spacerował sobie D. O. Po parku a naprzeciw niego szła, powolutku, ledwo
trzymając się na jeszcze z pięknych nożynach, malutka dziewczynka, na oko
roczna, może półtoraroczna? Kiedy D.O. miał ją minąć zatrzymała się, zadarła
główkę w górę i grzecznie powiedziała „dzień dobly”. „Dzień dobry” odpowiedział
uroczyście D.O.
I poszedł dalej z małą łezką w oku dlatego, że takie maleństwo grzecznie go
powitało, ile dlatego że są jeszcze na świecie rodzice, którzy już maleńkim
dzieciom mówią, jak należałoby się zachować w towarzystwie, jakie są zasady
savoir-vivre, jak okazywać szacunek starszym.
A was? Spotkało was wczoraj coś przyjemnego?
Z drugiej strony jednak D. O. Nie było zbyt radośnie na duszy, ponieważ
strumyku, który płynął tam jeszcze żwawo trzy lata temu, dalej nie było kropli
wody, tylko pusty, smutny oczodół. Innymi słowy: oze-srose.
Trzy lata temu jeszcze była.
3.
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,32662670,demonstracja-chcemy-byc-safe-pod-palacem-prezydenckim-wole.html
Pod Pałacem Prezydenckim zgromadzili się przeciwnicy decyzji Karola Nawrockiego
o zawetowaniu unijnego programu SAFE. Demonstranci domagali się finansowania
zbrojeń i skandowali hasła krytykujące głowę państwa.
"Chcemy być SAFE!" - pod takim hasłem w niedziele 15 marca o godz. 14
pod Pałacem Prezydenckim protestowali zwolennicy programu unijnej pożyczki na
sprzęt wojskowy, wyrażając swoje niezadowolenie z decyzji Prezydenta Karola
Nawrockiego. …
Wyrażając swój sprzeciw, jednocześnie domagali się od rządu Donalda Tusk
rychłego wcielenia w życie planu B opartego na Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.
To pozabudżetowy istniejący już Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ)
zarządzany przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Uchwałę o zaciągnięciu pożyczki
na SAFE przez BGK zapowiedział w piątek, podczas nadzwyczajnego posiedzeniu
rządu, premier Donald Tusk. Na jej podstawie rząd zrealizuje program Polska
Zbrojna. - Weto prezydenta nas nie zatrzyma - zapowiedział premier.
W niedzielę początkowo wydawało się, że frekwencja nie dopisała i protest był
podzielony na dwie grupy, które dzieliło Krakowskie Przedmieście. Jednak z
każdą minutą ludzi było coraz więcej i gdy demonstracja oficjalnie się
rozpoczęła, policja zamknęła ulice.
Mimo słonecznej niedzieli, atmosfera wśród zebranych około dwóch tysięcy ludzi
była daleka od dobrej. Przeważały głosy oburzenia w stosunku do decyzji Karola
Nawrockiego oraz całej jego polityki. Na koszulkach i transparentach można było
przeczytać hasła krytykujące głowę państwa - "Weto-sreto", "To nie
mój prezydent" czy "Nie damy się wyprowadzić z Unii". …
4.
https://wyborcza.pl/7,75968,32662407,zniewolony-umysl-karola-nawrockiego-ten-prezydent-zagraza-bezpieczenstwu.html#s=S.MT-K.C-B.1-L.2.autor
Kolejne i kolejne, i kolejne weto Karola Nawrockiego, w tym wobec programu
bezpieczeństwa SAFE na 190 mld zł, stawia przed gabinetem Donalda Tuska pytanie
zasadnicze: jak rządzić krajem bez Nawrockiego? Jak go omijać, by dawać mu jak
najmniej okazji do wyrządzania szkód? Jaki stworzyć wokół niego kordon
sanitarny?
Powiedzmy to jasno: prezydentem został człowiek całkowicie niezdolny do
sprawowania tego urzędu. Człowiek stanowiący zagrożenie dla bezpieczeństwa
państwa. Człowiek, który stosuje obstrukcję procesu legislacyjnego i paraliżuje
państwo, bez wyobraźni i bez zahamowań. Człowiek o zniewolonym umyśle w
znaczeniu, w którym opisał to Czesław Miłosz. Ślepa wiara w doktrynę MAGA,
anty-Tuskowa obsesja i natręctwo germanofobii odbierają Nawrockiemu zdolność do
racjonalnego propaństwowego myślenia. Nawrocki to historyk, który nie rozumie
polskiej historii i nie rozumie, że jest tragiczna.
Karol Nawrocki prezydent program SAFE weto
Wreszcie Nawrocki nie rozumie konstytucyjnej istoty funkcji, którą sprawuje. To
Ubu król, który do życia publicznego wprowadza „kulturę ustawki", czyli
umawiamy się na walkę na pięści, ale przeciwnika walimy czym popadnie. Bo
łamanie umów, wiarołomność są częścią polityki rozumianej jako „kultura
ustawki".
Zanim jednak przejdę do dalszego wywodu, muszę to powiedzieć – jako memento na
przyszłość. Nie musiało tak być! Te wybory były do wygrania. Nieznaczne porażki
mogą oznaczać nieobliczalne klęski. 300 tys. głosów, niewielka różnica między
Nawrockim a Trzaskowskim – to skutek braku wyobraźni, braku strategii i
charyzmy Trzaskowskiego. Do dziś nie mogę pojąć, dlaczego tak wytrawny polityk
jak Donald Tusk oddał partyjnemu vox populi decyzję o wyborze kandydata, a
kampanię oddał amatorom. Stało się i miejmy nadzieję, że może ktoś wyciągnie
wnioski.
