DRUGI OBIEG
Poniedziałek, 17 sierpnia 2026


1.

Dzieła Antonella skradzione z Muzeum Regionalnego w Mesynie. Minister Kultury Giuli: „Szok i przykrość”.
https://palermo.repubblica.it/cronaca/2026/08/16/news/furto_al_museo_regionale_di_messina_trafugate_opere_di_antonello-425531109/?ref=RHLF-BG-P3-S1-T1-r35679
zakłócił spokój sierpniowych wakacji w Muzeum Regionalnym „Accascina” w Mesynie. Złodzieje ukradli dzieła Antonella da Messiny.
Podczas gdy większość mieszkańców Mesyny celebrowała święto Vara, poświęcone Wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny lub spędzała wakacje poza miastem, banda przestępców włamała się do Muzeum Mesyny, omijając ochronę i kradnąc cztery fragmenty dwóch cennych dzieł Antonella da Messiny: trzy panele z Poliptyku San Gregorio oraz Tablicę Dwustronną. Kradzież mogła być jeszcze większa, biorąc pod uwagę, że skradziono łącznie sześć obrazów, ale dwa panele pozostawiono na zewnętrznej ścianie muzeum, wzdłuż Viale della Libertà.
Na miejsce zdarzenia przybyła policja kryminalistyczna, aby przeprowadzić dochodzenie techniczne. Trwają dochodzenia mające na celu rekonstrukcję dokładnych wydarzeń, odzyskanie dzieł sztuki i identyfikację sprawców. Muzeum Regionalne Accascina w Mesynie będzie dziś zamknięte dla zwiedzających.
Aby wynieść obrazy, część balustrady została zerwana, a zewnętrzne drzwi zostały wyważone.
Regionalne Muzeum Accasciny miało kilka zewnętrznych i wewnętrznych kamer monitoringu, a dzieła były chronione przez zaawansowany system alarmowy. Śledczy obecnie oceniają możliwość złodziei dzieł sztuki na czarnym rynku, ale inne możliwości nie są wykluczone. Nie było obecnego stróża nocnego, ale na służbie byli strażnicy regionalni. Trwa dochodzenie w sprawie tego, w jaki sposób złodziejom udało się ominąć system monitoringu i obecnych strażników regionalnych, który, jak precyzuje muzeum, był regularnie aktywny i funkcjonował.
Dyrekcja MuMe ogłosiła, że wieczorem 15 sierpnia nieznani sprawcy wdarli się do pomieszczeń muzeum, łamiąc system alarmowy i bezpieczeństwa oraz kradnąc dwa dzieła Antonella Da Messiny. Skradziono trzy z pięciu paneli z Poliptyku San Gregorio. Tablica Dwustronna została również usunięta z bezpiecznej gabloty”. …
Poliptyk z San Gregorio to jedno z najważniejszych dzieł XV wieku. Dwustronny panel z Madonną z Dzieciątkiem i modlącym się franciszkaninem z przodu oraz Pietą z tyłu został zakupiony za pośrednictwem jednego z największych domów aukcyjnych na świecie, londyńskiego Christie's. Przechowywany był w bezpiecznej gablocie. …
Nieprzypadkowo kradzież następuje w momencie historycznym, w którym ceny dzieł malarza, (do naszych czasów zachowało się ich około czterdziestu), osiągnęły rekordowo wysoki poziom.
Zaledwie kilka miesięcy temu państwo nabyło Ecce Homo za ponad 12 milionów euro, co przyczyniło się do tego, że Antonello znalazł się w centrum uwagi jak nigdy dotąd.

Poliptyk San Gregorio, z którego trzy z pięciu paneli zostały skradzione, jest wczesnym dziełem Antonella, uważanym za kluczowe w jego karierze artystycznej.
Poliptyk przetrwał trzęsienie ziemi w Mesynie w 1908 r . i trudne warunki konserwacji. Jest to dzieło namalowane temperą (a nie olejem, jak późniejsze prace), datowane na 1473 r. i sygnowane.
Dzieło, stworzone dla klasztoru przylegającego do kościoła Santa Maria extra moenia, pierwotnie składało się z sześciu paneli, zmontowanych w drewnianej konstrukcji, która później zaginęła.
Po trzęsieniu ziemi w 1908 roku klasztor został całkowicie zniszczony. Znajdujące się w nim dzieła sztuki, w tym poliptyk, zostały uszkodzone przez kurz i gruz po trzęsieniu ziemi oraz przez ulewne deszcze, które szalały w mieście w dniach po 28 grudnia. Kilkakrotnie odnawiane na przestrzeni stulecia, zostało wystawione w Rzymie na dużej wystawie poświęconej Antonello alle Scuderie del Quirinale dwadzieścia lat temu, w 2006 roku.
Jeden z paneli zaginął, co oznacza, że przed kradzieżą pozostało pięć. Kradzież trzech z nich (pozostałe dwa, skradzione z muzeum wczoraj wieczorem, zostały znalezione na zewnątrz przez przechodniów krótko po kradzieży) stanowi kolejne i poważne uszkodzenie dzieła.
Mały panel z Chrystusem w Piecie i Madonną z Dzieciątkiem Błogosławiącą i Franciszkaninem w Adoracji został namalowany pomiędzy 1465 a 1470 rokiem. Biorąc pod uwagę jego niewielkie rozmiary, został z pewnością stworzony jako obraz dewocyjny. W szczególności twarz Chrystusa jest ujęta w marmurową rzeźbę, pomalowaną w ten sposób, aby dać iluzję głębi: jedna strona wydaje się bardziej zniszczona niż tył, prawdopodobnie ze względu na zwyczaj całowania twarzy Chrystusa po modlitwie.
Skradzione dzieła nie są jedynymi dziełami Antonella zachowanymi na Sycylii. Najsłynniejszy, Zwiastowanie, znajduje się w Galerii Regionalnej Palazzo Abbatellis w Palermo, gdzie przechowywane są również trzy panele Doktorów Kościoła (świętego Hieronima, świętego Augustyna i świętego Grzegorza Wielkiego).
Cudowny obraz „Zwiastowanie” w niepewnym stanie zachowania można zobaczyć w Syrakuzach, w Galerii Palazzo Bellomo, a w Cefalù, w Muzeum Mandralisca, przechowywany jest Portret nieznanego marynarza, który zainspirował Vincenza Consolo do napisania powieści Uśmiech nieznanego marynarza.