Wróciło fatum polskiej historii
I Rzeczpospolita upadała na własne życzenie, bo szlachta nie chciała płacić
podatków na obronę, czyniąc Polskę państwem kompletnie bezzębnym. Kraj służył
za poligon, za bezpańskie pole bitwy dla wojny północnej. Obce armie hulały tu,
jak chciały. Gdy otaczające nas monarchie zbroiły się na potęgę, przeprowadzony
pod kuratelą Piotra I sejm niemy (szlachta poprosiła go o misję rozjemczą w
konflikcie z Sasami) uchwalił armię na poziomie ledwie 24 tys. wojska, a i na
to podatków było za mało. Gdy wreszcie nastąpiło opamiętanie i Sejm uchwalił
zwiększenie armii, interweniowała opłacana w rublach, a złożona z wysokiego
duchowieństwa, hetmanów i arystokracji, konfederacja targowicka. Nie było
Polski, bośmy ją sami sprzedali i własnymi rękami rozdarli na części.
Po nieudolnie prowadzonym powstaniu listopadowym w następnym strzelaliśmy już
tylko z dubeltówek, kryjąc się po lasach. Bez państwa, bez wojska, zawsze u
kogoś, w cudzych armiach.
Gdy na II Rzeczpospolitą nasuwał się złowieszczy cień wojny, jeszcze w 1939 r.
sanacja ważniejsze rzeczy miała na głowie i zajmowała się pacyfikacją wsi
ukraińskich, burzeniem cerkwi na Chełmszczyźnie, polonizacją mniejszości na
tzw. Kresach, planami wysyłki Żydów na Madagaskar, mocarstwowymi majakami o
Międzymorzu, zajmowaniem Zaolzia wraz z Hitlerem, ultimatum dla Litwy,
ściganiem i więzieniem opozycji, awansami swoich miernych, biernych, ale
wiernych sanacyjnych karierowiczów – także w wojsku.
Na stworzenie nowoczesnej armii, jak to zwykle w Polsce, zabrakło czasu. Tak,
my się ciągle spóźniamy na pociąg historii. A więc za mało samolotów i nie te,
co trzeba, za mało czołgów i nie takie, jak trzeba, za dużo kawalerii, która
droga była, ale za to ładnie wyglądała na paradach. Trzeba pochwalić marszałka
Rydza-Śmigłego za jego zmysł przewidywania. Tak wierzył w nasze zwycięstwo, że
zdążył pod wojskową eskortą ewakuować swoje obrazy i meble jeszcze w sierpniu
1939 r. Prezydent Mościcki (Nawrocki ma wszystkie jego wady, a żadnej z jego
zalet) czmychnął przez Kuty mostem na Czeremoszu i po kilku miesiącach odnalazł
się w Szwajcarii.
III Rzeczpospolita, jako że do trzech razy sztuka i mądry Polak po
wielokrotnych szkodach, w ponadpartyjnej zgodzie od 1989 r. budowała swe
bezpieczeństwo. Pamiętamy z trudem skrywane łzy prof. Bronisława Geremka, który
podpisywał akt akcesji Polski do Paktu Północnoatlantyckiego. Od tego czasu
Polacy spełniali swe sojusznicze zobowiązania w Iraku czy w Afganistanie. Nikt
w kraju nie naruszał niepisanej zgody. Wydawało się, że bezpieczeństwo ponad
wszystko i że polskie fatum zostało przełamane.
Ale fatum wróciło. Znów największym wrogiem Polski są sami Polacy.
Zgliszcza po Macierewiczu
W 2006 i 2007 roku Antoni Macierewicz – wykwit spiskowej obsesji i kadrowego geniuszu
prezesa PiS – wiedziony „antykomunistyczną" obsesją likwidował Wojskowe
Służby Informacyjne. O ile o sensie takiej operacji można jeszcze dyskutować, o
tyle sposób jej przeprowadzenia doprowadził do ujawnienia agentury, tajnych
dokumentów, zniszczenia struktur polskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego.
Zostaliśmy z odsłoniętym białym brzuchem. Odbudowywanie tej ruiny trwa do
dzisiaj. Ciekawe, że raport likwidacyjny ekipa Macierewicza przetłumaczyła na…
rosyjski.
W sprawie Nangar Khel, tj. przypadkowego ostrzelania z moździerza ludności
cywilnej w Afganistanie, Macierewicz jako szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego
już po czterech dniach przesądził w tajnej notatce, że polscy żołnierze
dopuścili się celowej zbrodni wojennej. Po dekadzie batalii zostali z tego
zarzutu oczyszczeni, a państwo wypłaciło im łącznie 1,3 mln zł odszkodowania.
W 2016 r. Antoni Macierewicz – tym razem już nie jako likwidator WSI, ale szef
MON – zabrał się do demontażu polskiej armii, korzystając najwyraźniej z
doświadczeń demontażu sprawnego bliźniaczego Tupolewa z numerem bocznym 102.
Zaczęła się rewolucja kadrowa w Polskiej Grupie Zbrojeniowej i obsadzanie firmy
armią swoich Misiewiczów.