To nie pierwszy raz, kiedy dzieło Antonella zostało skradzione we Włoszech. Jeden z jego obrazów „Ecce Homo” został skradziony z Muzeum Broletto w Novarze w 1974 roku i nigdy nie został odzyskany.
========

Antonello da Messina (właściwie Antonello di Giovanni di Antonio, ur. ok. 1430 w Mesynie, zm. w lutym 1479 tamże) to jeden z najważniejszych mistrzów włoskiego wczesnego renesansu (quattrocento). Słynie jako artysta, który dokonał genialnej syntezy monumentalnej formy włoskiej z technicznym realizmem malarstwa flamandzkiego. Przypisuje mu się kluczową rolę w rozpowszechnieniu techniki olejnej we Włoszech, zwłaszcza w Wenecji.
Antonello jako jeden z pierwszych Włochów całkowicie zrezygnował z tradycyjnej tempery na rzecz spoiwa olejnego. Choć legenda przypisywała mu bezpośrednią naukę u Jana van Eycka, w rzeczywistości tajniki sztuki niderlandzkiej poznał w Neapolu, pracując w pracowni Colantonio.
Cechy charakterystyczne jego twórczości:
Niezrównany detal: precyzyjne oddawanie faktur materiałów, załamań światła oraz refleksów w oku.
Psychologiczna głębia portretu: model najczęściej ukazywany jest w ujęciu trzy czwarte (zamiast tradycyjnego włoskiego profilu), patrząc śmiało prosto na widza.
Surowa geometria: doskonałe operowanie perspektywą z zachowaniem monumentalności postaci.

Najbardziej znane dzieła:
Św. Hieronim w pracowni (National Gallery w Londynie): Popis umiejętności perspektywicznych. Malarz zamknął gotyckie wnętrze w ramy idealnej iluzji przestrzennej, wypełniając je dziesiątkami flamandzkich detali.
Matka Boska Zwiastowana (Museo Regionale w Palermo): Jeden z najbardziej rewolucyjnych portretów sakralnych. Maryja patrzy bezpośrednio przed siebie, a jej wysunięta dłoń tworzy niesamowity skrót perspektywiczny, budując intymną relację z widzem.
Portret mężczyzny (Galeria Borghese w Rzymie): Doskonały przykład jego techniki portretowej – zagadkowy, lekki uśmiech modela i magnetyczne spojrzenie.
Ecce Homo (seria obrazów): Przejmujące, bliskie kadry przedstawiające cierpiącego Chrystusa związane z głębokim humanizmem i realizmem detalu (np. spływające łzy, krople krwi).
========
Antonella światowa krytyka doceniła dopiero niedawno, więc nie jest to malarz powszechnie znany, a to więcej niż błąd. Przez dekady, a może i stulecia, przekonywano nas, że pierwszym „nowoczesnym” malarzem średniowiecznym był Giotto, ale kiedy porównać, to przy Antonellu Giotto jest artystą jaskiniowym. Zresztą w tych kilku muzeach, szczycących się posiadaniem dzieł artysty z początku XV wieku, obrazy Antonella po prostu deklasują inne dzieła tamtej epoki. Zajrzyjcie do jakiejś dobrej encyklopedii sztuki: to jeden z największych gigantów wszech czasów.


2.

Wewnątrz gigantycznego wysiłku Rosji w celu obalenia małego kraju
https://www.nytimes.com/2026/08/14/world/europe/russia-moldova-putin.html
Moskwa przekupywała prawosławnych księży, organizowała proceder kupowania głosów i zakładała obozy szkoleniowe w celu ingerencji w wybory — wszystko po to, by obalić prozachodni rząd.

Pod wieloma względami przypominało to obóz letni. Były grille i mecze siatkówki plażowej. Spa nazywało się „Relaks i Rozkosz”. Jednak mężczyźni i kobiety uczestniczący w programie, zakwaterowani w odległym kurorcie w Serbii, brali również udział w znacznie bardziej złowrogich zajęciach: uczyli się przedzierać przez policyjne linie i podpalać budynki. Nosili kamizelki kuloodporne i ćwiczyli z karabinami szturmowymi.
Jak się później okazało, ich instruktorami byli ludzie powiązani z rosyjskim wywiadem wojskowym, znanym jako GRU. Ich celem, według funkcjonariuszy wywiadu z trzech krajów, którzy opisali ich działania, było stworzenie rdzenia zdyscyplinowanych oddziałów szturmowych, wyszkolonych do ingerowania w wybory.
Celem była niewielka Mołdawia, kraj liczący około trzech milionów mieszkańców, który ma nieproporcjonalnie duże znaczenie dla prezydenta Rosji Władimira Putina.
Kampania Kremla obejmowała metody już wypróbowane gdzie indziej na Zachodzie, takie jak cyberataki i dezinformacja. Jednak w Mołdawii interwencja Rosji posunęła się prawdopodobnie dalej niż gdziekolwiek indziej poza Ukrainą i stanowi jeden z największych i najzuchwalszych spisków w dotychczasowej próbie Putina, by zdestabilizować Zachód, według trzech zachodnich agentów wywiadu.
Oprócz obozu serbskiego, rosyjscy agenci prowadzili programy szkoleniowe w Bośni i Moskwie, mające na celu przekształcenie prorosyjskich Mołdawian w oddziały operacyjne w terenie. Moskwa płaciła setkom mołdawskich duchownych prawosławnych za rekrutację wyborców i szerzenie rosyjskiej narracji z ambony. Wydała też setki milionów dolarów na wyrafinowany program kupowania głosów, finansowany przez mołdawskiego miliardera na wygnaniu, a opracowany i prowadzony w Skołkowie, kremlowskim odpowiedniku Doliny Krzemowej, tuż pod Moskwą.
Kampania Moskwy nie ustała. Tej wiosny rosyjskie pociski uderzyły w infrastrukturę energetyczną obsługującą Mołdawię, zanieczyszczając drogi wodne i zakłócając przepływy energii elektrycznej.
Publicznie rosyjscy urzędnicy zaprzeczają jakimkolwiek ingerencjom w sprawy Mołdawii i odrzucają oskarżenia, jakoby Moskwa dążyła do destabilizacji Zachodu. W grudniu ubiegłego roku Putin, w przemówieniu do dowódców wojskowych, oskarżył europejskich przywódców o „podsycanie histerii” na temat zagrożenia ze strony Rosji.
Jednak wkrótce potem, według urzędników z dwóch krajów zaznajomionych ze sprawą, Putin zwołał tajny briefing, na którym przekazał dokładnie odwrotny komunikat. Celem na rok 2026, jak powiedział im Putin, jest „rozbicie NATO i Unii Europejskiej od wewnątrz”. Mołdawia odgrywa kluczową rolę w tym planie. Przedstawiciele zachodnich służb wywiadowczych twierdzą, że priorytetem Kremla jest podbój Ukrainy, a następnie przejęcie kontroli nad Mołdawią. Chociaż kraj ten nie należy ani do Unii Europejskiej, ani do NATO, zajmuje strategiczne miejsce między państwami członkowskimi NATO a Ukrainą.
Mołdawia mogłaby stanowić idealny przyczółek do dalszej rosyjskiej agresji na Ukrainę lub Zachód – stwierdzili urzędnicy. Dodali, że Putin wciąż ma nadzieję na przejęcie pasa południowej Ukrainy, aby utworzyć korytarz lądowy łączący Rosję z Mołdawią.
Mapa planowanych ruchów wojsk rosyjskich, publicznie pokazana przez prezydenta Białorusi na wczesnym etapie wojny, wskazywała, że siły rosyjskie miały wkroczyć do Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii, gdzie stacjonuje kontyngent rosyjskich żołnierzy. Rosji nie udało się osiągnąć tego celu.
Rosja chce wykorzystać Mołdawię „jako bazę wypadową do wrogich działań przeciwko Ukrainie, a także przeciwko jej głównemu sponsorowi w dziedzinie obronności i finansowania - Unii Europejskiej” – powiedział Stanislav Secrieru, doradca prezydenta Mołdawii ds. bezpieczeństwa narodowego i obrony.
„Z tych powodów” – dodał – „Rosja przeznaczyła w ostatnich latach bezprecedensowe środki”. Kreml nie odpowiedział natychmiast na prośbę o komentarz.
Prozachodni rząd prezydentki Mai Sandu uznał przystąpienie do Unii Europejskiej za priorytet, czyniąc ją celem ataków Kremla. We wszystkich ostatnich wyborach – w tym w wyborach prezydenckich i referendum w sprawie członkostwa w UE w 2024 roku, a także w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych – Moskwa przeznaczała ogromne środki na próby odsunięcia Sandu i jej partii PAS.
Taki był cel również zeszłej jesieni, kiedy w Mołdawii odbyły się decydujące wybory parlamentarne, które miały rozstrzygnąć, czy partia Sandu utrzyma władzę, czy odda ją koalicji wspieranej przez Moskwę. Kreml przygotowywał się do tego od miesięcy. Jego cyberwojownicy zinfiltrowali komisję wyborczą; kampanie kupowania głosów i propagandy szły pełną parą; grupy rekrutów wyszkolonych w Serbii były gotowe siać chaos.
Sergiu Zama, wysoki rangą mołdawski prokurator, który od ponad roku prowadzi dochodzenia w sprawie ingerencji w wybory, powiedział, że do zakłócenia procesu głosowania wystarczyłoby zaledwie kilku rekrutów.
„Celem nie było zidentyfikowanie tysiąca osób gotowych popełnić przestępstwo” – powiedział. „To wystarczyło, żeby zapalić lont”.

Działalność wywrotowa w obozach
Rosjanie rozłożyli obóz szkoleniowy w kurorcie w zachodniej Serbii latem 2025 roku, na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Według Zama, uczestnicy, głównie Mołdawianie, otrzymali 400 dolarów za trzy- lub czterodniowy kurs – ogromną sumę jak na mołdawskie standardy.
Nagrania wideo nakręcone w obozie — które, jak twierdzą mołdawscy prokuratorzy i służby wywiadowcze, znaleziono w telefonach uczestników — pokazują mężczyzn ubranych w mundury maskujące i kamizelki kuloodporne, ćwiczących posługiwanie się karabinami szturmowymi.
Obóz w Serbii był tylko jednym z kilku zorganizowanych przez rosyjskich agentów. Był też jeden pod Moskwą, gdzie ponad stu młodych Mołdawian ćwiczyło „produkcję i używanie urządzeń zapalających i materiałów wybuchowych domowej roboty” oraz używanie dronów „wyposażonych w specjalne urządzenia do rozpalania lub wzniecania pożarów”, jak poinformowali mołdawscy prokuratorzy w oświadczeniu. Dwóch zachodnich funkcjonariuszy wywiadu poinformowało, że szkolenie było nadzorowane przez GRU.
Jurij Witneański, mołdawski działacz polityczny, który uczestniczył w obozie w Moskwie, zaprzeczył w wywiadzie, jakoby brał udział w działalności wywrotowej. Powiedział, że celem było nawiązanie „przyjaznych i opartych na współpracy relacji” z młodymi rosyjskimi politykami. Odmówił podania szczegółów.
Stwierdził, że nie wiedział, iż obóz jest nadzorowany przez rosyjski wywiad. Władze Mołdawii przyznały, że nie wszyscy uczestnicy byli świadomi prawdziwego celu obozu.
Niektórzy twierdzili, że odmówili udziału w ćwiczeniach. Maksim Rosca, który uczestniczył w obozie szkoleniowym w Bośni, zeznał później przed mołdawskim sądem, że gdy powiedział, że nie chce brać udziału, rosyjski instruktor uderzył go w twarz, wybijając mu ząb.
W październiku 2024 roku trzech uczestników obozu bośniackiego zostało aresztowanych podczas powrotu do Mołdawii. Według prokuratorów, mieli oni przy sobie elementy dronów, w tym urządzenia do przenoszenia granatów.
Mieli przy sobie również podręcznik zatytułowany „Kuchnia rosyjska: ABC domowego terroryzmu” – powiedzieli prokuratorzy.