Potem Macierewicz doprowadził do zerwania kontraktu na niezbędne polskiej armii
francuskie śmigłowce Caracal. W Polsce miało powstać 6 tys. nowych miejsc
pracy, z czego program Airbus Helicopters doprowadziłby w sumie do stworzenia
3,9 tys. miejsc pracy, w tym bezpośrednio w zakładach Airbusa 1,3 tys., głównie
w Łodzi, Radomiu i Dęblinie. Cóż, kontrakt powinien być amerykański, a był
europejski. Więc skończyło się na zapłaceniu Francuzom 80 mln zł tytułem kar
umownych.
W nocy z 17 na 18 grudnia 2015 r. na mocy decyzji Macierewicza Żandarmeria
Wojskowa z Misiewiczem na czele włamała się do Centrum Eksperckiego
Kontrwywiadu NATO w Warszawie, wywołując międzynarodowy skandal i naruszając
powagę Polski w oczach sojuszników. Niebezpieczna tragifarsa spowodowała, że
polscy przedstawiciele pracujący w Centrum stracili dostęp do materiałów
niejawnych i musieli zostać wymienieni.
Opisane przykłady to jedynie niewielka część osiągnięć „pełnomocnika"
Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa Polski. Macierewicz, choć szkodnik
artyleryjskiego kalibru, prezydentem jednak nie był.
Ten prezydent zagraża bezpieczeństwu Polski
Prawdziwego wyczynu dokonał Nawrocki. Wetując program SAFE, nawiązał do
najlepszych tradycji sejmu niemego prowadzonego pod rosyjskimi bagnetami, do
targowicy, do zidiociałych, upojonych władzą sanacyjnych pułkowników. Wszyscy
oni usta mieli zawsze pełne ojczyzny, a Polskę odmieniali przez wszystkie
przypadki. I zawsze kończyło się tak samo.
Głową państwa, konstytucyjnym strażnikiem bezpieczeństwa narodowego jest
człowiek, który jako zwierzchnik sił zbrojnych sam temu bezpieczeństwu zagraża
– bezpieczeństwu naszych dzieci, naszych domów, naszej ojczyzny.
Oczywiście wszyscy się łudziliśmy, że „może jednak podpisze", ale nie
dlatego, że mieliśmy wobec Nawrockiego jakiekolwiek iluzje. Łudziliśmy się, bo
mieliśmy blokadę poznawczą, bo w naszych głowach po prostu się nie mieści, że
można na ochotnika dopisać się do długiej listy zdrady narodowej.
Zajmijmy się przyszłością. Stoimy wobec kompletnej dysfunkcji państwa.
Nawrocki, człowiek bez zahamowań, otoczony podobnymi sobie, będzie się jedynie
doskonalił w sztuce wkładania kija w szprychy.
Właśnie przekroczył kolejną nieprzekraczalną granicę – złamał trwający od dekad
konsensus polityczny w sprawie bezpieczeństwa państwa.
Jakie będą jego kolejne cele?
Po pierwsze, chce obalenia rządów Tuska za wszelką cenę. Jego prezydentura
będzie ciągiem zasadzek, podstawiania nogi, strzałów zza węgła i masowych wet,
które w istocie podważają sens istnienia parlamentu, a więc ustroju państwa.
Po drugie, będzie prawem kaduka uzurpował sobie coraz więcej władzy, chcąc
zmienić ustrój na prezydencki.
Po trzecie, chce być patronem i liderem nowej pisowsko-konfederackiej koalicji.
Po czwarte, chce, żeby ta koalicja zdobyła władzę. Może pokusi się nawet o
przekształcenie jej w jedną formację, w „polską narodowo-populistyczną
MAGA", choć zapewne mu się to nie uda, dopóki Kaczyński będzie w stanie
temu zapobiec. Prezes PiS nie lubi inicjatyw, w których nie gra pierwszych
skrzypiec. Ale jak długo jeszcze?
Po piąte, eurofobia będzie ideologicznym spoiwem tej formacji, która w razie
zwycięstwa może wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej, a z pewnością Unię
Europejską z Polski, zamieniając kraj w kolejne smutne Węgry. Nawrocki będzie
skłócał nas z sąsiadami, zwłaszcza z Ukrainą i Niemcami, i czynił awanse Rosji.
Idea Jerzego Giedroycia ULB (Ukraina, Litwa, Białoruś) nikogo w polskim MAGA
nie obchodzi. Oni chcą nienawidzić Niemców i układać się z Rosją, jak nauczał
Roman Dmowski.
Nauki dla rządu i polskich demokratów
Weto Nawrockiego wobec SAFE to nauka dla rządu, że każdy konstruktywny plan,
każdą sensowną inicjatywę rząd powinien kalkulować już wyjściowo od planu B, a
nie od A. Bo plan A zakładający dobrą wolę prezydenta nie tylko jest
naiwnością, ale czyni go nieproporcjonalnie istotnym. A z ręki Karola
Nawrockiego nic dobrego Polski i Polaków spotkać nie może.
I wniosek ostatni. Nie wiem, co jeszcze musi się stać, by cała lewica się
opamiętała i zjednoczyła (w ostatnich wyborach prezydenckich wystawiła trzech
kandydatów!). Może mógłby tu odegrać konstruktywną rolę prezydent Aleksander
Kwaśniewski, który swego czasu uczynił tę formację wielką.
Nie wiem, co zrobi PSL, nie wiem, co zrobią niedobitki po partii Hołowni. Jedno
jest pewne. Tusk sam tych wyborów nie wygra. To znaczy wygra, ale przegra.
Demokraci muszą pójść do wyborów maksimum dwoma blokami. W przeciwnym razie
czekają nas rządy kwartetu: Nawrocki, Kaczyński, Mentzen, Braun. Nie będzie to
Polska naszych marzeń.