Pieniądze za głosy
Protestujący zebrali się w palącym słońcu, machając miotłami i transparentami z antyrządowymi hasłami.
Protest, zorganizowany w lipcu 2025 r. w prowincjonalnym mieście Taraclia, wydawał się spontaniczny.
Witneanski, mołdawski aktywista polityczny, który uczestniczył w obozie w Moskwie, był obecny na wydarzeniu. W wywiadzie dla lokalnej telewizji określił je jako „inicjatywę mieszkańców”.
W rzeczywistości zorganizowali ją ludzie pracujący dla Ilana Shora, izraelsko-mołdawskiego oligarchy mieszkającego w Rosji, w odległości około 1250 kilometrów: w Moskwie.
Na kilka dni przed demonstracją współpracownicy Shora skontaktowali się z tysiącami Mołdawian za pośrednictwem Telegramu, obiecując im wypłatę gotówki i instruując, aby stawili się przed budynkiem rady dzielnicy z miotłami, które miały być symbolem „pozamiatania tych ludzi”.
„Koszty podróży i diety zostaną zwrócone” – głosiła wiadomość.
Wiadomości były częścią ogromnego zbioru dokumentów z moskiewskiej firmy usług finansowych Shora, która pomaga rosyjskim firmom obchodzić zachodnie sankcje. Dokumenty zawierały nazwiska, lokalizacje i dane kontaktowe aktywistów zwerbowanych przez organizację Shora i wskazywały, że zwerbowano ponad 150 000 Mołdawian.
Dokumenty zawierały również setki stron rozmów między ludźmi Shora, którego nazwą użytkownika był Travolta.
Ogólnie rzecz biorąc, według zachodnich funkcjonariuszy wywiadu i mołdawskich prokuratorów, doszło do rozległej operacji nadzorowanej przez Shora, której celem było wywarcie wpływu na mołdawską politykę, wykraczającego poza pojedynczą demonstrację. W zamian za pieniądze, rekrutom nakazano publikowanie materiałów online i udział w zorganizowanych demonstracjach, nawołując Mołdawian do głosowania przeciwko Sandu, jego partii i członkostwu w Unii Europejskiej.
Dokumenty były przechowywane w folderze w chmurze należącym do inżyniera oprogramowania pracującego dla firmy Shor, który był publicznie dostępny online i do którego dostęp miał „Times”. „Times” zweryfikował bazę danych, kontaktując się z osobami, których dane się w niej znalazły, przeglądając posty w mediach społecznościowych, do których odniesiono się w dokumentach, oraz śledząc współrzędne GPS bazy danych do adresu dewelopera w pobliżu Centrum Innowacji Skolkowo pod Moskwą.
Po tym, jak „Times” skontaktował się z operatorem w Rosji, baza danych została usunięta.
Inne dokumenty związane z działalnością Shora, które wyciekły do internetu, pokazują płatności na łączną kwotę prawie 20 milionów dolarów na rzecz 38.000 aktywistów w ciągu czterech miesięcy poprzedzających referendum w sprawie Unii Europejskiej w 2024 roku. „The Times” skontaktował się z niektórymi aktywistami telefonicznie w celu weryfikacji ich tożsamości; inni to osoby powszechnie znane.
Istnienie wyciekłych dokumentów i ich treść zostały po raz pierwszy ujawnione przez „Ziarul de Gardă” (ZDG), wiodącą mołdawską gazetę śledczą. Dokumenty zostały później usunięte z internetu, ale zostały przekazane „The Times” przez osobę, która je pobrała przed usunięciem.
Shor był już dobrze znany mołdawskim władzom. W 2019 roku uciekł z Mołdawii po oskarżeniu o defraudację miliarda dolarów z banków. Osiedlił się w Rosji, gdzie, według trzech zachodnich agentów wywiadu, podlega Siergiejowi W. Kirijence, wysokiemu urzędnikowi w administracji Putina odpowiedzialnemu za kraje, takie jak Mołdawia, które Kreml uważa za swoją strefę wpływów. W 2025 roku Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na firmę Shor.
Shor nie odpowiedział na prośby o komentarz.
Jak wynika z bazy danych, twórcy Shora stworzyli 240 różnych chatbotów, których zadaniem była rekrutacja i koordynacja działań zaangażowanych osób.
Obowiązywał ścisły system selekcji, wykluczający „infiltratorów” i informatorów policji. Nowych rekrutów nazywano „sympatykami”. Na najwyższym szczeblu znajdowało się 35.000 „aktywistów”, a na szczycie 1200 lokalnych urzędników.
Organizacja rozwijała się na zasadzie piramidy finansowej: około 99.000 członków zostało zrekrutowanych przez kogoś, kto już był częścią struktury.
Ludzie Shora monitorowali ich postępy za pomocą arkuszy kalkulacyjnych, z których wynikało, że mołdawscy rekruci opublikowali tysiące postów w mediach społecznościowych, sprzeciwiając się referendum w sprawie Unii Europejskiej i Sandu. Rekruci awansowali również Shora, który, mówiąc po rosyjsku, obiecał zapewnić Mołdawianom darmowy gaz.
O Rosji prawie nigdy nie wspominano. Jednak szeroko rozpowszechniona reklama ostrzegała, że dalsze zbliżenie z Zachodem doprowadzi do „dokładnego powtórzenia scenariusza ukraińskiego”.
„Rezultat?” – pytała reklama. „Wojna. Śmierć. Łzy”.
W zeszłym miesiącu Unia Europejska nałożyła sankcje na czterech Mołdawian powiązanych z działaniami Shor, mającymi na celu sabotowanie wyborów parlamentarnych w 2025 roku. Wśród nich był Vitneanski, który według UE otrzymuje miesięczną pensję od Shora i był zaangażowany w „próby destabilizacji i obalenia porządku konstytucyjnego”. Z zajętych dokumentów wynika, że Vitneanski otrzymywał płatności w wysokości około 2300 dolarów każda.

Propaganda z ambony
Księża również zostali zwerbowani do kampanii Kremla. Począwszy od lata 2024 roku, setki z nich podróżowało do Rosji, odwiedzając miejsca święte i spotykając się z wysokimi rangą dostojnikami Cerkwi.
Przed powrotem do domu, każdy ksiądz podpisał kontrakt na otrzymanie karty debetowej wydanej przez rosyjski bank Promswjazbank, który ma powiązania z rosyjskim Ministerstwem Obrony i jest właścicielem 49 procent firmy usług finansowych Szora. W kontrakcie, którego kopię przeglądał Times, kapłani ogłosili się pracownikami Ewrazia, powiązanej z Kremlem organizacji, która według zachodnich funkcjonariuszy wywiadu promuje prorosyjską politykę w byłych republikach radzieckich. Shor zasiada w zarządzie organizacji. W zamian za około 1000 dolarów, kapłani mieli wzywać wiernych do odrzucenia referendum w sprawie przystąpienia Mołdawii do Unii Europejskiej i do wypowiedzenia się przeciwko prozachodniej polityce. Według mołdawskich urzędników, setki księży przyjęło pieniądze.
W skradzionych dokumentach opisano księdza, ojca Gheorghe Tursuleta, jako „wiarygodne źródło informacji” i odnotowano wpłatę w wysokości około 1000 dolarów. Wysoki rangą urzędnik mołdawski potwierdził, że Tursulet brał udział w pielgrzymkach do Rosji.
Inny mołdawski ksiądz o. Paweł Pietrow jest powiązany z prorosyjską grupą księży, ale nie brał udziału w pielgrzymkach, jak twierdzi wysoki rangą urzędnik. Kilka tygodni przed wyborami w 2024 roku przemawiał z ambony, potępiając Unię Europejską.
„Demokracja? Co to za demokracja, która narzuca wam cały ten brud, który przywieźli z Europy?” – zapytał, zanim zaatakował szkoły z koedukacyjnymi toaletami.
„My, ludzie, czego chcemy? Sodomy i Gomory? Żeby Bóg nas spalił żywcem? On nas spali” – powiedział, według nagrania kazania nagranego telefonem komórkowym, opublikowanego później przez lokalny serwis informacyjny NordNews i zweryfikowanego przez „The Times”.
Ojciec Tursulet i ojciec Pietrow nie odpowiedzieli na prośbę o komentarz.
Ojciec Iulian Rața, archiprezbiter miasta Orgiejów, w wywiadzie zapewnił, że ani on, ani podlegli mu księża „nie prowadzili bezpośrednio kampanii wyborczej ani nie wspierali nikogo w wyborach”.
Mimo to jest zagorzałym przeciwnikiem rządu Sandu, który oskarża o prześladowanie księży takich jak on, wiernych Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Przyznał, że brał udział w pielgrzymkach do Moskwy i zapowiedział, że zrobi to ponownie. Dodał, że sytuacja polityczna ponownie obróci się na jego korzyść.
„Poczekamy” – powiedział. „Następne wybory są za dwa lata”.

Niepewna przyszłość
Rosjanie byli bardzo blisko osiągnięcia tego celu. W dniu wyborów parlamentarnych, 28 września 2025 roku, rozmieścili wszystkie elementy operacji jednocześnie.
Wyszkoleni przez Serbów mężczyźni przygotowywali się do wywołania zamieszek w Kiszyniowie i innych miejscach. Według prokuratora Zama, mieli na sobie żółto-niebieskie opaski, aby móc się nawzajem rozpoznawać w tłumie. Dodał, że niektórzy mieli przy sobie ładunki zapalające. Według wysokiego rangą urzędnika mołdawskiego, rosyjscy hakerzy zinfiltrowali Centralną Komisję Wyborczą Mołdawii i przejęli kontrolę nad tysiącami prywatnych routerów.
Władze Mołdawii były jednak przygotowane. W tygodniach poprzedzających głosowanie mołdawska policja przeszukała setki domów, aresztując osoby, które uczestniczyły w obozach lub otrzymywały pieniądze w ramach operacji Shora.
Mołdawskim ekspertom ds. cyberbezpieczeństwa, wspieranym przez zachodnich sojuszników, udało się zablokować ataki hakerów. Odbyły się demonstracje, ale nie doszło do poważnych aktów przemocy.
Gdy policja aresztowała kilka osób podejrzanych o planowanie aktów przemocy, aresztowani twierdzili, że znalezione u nich urządzenia zapalające były przeznaczone na imprezę ujawniającą płeć nienarodzonego dziecka, powiedział Zama.
Partia Sandu odniosła niewielkie zwycięstwo, zdobywając nieco ponad 50 procent głosów, głównie dzięki silnemu poparciu mołdawskiej diaspory za granicą.
Dla Kremla jednak zwycięstwo Sandu wcale nie oznaczało porażki. Rząd Mołdawii musiał wydać fortunę i zmobilizować ogromne siły porządkowe, aby udaremnić rosyjską ingerencję. Sojusznicy Kremla wykorzystali masowe aresztowania przeciwników Sandu do celów propagandowych, przedstawiając je jako dowód autorytarnych represji. Od tego czasu Kreml rozszerzył swoje działania.
Na początku marca rosyjski atak na ukraińską elektrownię wodną w pobliżu granicy z Mołdawią doprowadził do skażenia zasobów wodnych na dużym obszarze Ukrainy i Mołdawii.
Rosyjskie drony zaatakowały następnie linię wysokiego napięcia w zachodniej Ukrainie, która dostarcza do 70 procent energii elektrycznej w Mołdawii, powodując przerwy w dostawie prądu. Podczas wizyt w niektórych budynkach rządowych, w tym w kompleksie prezydenckim, światła były często wyłączane w celu oszczędzania energii, a pracownicy chodzili po korytarzach bez okien z latarkami.
Według mołdawskich urzędników Moskwa prowadzi długoterminową grę. „Wygraliśmy bitwę” – powiedział Mihai Lupascu, dyrektor Mołdawskiej Agencji Cyberbezpieczeństwa. „Ale nie wygraliśmy wojny”.