5.
Gdzie szukać szubrawców i skurvsynów? Na Krakowskim, w centrali rosyjskiej
agentury, a także na Nowogrodzkiej, w biurze koordynacyjnym rosyjskiej
agentury. Zdrajcy mają używanie, bo są bezkarni. Gorze, ojczyzna ginie, a my nic? Rząd nic?
6.
D.O. zastanawia się, jaki jest cel zalotów Donalda Tuska? Czy liczy, że jak
nastał kardynał Ryś i kardynał Krajewski, to już Kościół polski się
ucywilizował i przeszedł na stronę demokratyczną? A może dotarło do niego, że
za Nawrocki Macierewiczem i całą tą ruską agenturą, dążącą do rozwalenia
Polski, stoi polski kościół katolicki?
Ciekawe, ciekawe... D.O. wskoczy po popcorn.
7.
https://wyborcza.pl/7,75399,32662577,trump-atakuje-zelenskiego-ostatnia-osoba-od-ktorej-potrzebujemy.html#s=S.TD-K.C-B.2-L.1.duzy
Czwartkowa decyzja USA, by tymczasowo pozwolić Moskwie na sprzedaż ropy
naftowej, którą załadowano już na tankowce, wprawiła w osłupienie europejskich
sojuszników Kijowa. Zapewni ona Moskwie co najmniej 9 mld dol. dodatkowych
dochodów, z których finansowana jest agresja na Ukrainę.
- Chcę ropy dla świata – wytłumaczył w sobotniej rozmowie ze stacją NBC News
Donald Trump, zapewniając, że sankcje na Rosję "powrócą, jak tylko
zakończy się kryzys".
Gdy Trumpowi przytoczono krytykę Europy z powodu zawieszenia sankcji, kolejny
raz zaatakował prezydenta Ukrainy.
- Dziwię się, że Zełenski nie chce zawrzeć porozumienia. Powiedzcie
Zełenskiemu, żeby zawarł porozumienie, bo Putin chce się dogadać.
Z Zełenskim znacznie trudniej się dogadać – dodał.
Zastrzegł też, że "nie potrzebujemy pomocy" Ukrainy w odpieraniu
irańskich ataków dronami Shahed. Po czterech latach wojny i ataków na
ukraińskie miasta Kijów ma ogromne doświadczenie w walce z nimi. Trump
stwierdził jednak: ‘Ostatnia osoba, od której potrzebujemy pomocy, to Zełenski’.
…
8.
Trump twierdzi, że USA mogą zaatakować irański węzeł eksportu ropy naftowej na
wyspie Kharg „tylko dla zabawy”
https://www.theguardian.com/world/2026/mar/14/us-kharg-island-oil-export-hub
D.O pisał: nudziło mu się.
9.
https://wyborcza.pl/7,75399,32662609,kuba-tlum-zaatakowal-regionalna-siedzibe-partii-komunistycznej.html#do_w=461&do_v=1459&do_st=RS&do_sid=2125&do_a=2125&s=S.PW-K.C-B.1-L.2.zw
Od lipca 2021 roku Kubańczycy nie wychodzili na ulice przeciw dyktaturze.
Wówczas wielotysięczne demonstracje zostały brutalnie zdławione przez reżim,
tysiące osób aresztowano i skazano na więzienie. W następstwie represji ponad
pół miliona osób wyjechało z wyspy. Od tamtej pory Kubańczycy raz po raz tłukli
w garnki po nocach przy otwartych oknach, protestując przeciw nagminnym brakom
prądu.
Podobnie zaczęło się w piątkową noc w mieście Morón w prowincji Ciego da Avila.
Zdesperowani kolejnymi wielogodzinnymi przerwami w dostawach prądu, brakami
żywności, lekarstw w aptekach, niedziałającym transportem publicznym,
mieszkańcy wyszli na ulice, bijąc w garnki. Tym razem szli jednak przez miasto
krzycząc: „Wolność!", „Precz z dyktaturą!" i „Już się nie
boimy!". Kiedy tłum doszedł do komisariatu policji, czekali na nich
policjanci i agenci bezpieczeństwa z bronią, maczetami i psami. Stamtąd protest
zwrócił się ku pobliskiej siedzibie partii komunistycznej, po czym tłum wdarł
się do budynku. Ze środka wyniesiono meble, plakaty i dokumenty, usypano z nich
stos na ulicy i podpalono.
Służby zareagowały agresywnie. Spuszczono psy, padły strzały. Wideo
opublikowane w mediach społecznościowych, zanim policja wyłączyła internet w
Morón, pokazuje, jak ludzie próbują podpalić budynek oraz jak tłum niesie
postrzelonego w nogę mężczyznę.
Następnego dnia lokalny dziennik „Ivasor" opisał „akty wandalizmu",
doniósł o pięciu aresztowanych, a postrzelonego przez policję człowieka,
określił jako „pijanego, który się przewrócił jest pod opieką lekarzy".
Podobne protesty, choć bez starć z policją, powtarzają się od kilku dni w wielu
miastach, w tym w Hawanie. Studenci uniwersytetu urządzili siedzący protest
przeciwko zawieszeniu zajęć, także z powodu braku prądu.
Jednocześnie od kilku dni dyktatura przeprowadza w całym kraju
„polityczno-militarną mobilizację" w obronie ojczyzny przeciw groźbie
„jankeskiej inwazji".
10.
Wybory samorządowe 2026: wyniki pierwszej tury pokazują zmianę sytuacji
politycznej na rok przed wyborami prezydenckimi
https://www.lemonde.fr/politique/article/2026/03/16/municipales-2026-les-resultats-du-premier-tour-revelent-la-recomposition-du-paysage-politique-a-un-an-de-la-presidentielle_6671358_823448.html
Pierwsza tura wyborów samorządowych we Francji przyniosła silne poparcie dla
skrajnie prawicowego Zgromadzenia Narodowego (RN) Marine Le Pen , a także dla
radykalnej lewicy Jean-Luca Mélenchona . Obie partie prawdopodobnie zwiększą
swoją obecność lokalną przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi we
Francji.
Wybory samorządowe we Francji , które odbędą się 22 marca, są postrzegane jako
kluczowy test temperatury politycznej przed przyszłorocznymi wyborami
prezydenckimi. Dwie kadencje Emmanuela Macrona kończą się wiosną 2027 roku, a
nie ma pewności, kto będzie następny na czele drugiej co do wielkości
gospodarki UE.
Przez lata we Francji burmistrzowie i radni – zwłaszcza w dużych miastach –
byli zdominowani przez historyczne, tradycyjne partie: socjalistów z lewicy i
republikanów z prawicy.
Wyniki pierwszej tury w niedzielę pokazały znaczny wzrost poparcia w niektórych
miastach i aglomeracjach na rzecz radykalnie lewicowej partii La France
Insoumise (LFI), której lider Mélenchon prawdopodobnie po raz czwarty
wystartuje w wyborach prezydenckich w przyszłym roku. LFI, która historycznie
nie miała dużej obecności lokalnej, uzyskała wysokie wyniki na północy, w
Roubaix, gdzie ma szansę na objęcie stanowiska mera. Uzyskała również znaczące
wyniki w miastach takich jak Tuluza, Lille i Limoges, mobilizując młodych
wyborców.
Antyimigracyjna partia RN, która tradycyjnie słabo radziła sobie w wyborach
lokalnych, także świętowała symboliczny wysoki wynik w pierwszej turze,
osiągając go wspólnie ze swoimi sojusznikami.
W Marsylii drugim co do wielkości mieście Francji, Franck Allisio, kandydat RN,
który prowadził kampanię opartą na zaprowadzeniu „porządku” na ulicach w
obliczu przestępczości gangów narkotykowych, uzyskał, jak wynika z prognoz,
wynik na poziomie około 35,4%, co zrównał się z obecnym lewicowym burmistrzem
Benoîtem Payanem. Teraz nastąpi napięta druga tura wyborów.
Allisio powiedział: „Wiatr zmian wieje nad Marsylią… To coś więcej niż wynik,
to obietnica, że jutro Marsylia stanie się nowym francuskim przykładem”.
Wiele w Marsylii będzie teraz zależeć od tego, czy lewicowa koalicja Payana, w
skład której wchodzą socjaliści i Zieloni, zdoła zawrzeć porozumienie z LFI,
aby spróbować powstrzymać RN. LFI dotarło do drugiej tury z wynikiem około 12%,
podobnie jak kandydat tradycyjnej prawicy, który uzyskał 12%.
11.
Slavoj Žižek: „Chaos postępuje, ale nasze wartości nie są bezużyteczne”.
Słoweński filozof: „Musimy stać się bardziej europocentryczni, a to oznacza
również konieczność ponownego zdefiniowania praw podstawowych”.
https://www.repubblica.it/cultura/2026/03/15/news/slavoj_zizek_intervista_valori_europa_non_sono_inutili-425222242/
Slavoj Žižek od jakiegoś czasu gra rolę umiarkowanego. W świecie ogarniętym
wojnami i ekstremizmem, najbardziej prowokacyjny filozof naszych czasów
nawołuje do zasad demokracji z takim poczuciem proporcji, że wydaje się to
rewolucyjne. Dla Žižka, którego książka „Contro il progresso” („Przeciw
postępowi”) jest teraz dostępna w księgarniach, konflikty między Iranem,
Bliskim Wschodem i Ukrainą są dowodem drapieżnej polityki, która straciła
powiązania z prawem międzynarodowym. I na tej nieokiełznanej szachownicy Europa
musi ponownie przemówić językiem rozumu.
Czy stoimy w obliczu zderzenia cywilizacji?
- To prawdziwy koniec dawnego, liberalnego i demokratycznego porządku świata.
To, co dzieje się w Iranie, przypieczętowuje katastrofę. To wyjątkowa sytuacja,
w której najwyraźniej nie ma miejsca dla Europy. Ale to właśnie ten ewidentny
stan kryzysu skłania mnie teraz do zdecydowanego europocentryzmu.
Jak Europa może odzyskać centralną pozycję geopolityczną?
- Nie dostosowując się do brutalnego porządku świata, który się wyłania i nadal
reprezentuje to, co pozostało z cywilizowanego świata. Pomimo swoich
kompromisów, Europa nadal reprezentuje wartości Oświecenia, fundamentalne prawa
człowieka. Ideały, o które wciąż warto walczyć, ale które muszą zostać na nowo
zdefiniowane i dostosowane do naszych czasów. W czasach, gdy Trump i Vance
atakują ją, nazywając wrogiem, musimy na nowo potwierdzić zjednoczoną Europę.
Potrzebujemy federacji europejskiej lub czegoś podobnego, aby stawić czoła
obecnym wyzwaniom, nie tylko wojnom, ale także kryzysowi ekologicznemu i
sztucznej inteligencji.
A co dziś reprezentują Stany Zjednoczone Trumpa?