3.

Rosyjska escort girl z licencją na zabijanie. „Zamordowała byłego ukraińskiego urzędnika w imieniu Kijowa”.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/08/15/news/escort_russa_reut_uccide_ex_comandante_ucraino_per_kiev-425530522/?ref=RHLF-BG-P8-S1-T1-PP
W Sewastopolu w zamachu zginął były oficer ukraińskiej marynarki wojennej, który wstąpił do rosyjskiej służby. 49-letni Robert Szagejew zginął po eksplozji bomby ukrytej w koszu na śmieci. Rosyjskie władze aresztowały 32-letnią Margaritę Reut za morderstwo, oskarżając ją o działanie na polecenie ukraińskiego wywiadu.
Reut, mieszkanka Soczi, rzekomo działała na polecenie ukraińskiego wywiadu, jak twierdzi FSB. Rosyjskie media, w tym Meduza, twierdzą, że przyznała się do winy i że otrzymała zapłatę w kryptowalucie. Jej domniemane zeznania nie zostały jednak niezależnie zweryfikowane.
Według Mash, kanału Telegram bliskiego rosyjskiemu aparatowi bezpieczeństwa, który jako pierwszy ujawnił nazwisko kobiety, Reut również planowała uciec za granicę po ataku.

Dowódca z Zaporoża
Szagiejew był już postacią znaną ukraińskim władzom. W 2014 roku, gdy Rosja przejęła kontrolę nad Krymem, dowodził okrętem podwodnym „Zaporoże”, jedynym okrętem podwodnym Marynarki Wojennej Ukrainy. Okręt został przekazany siłom rosyjskim, a Szagiejew wstąpił do ich służby.
Według ukraińskich źródeł, w kolejnych latach został zastępcą dowódcy Czwartej Samodzielnej Brygady Okrętów Podwodnych rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Kijów oskarżył go o zdradę stanu i udział w wojnie z Ukrainą.
Jego tożsamość jako ofiary eksplozji nie została początkowo oficjalnie potwierdzona przez Moskwę, podały ją jednak różne kanały rosyjskie, a później także prasa międzynarodowa.

Kim jest Margarita Reut?
Według rosyjskich mediów, Reut została zatrzymana już w lipcu 2025 roku po tym, jak krzyknęła „Dobrze wam tak, Rosjanie!” w pociągu z Samary do Adler, komentując doniesienia o ataku ukraińskiego drona w obwodzie rostowskim. Rosyjski sąd ukarał ją grzywną i skazał na dwa dni aresztu administracyjnego za „zdyskredytowanie” wojska.
14 sierpnia sąd w Sewastopolu nakazał jej dwumiesięczny areszt tymczasowy. Została oskarżona o terroryzm ze skutkiem śmiertelnym, przestępstwo, za które zgodnie z rosyjskim prawem grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Kluczowe elementy sprawy pozostają jednak niejasne: czy Reut rzeczywiście działała w imieniu ukraińskich służb wywiadowczych, w jaki sposób została zwerbowana i kto zorganizował atak. Na razie najważniejszy dowód – rzekome przyznanie się do winy – został ujawniony jedynie przez rosyjskie władze i media.


4.

https://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/7,48725,32959572,rasistowsk-atak-zniewazanie-policjantow-propagowanie-faszyzmu.html
Major Tadeusz Malicki: Nielegał to głęboko zakonspirowany oficer służb, który operuje na terenie obcego kraju, niemając przy tym żadnych oficjalnych powiązań z państwem, dla którego pracuje. Rosjanie prowadzą działania z wykorzystaniem nielegałów od 100 lat.
Przypomnę jedną z najsłynniejszych nielegałek złapanych w XXI wieku, Annę Chapman, a tak naprawdę Annę Kuszczenko, która wpadła w 2010 roku wraz z innymi rosyjski nielagałami w USA.
W Polsce mieliśmy w ostatnim czasie również styczność z oficerem działającym z pozycji nielegała. Myślę o Pawle Rubcowie. To oficer rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU działający jako hiszpański dziennikarz Pablo Gonzales. W 2022 roku został zatrzymany w Polsce przez ABW. Rubcow przez wiele lat zbierał informacje dotyczące m.in. infrastruktury krytycznej w Europie i docierał do rosyjskich środowisk opozycyjnych na Zachodzie.
Z działalnością nielegałów powiązałbym osobę pracownika USC w Warszawie Tomasza L., zatrzymanego przez ABW w marcu 2022 roku. Urzędnik kopiował dla Rosjan m.in. akty stanu cywilnego obywateli RP oraz cudzoziemców, fotografował korespondencję z polskimi placówkami dyplomatycznymi oraz urzędowe szablony.

Michał Hyra: - Dlaczego dostęp do danych USC jest tak istotny?