- Pete Hegseth, sekretarz obrony USA, powiedział, że Iran upadł krwawiąc, ale
Stany Zjednoczone będą go nadal okładać pięściami, uderzać. Myślę, że te słowa
oznaczają koniec cywilizacji. A raczej początek barbarzyńskiej cywilizacji, w
której Putin i Trump mówią tym samym językiem.
Czy naprawdę istnieje ryzyko, że w przyszłości przygotowuje się scenariusz
poważnego starcia między Stanami Zjednoczonymi i Chinami?
- Nie sądzę, żeby to się stało. Xi Jinping, chiński przywódca, dąży do dobrych
relacji gospodarczych, które wymagają stabilności i porządku. Zdymisjonował
najwyższych rangą dowódców armii, generałów wysokiego szczebla, którzy mieli
bardziej wojownicze poglądy. Oczywiście, nie bronię Chin; wszyscy wiemy o
represjach wobec Ujgurów, Tybetańczyków i zwykłych ludzi. Mówię tylko, że w
porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi i Rosją Chiny nie są dziś lepsze, ale to
mniejsze zło. Europa powinna zacieśnić więzi gospodarcze z Chinami, aby jak
najbardziej odizolować je od Rosji.
Irańska laureatka Nagrody Nobla Szirin Ebadi powiedziała w wywiadzie dla
Repubblica, że interwencja USA w Iranie jest niezbędna i równoważna wojnie
wyzwoleńczej.
- W pewnym sensie się zgadzam, ale kwestionuję sposób działania Stanów
Zjednoczonych. Trump jasno dał do zrozumienia, że nie obchodzi go, czy Iran
jest demokracją; jego zdaniem może on z łatwością pozostać teokracją, o ile
będzie posłuszny jego żądaniom. To samo stało się z Wenezuelą, gdzie
zaakceptował reżim post-Maduro z pewnymi zmianami na najwyższych stanowiskach,
o ile kraj będzie posłuszny Stanom Zjednoczony”.
Czy nie sądzisz, że wielu zwykłych Irańczyków, nie tylko znani dysydenci,
liczyło na zagraniczną interwencję?
- Nie sądzę, żeby większość Irańczyków była proamerykańska: wręcz przeciwnie,
są zdesperowani, zwłaszcza po zbombardowaniu składów ropy naftowej. Stoimy w
obliczu katastrofy ekologicznej, która dotyka płuca milionów ludzi. Chciałbym
jednak uniknąć wszelkich nieporozumień: jestem całkowicie przeciwny reżimowi
irańskiemu; pomyślcie tylko o tysiącach protestujących zabitych podczas
ostatnich represji. To okropny reżim. Sprzeciwiam się jednak sposobowi, w jaki
Stany Zjednoczone, pod presją Netanjahu, przeprowadziły ten atak. To operacja,
która narusza podstawową zasadę suwerenności państwa.
Jakie scenariusze na przyszłość przewidujesz?
- Upadek Islamskiej Republiki Iranu i Hezbollahu byłby pozytywny. Ale wierzę,
że marzenie Izraela o kontrolowaniu Bliskiego Wschodu się nie spełni. Podobnie
jak Bliski Wschód kontrolowany przez państwa bliskie Stanom Zjednoczonym, takie
jak Katar czy Emiraty Arabskie. Bardziej prawdopodobne jest pojawienie się
nowej fali fundamentalistycznego terroryzmu i antysemityzmu. Jest również
prawdopodobne, że Iran faktycznie spróbuje rozwinąć swój program nuklearny.
Jestem bardzo zaniepokojony.
Jako filozof zajmujący się praktykami politycznymi, spróbuj zdefiniować
naszą epokę.
- Rosja Putina i Stany Zjednoczone Trumpa to nowa oś zła, ucieleśnienie nowego
typu drapieżnego przywódcy, który łamie prawo i używa brutalności do
rozwiązywania problemów. Modelem jest Salwadorczyk Bukele, silny przywódca,
który działa beztrosko w świecie prawa. Żyjemy w erze drapieżnej polityki, w
ramach nowego, chorobliwego porządku świata, by użyć terminu Gramsciego.
Dlatego twierdzę, że musimy działać nie podążając za biegiem historii, ale
przeciwdziałając jej tendencjom.
12.
Obawa Europejczyków: „Gdy USA są zaangażowane w Zatoce Perskiej, Putin może
odważyć się na użycie broni jądrowej przeciwko Kijowowi”.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/03/15/news/iran_europa_putin_usa_golfo_bomba_atomica_tattica_ucraina-425222329/
Niekontrolowana reakcja na perspektywę braku zwycięstwa. Użycie tak zwanych
„taktycznych bomb atomowych”. Widmo krąży w europejskich kancelariach, a nawet
w biurach NATO. W obecnym kontekście wojny na wielu frontach Rosja zdecyduje
się na użycie najostrzejszej broni. Rzeczywiście, według różnych doniesień –
które obecnie jedynie podkreślają zagrożenie, a nie konkretny fakt – konflikt
rozpętany przez USA i Izrael w Iranie może mieć również konsekwencje dla
Ukrainy. Oczywiście, ma on już konsekwencje na froncie gospodarczym i
energetycznym. Ale poziom militarny może również wzrosnąć. Co więcej,
zapowiedź, że Iran może zaatakować Kijów za pomoc udzieloną USA za pomocą
dronów, jest już wystarczającym dowodem na wzmocnienie frontów i że globalna
wojna staje się czymś więcej niż teoretycznym ryzykiem.