- To idealna sytuacja do budowania fałszywych tożsamości. Można tworzyć fikcyjne życiorysy obudowane rzeczywistymi dokumentami. Mając taką osobę jak Tomasz L., służby są w stanie uzyskać tożsamość dla nielegała, który przyjedzie do Polski dużo wcześniej. Będzie miał numer PESEL, nazwisko, miejsce zamieszkania i rodziców. Na początku ma się wtopić w społeczeństwo. Przez wiele lat nie będzie robił nic innego. …
- Znalezienie takiej osoby jest bardzo trudne. Jeżeli sam się nie wysypie, to służby mogą liczyć albo na własne źródło w służbach przeciwnika, które zasygnalizuje, że ktoś taki działa, albo na błąd obcych służb w systemie łączności. Chodzi o to, że nie zawsze łączność może odbywać się w formie bezosobowej. Czasami musi dojść do spotkania bezpośredniego z oficerem z centrali, czasami trzeba przekazać osobiście pieniądze, materiały lub inne rzeczy nie w formie elektronicznej.
Służby mając swoje źródło w szeregach przeciwnika mogą uzyskać wiedzę, że na ich terenie działa nielegał lub cała siatka nielegałów. Wtedy zaczyna się poszukiwanie. Mając osobę uplasowaną wewnątrz służb przeciwnika, mamy możliwości uzyskiwania sygnałów, gdzie są prowadzone operacje wywiadowcze, gdzie uplasowane są źródła i czym zajmuje się przeciwnik. …
W Polsce nie brakowało i nie brakuje rusofilów. Ostatnie lata niejednokrotnie pokazywały nam osoby, które są zafascynowane z jednej strony kulturą rosyjską, a z drugiej porządkami, które wprowadza Władimir Putin. Takich ludzi jest sporo. Jesteśmy społeczeństwem, w którym część ludzi kultury zachwycała się Rosją, jej kulturą. Mówiło się, że Rosjanie to wspaniały naród, a źli są tylko oligarchowie czy ludzie na Kremlu. To nastawienie było bardzo pozytywne, a Rosjanie perspektywicznie przygotowali się na czas, kiedy werbowanie tradycyjnych źródeł będzie trudniejsze. … W naszym społeczeństwie na pewno funkcjonują nielegałowie. … Służby polskie nie mają łatwo, bo z jednej strony dzieje się bardzo dużo i jest wiele sytuacji kontrwywiadowczych, a z drugiej strony funkcjonariuszy nie jest aż tak wielu i nie mogą być wszędzie. …
Jeśli chodzi o narodowości, w większości służby rosyjskie wykorzystują Ukraińców, Białorusinów, Rosjan, Polaków i Mołdawian. Polskie służby odnotowały również wykorzystanie m.in. obywateli Kanady i Kolumbii. …
Rosjanie nas po prostu nie lubią, wręcz nienawidzą i będą robić wszystko, będą starać się, aby nas osłabić. Stąd to właśnie Polska jest głównym celem wojny hybrydowej w Europie, jesteśmy wręcz ''laboratorium", w którym przeciwnik próbuje różnych metod tej walki.
Rosyjski wywiad działa globalnie i interesuje go wszystko, szczególnie w Polsce, która jest krajem, który z jednej strony udziela ogromnej pomocy walczącej Ukrainie, z drugiej stanowi przyczółek dla innych krajów przekazujących pomoc. Stanowimy główny hub przeładunkowy, aktywnie działamy w strukturach NATO, lobbujemy za wprowadzaniem kolejnych sankcji na Rosję. To wszystko sprawia, że jesteśmy jednym z głównych przeciwników Kremla. …

Major Tadeusz Malicki przez ponad 20 lat pracował jako oficer operacyjny w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.


5.

„Ogromny” atak ukraińskich dronów na Rosję zabił co najmniej sześć osób, twierdzi Moskwa
Kijów rozpoczyna prawdopodobnie największą w historii falę ataków wojennych, wybucha pożar w magazynie niedaleko stolicy Rosji
https://www.theguardian.com/world/2026/aug/16/ukrainian-drone-attack-on-russia-wildberries-warehouse-fire
Ukraina przeprowadziła jeden z największych ataków dronów od początku wojny. W wyniku ataku wybuchł pożar w magazynie dystrybucyjnym pod Moskwą, a w ciągu nocy zginęło co najmniej sześć osób – poinformowały władze rosyjskie.
Ministerstwo obrony Rosji poinformowało o zestrzeleniu 822 dronów, natomiast mer Moskwy Siergiej Sobianin poinformował, że w kierunku obwodu stołecznego wystrzelono 600 dronów, z czego 201 zostało zniszczonych.
Jak powiedział mer agencji informacyjnej TASS, był to największy nalot na stolicę Rosji od dwóch lat, aczkolwiek szybki rozwój ukraińskich dronów może oznaczać, że była to największa fala ataków od początku wojny w 2022 roku.
W wyniku rosyjskich ataków rakietowych dronów zginęło siedem osób na Ukrainie, w tym dwie w mieście Krzywy Róg w centrum kraju. Hiszpański myśliwiec F-18 zestrzelił drona, który najprawdopodobniej przekroczył granicę z Rumunią.
W Podolsku, na południe od Moskwy, podpalono magazyn należący do rosyjskiej firmy dystrybucyjnej Wildberries. Na zdjęciach widać, jak pożar ogarnął magazyn o powierzchni 200 tys. metrów kwadratowych, a czarny dym unosi się ku niebu.
Andriej Worobiow, gubernator obwodu moskiewskiego, powiedział, że atak był „jednym z najmasywniejszych ataków dronów w ostatnich czasach” – a rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało później, że w ciągu ostatnich 24 godzin zestrzelono dziewięć ukraińskich pocisków manewrujących i 1478 dronów, choć nie udało się niezależnie zweryfikować tej liczby. …


6.