Rzecz w tym, że – według niektórych doniesień – władze Kremla ponownie
wywierały presję na Władimira Putina, aby użył bomb taktycznych. Z dwóch
powodów: po pierwsze, postęp armii rosyjskiej na terytorium Ukrainy utknął w
martwym punkcie, a w kilku regionach wojska moskiewskie zostały zmuszone do
odwrotu.
Drugi powód jest ściśle związany z Iranem. Amerykański atak daje Rosji
„polityczne” uzasadnienie. Skoro Waszyngton może zaatakować i podjąć próbę
obalenia reżimu pasdaran, Moskwa może zrobić to samo z rządem Zełenskiego. A
użycie taktycznej broni jądrowej może wystarczyć, by zakończyć wojnę. W obliczu
tak ekstremalnej opcji nawet nieugięta armia Kijowa nie miałaby zbyt wielu
możliwości.
Jak dotąd prezydent Rosji odrzucił presję ze strony nomenklatury, przerażonej
perspektywą „niezwycięstwa”. Putin wydaje się zatem niechętny do prowokowania
globalnej eskalacji. W 2022 roku Biały Dom zablokował tego typu rosyjskie
zagrożenie, dając jasno do zrozumienia, że odpowiedź będzie dewastująca – nie
nuklearna, lecz konwencjonalna.
Był październik. Rosyjski korpus armii został okrążony w obwodzie chersońskim,
mając za plecami rzekę Dniepr. Ukraińcy mogli ich zmasakrować i przesądzić o
wyniku wojny. Perspektywa, której Kreml nie mógł zaakceptować. Amerykański
wywiad przechwycił korespondencję, w której rosyjscy dowódcy wojskowi rozważali
użycie broni taktycznej. Ta korespondencja nie zawierała żadnych informacji
politycznych. Jednak w tym momencie przesłanie Białego Domu było jednoznaczne:
konwencjonalny odwet, który zniszczy rosyjskie siły zbrojne. Z dodatkową
ofertą: nacisk na Kijów, aby nie utrudniał wycofania wojsk rosyjskich z
Chersonia. I tak się stało. Moskwa schowała swój nuklearny „pistolet”, aby
uniknąć klęski militarnej i odeprzeć masową „konwencjonalną” reakcję USA, która
zdewastowałaby rosyjskie terytorium i postawiłaby jej gospodarkę na kolana na
wiele lat.
Wiosną 2024 roku Rosja zorganizowała jednak ćwiczenia nuklearne w pobliżu
granicy z Ukrainą. To był sposób na wysłanie sygnału. Ostrzeżenie: dla nas to
rozwiązanie i tak jest gotowe.
Teraz scenariusz rzeczywiście się zmienił. Dzieje się tak również dlatego, że
amerykańskie zaangażowanie w Iranie wyczerpuje amerykańskie arsenały. Możliwa
konwencjonalna reakcja w tym momencie byłaby znacznie mniej rozległa. W 2022
roku ostrzeżenie „Gwiaździstych Pasów” opierało się głównie na pociskach
manewrujących Tomahawk, które zostały wówczas rozmieszczone w dużych ilościach
między Morzem Śródziemnym a Atlantykiem. Teraz jednak Stany Zjednoczone użyły
znacznej liczby pocisków Tomahawk przeciwko Iranowi, szacowanej na 200–400.
Mają ich więcej, ale jedna trzecia sił USA jest zaangażowana w Zatoce Perskiej.
Rosjanie jednak nadal narzekają na zakłócenia organizacyjne w transmisjach
satelitarnych, które sparaliżowały łańcuch dowodzenia jednostek operujących na
Ukrainie i oślepiły najnowocześniejsze rosyjskie drony. Kijowscy żołnierze
wykorzystują to od tygodni, aby przeprowadzać drobne kontrataki, zwłaszcza w
obwodzie zaporoskim. Rosjanie utrzymują presję na Donieck od północy, ale od
początku roku napotykają poważne trudności. Krótko mówiąc, wiedzą, że wojna
będzie bardzo długa. Co więcej, Waszyngton jest również obciążony kryzysem
energetycznym i możliwym pośrednim zaangażowaniem Chin w obronę reżimu
Chameneiego, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Wszystkie te czynniki podniosły
poziom czujności. A także strach, który, jak wszyscy mają nadzieję, opiera się
jedynie na teorii, a nie na konkretnej opcji.
13.
Procesory do Moskwy przez Dubaj: kolejny prezent od Białego Domu
https://www.repubblica.it/economia/2026/03/15/news/processori_a_mosca_via_dubai_l_altro_regalo_di_trump_a_putin-425222275/
Zawieszenie sankcji wobec rosyjskiej ropy to nie jedyna sprawa . W ostatnich
dniach administracja Trumpa podarowała Putinowi kolejny prezent, usuwając firmę
z Dubaju z listy firm objętych zakazem . Firma ta została wykorzystana przez
Moskwę do obejścia ograniczeń nałożonych po inwazji na Ukrainę i importu
towarów potrzebnych wojsku. Ten krok, dokonany bez żadnego wyjaśnienia,
zaskoczył nawet osoby z branży, podsycając podejrzenia o zakulisowych układach
z Kremlem.