Potężne trzęsienie ziemi zabiło dziesiątki osób we wschodniej Indonezji
W sobotę rano w regionie Flores doszło do trzęsienia ziemi, co skłoniło tysiące ludzi do szukania wyżej położonych terenów w obawie przed tsunami
https://www.theguardian.com/world/2026/aug/15/indonesia-earthquake
Indonezję nawiedziły dwa trzęsienia ziemi w ciągu niecałych 24 godzin. Najpierw, dwie minuty przed północą 15 sierpnia (czasu włoskiego), nastąpiło trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,7, którego epicentrum znajdowało się u północnych wybrzeży wyspy Flores, około 68 kilometrów na północny zachód od Ende i na stosunkowo niewielkiej głębokości dziesięciu kilometrów. Następnie wystąpiły dziesiątki wstrząsów wtórnych. Do tej pory zginęły co najmniej 53 osoby. Operację utrudniają zawalone drogi, które odizolowały niektóre obszary.
Indonezja i sąsiednie kraje są często nawiedzane przez trzęsienia ziemi ze względu na położenie w obrębie Pacyficznego Pierścienia Ognia, łuku intensywnej aktywności sejsmicznej rozciągającego się od Japonii przez Azję Południowo-Wschodnią do Basenu Pacyfiku. W 1992 roku Flores nawiedziło trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,7, które wywołało tsunami, w wyniku którego zginęło około 2500 osób. Jednym z najbardziej niszczycielskich trzęsień ziemi w historii Indonezji było trzęsienie ziemi o magnitudzie 9,1, które miało miejsce 26 grudnia 2004 roku u wybrzeży Sumatry. Po nim nastąpiło tsunami, które zabiło 220 000 osób w regionie, w tym 170 000 w Indonezji. Tragedia w Boxing Day była jedną z najtragiczniejszych klęsk żywiołowych, jakie kiedykolwiek odnotowano. W 2018 roku potężne trzęsienie ziemi nawiedziło wyspę Lombok, a w kolejnych tygodniach nastąpiło kilka kolejnych wstrząsów. Na wyspie wypoczynkowej i pobliskiej Sumbawie zginęło ponad 550 osób. W tym samym roku trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,5 i następujące po nim tsunami w Palu na Sulawesi zabiło ponad 4300 osób.


7.

Silne trzęsienie ziemi o magnitudzie 5 nawiedziło Granadę: straty materialne, akcje ratunkowe i wezwanie służb ratunkowych
https://www.granadahoy.com/granada/terremoto-granada-susto-madrugada-despierta-provincia-temblor-seismo_0_2007718314.html
Trzęsienie ziemi, które miało miejsce w sobotę tuż po godzinie 1:00 w nocy, obudziło mieszkańców całej prowincji, choć odczuwalne było nawet w bardzo odległych częściach Hiszpanii.
Trzęsienie ziemi obudziło mieszkańców w środku nocy i uszkodziło niektóre budynki, ale nie zgłoszono żadnych ofiar. Jego epicentrum znajdowało się w gminie Alhendin, 10 kilometrów na południe od Granady, jak podaje Narodowy Instytut Geograficzny (IGN). „Nie zgłoszono żadnych obrażeń ani poważnych lub rozległych uszkodzeń konstrukcyjnych. Oceniane są pojedyncze uszkodzenia, szczególnie w najbardziej narażonych budynkach” – napisała burmistrz Granady, Marifran Carazo, na X.


8.

Sycylia, trzęsienie ziemi o magnitudzie 3,9 nawiedziło rejon Katanii: droga rozwidla się w Linguaglossa.
VIDEO: https://palermo.repubblica.it/cronaca/2026/08/15/video/sicilia_terremoto_di_magnitudo_39_nel_catanese_a_linguaglossa_la_strada_si_spacca-425530663/?ref=RHRT-BG-P1-S1-T1-vd01
W Linguaglossa, miejscowości położonej niedaleko Etny, wczesnym popołudniem odnotowano trzęsienie ziemi o magnitudzie 3,9. Epicentrum znajdowało się 7 km od miasta. Trzęsienie ziemi spowodowało otwarcie uskoku Pernicana, związanego z aktywnością wulkaniczną. Droga do Piano Provenzana w regionie Ragabo i Clan dei Ragazzi została uszkodzona. W ramach środków ostrożności ewakuowano okoliczne restauracje.


9.

W ten sposób setki mieszkańców Afryki Subsaharyjskiej próbują przedostać się z Maroka do Ceuty.
https://elfarodeceuta.es/asi-intentan-cruce-marruecos-ceuta-cientos-subsaharianos/
Mieszkańcy Castillejos byli świadkami licznych grup zbliżających się do obszaru wokół ogrodzenia. Maroko demonstruje swoją absolutną kontrolę nad swoimi obywatelami, gwarantując bezpieczeństwo swoich granic morskich, ale jednocześnie wysyła sygnał Hiszpanii i reszcie Europy o dodatkowych staraniach związanych z zapobieganiem napływowi migrantów z Afryki Subsaharyjskiej, ponieważ jest to kwestia budząca europejskie obawy.

Jak dotąd nie było lawiny, ale w górach tuż za Fnideq, marokańskim miastem niedaleko przejścia granicznego Tarajal prowadzącego do Ceuty, napięcie utrzymywało się przez kilka godzin po tym, jak marokańska policja przechwyciła 111 migrantów próbujących przedostać się przez granicę. Po ich przechwyceniu i odizolowaniu doszło do starć, a policja użyła gazu łzawiącego, aby ich rozproszyć. Spośród zatrzymanych 109 pochodzi z Afryki Subsaharyjskiej, a trzech z Maroka; 61 zostało aresztowanych za podżeganie do nielegalnej imigracji. Wszyscy zostali wydaleni z Fnideq i przewiezieni autobusami.
Od rana, od Tarajal do Benzù, dwóch granic wyznaczających dwadzieścia kilometrów kwadratowych granicy Hiszpanii z Marokiem, strzeżonych jest przez znaczącą obecność sił bezpieczeństwa: Gwardię Cywilną, policję, wojsko. Od dróg po góry, całe terytorium jest usiane agentami.
Napięta sytuacja panuje także w Melilli po odkryciu przesiedlenia licznych migrantów do Beni Enzar.
Na froncie hiszpańskim, według niektórych analityków cytowanych przez krajowe media, zaczynają pojawiać się podejrzenia, że to Rabat zorganizował całą operację: jeśli 30 lipca