2 listopada 2023 roku, za rządów Bidena, Departament Skarbu nałożył sankcje na
130 firm, uzasadniając to następująco: „Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych
(OFAC) kontynuuje represje wobec sieci i kanałów, za pośrednictwem których
Rosja stara się wspierać swoje walczące wojsko. Dzisiejsze sankcje wymierzone
są w osoby i podmioty, które wspierają Moskwę w niemoralnej wojnie z Ukrainą,
dostarczając jej niezbędne technologie i sprzęt z państw trzecich. Ponadto
działania te wymierzone są w rosyjską bazę przemysłową, która dąży do odbudowy,
aby utrzymać swoją machinę wojenną. W ten sposób Departament Skarbu nałożył
sankcje na producentów, eksporterów i importerów niemal wszystkich towarów o
wysokim priorytecie, zidentyfikowanych przez międzynarodową koalicję
nakładającą sankcje i kontrolę eksportu na Moskwę”.
Rehabilitacja 6 marca
Sekretarz Janet Yellen, była przewodnicząca Rezerwy Federalnej, wyjaśniła te
środki w następujący sposób: „Rosja jest uzależniona od osób i podmiotów z
państw trzecich, które chcą zaopatrywać jej armię i kontynuować jej brutalną
wojnę z Ukrainą, i nie zawahamy się pociągnąć ich do odpowiedzialności. Nasza
globalna koalicja sankcji zablokowała Moskwie dostęp do kluczowych surowców dla
jej kompleksu wojskowo-przemysłowego i podważyła zdolność Kremla do prowadzenia
niesprowokowanej wojny. Dzisiejsze działania świadczą o naszej dalszej
determinacji w dalszym zakłócaniu każdego ogniwa rosyjskiego łańcucha dostaw
wojskowych i atakowaniu podmiotów zewnętrznych, które starają się wspierać jej
wysiłki wojenne”.
Wśród firm umieszczonych na Liście Specjalnie Wyznaczonych Obywateli znalazła
się firma Globe Trekkers LLC z siedzibą w Dubaju, oskarżona o przemyt do Rosji
„towarów o wysokim priorytecie”, takich jak procesory komputerowe i inne
materiały podwójnego zastosowania, niezbędne dla operacji wojskowych. To
poważna i śmiercionośna sprawa. Jednak 6 marca OFAC usunął ją z listy bez
wyjaśnienia. Firma Globe Trekkers może teraz wznowić działalność, mimo że jej
procesory skradzione z Rosji są wykorzystywane do wystrzeliwania pocisków w domach
w Kijowie.
Ten krok zaskoczył ekspertów branżowych z bliskiego otoczenia administracji,
którzy mają problem z jego uzasadnieniem. Źródła mające bezpośrednią wiedzę na
ten temat podejrzewają, że jest to przysługa dla Putina, podobnie jak
złagodzenie sankcji na ropę naftową, powiązane z zakulisowymi negocjacjami
handlowymi w ramach przygotowań do powojennych porozumień gospodarczych między
Moskwą a Waszyngtonem.
Spotkanie Witkoffa i Dmitriewa na Florydzie
Specjalni wysłannicy Steve Witkoff i Kirill Dmitriev spotkali się w środę na
Florydzie, aby omówić „różne tematy”, w tym kryzys energetyczny spowodowany
interwencją w Iranie. Autorytatywne źródła zauważają, że sam premier Izraela
Netanjahu utrzymywał i utrzymuje dobre relacje osobiste z Putinem, który podczas
pierwszej prezydentury Trumpa wyrażał zainteresowanie Porozumieniami Abrahama.
Teraz stoją po przeciwnych stronach w sprawie Teheranu, a przywódca Kremla jest
podejrzewany o dostarczanie informacji wywiadowczych ajatollahom, być może w
nadziei, że Trump utknie w Iranie, tak jak na Ukrainie. Sam szef Białego Domu
jednak niemal go usprawiedliwił, zauważając, że Stany Zjednoczone robią to
samo, aby pomóc Kijowowi. Rozmowy wykraczają jednak poza toczące się wojny,
koncentrując się na negocjacjach pokojowych, ale przede wszystkim na współpracy
gospodarczej, która ma zostać zainicjowana po konflikcie.
14.
Luisone z Polski
https://www.repubblica.it/cultura/rubriche/la-coda-dell-occhio/2026/03/14/news/repubblicaculturarubrichela-coda-dell-occhio-425219462/?ref=RHLM-BG-P24-S11-T1-mgzn
Nie chcesz? Jestem „anielskim skrzydłem”, tradycyjnym polskim deserem na Święto
Tłustego Czwartku, ociekającym śmietaną i cukrem w witrynie cukierni Orłowski
& Rak w Rzeszowie. A jeśli lubisz gorzkie życie, niech tak będzie.
(Luisona to jest ciasto z książki „Bar Sport” (1976) Stefano Benniego.
Jest to suche ciasto pokryte lukrem i wypełnione kremem, bardzo stare i
stwardniałe od upływu czasu.
Znajduje się w witrynie w „Barze Sport”, miejscu, w którym rozgrywa się akcja
książki Benniego o tym samym tytule.
W książce luisona leży na półce od 1959 roku i nikt nigdy nie odważył się jej
zjeść. Nazywana jest „nestorem ciast”.
Luisona jest hołdem dla oporu, dla „niestrawnego” jedzenia i dla zaginionej
włoskiej prowincji. Stała się metaforą zapomnianych potraw i symbolem tych,
którzy, choć ignorowani, przetrwali próbę czasu.
Krótko mówiąc, nie jest to typowy królewski deser, ale bardzo popularny
wynalazek literacki, który przywołuje melancholię, komedię i nostalgię za ciastkami
z dawnych lat).
Coś w tym jest…
Dobrego dnia...
OdpowiedzUsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń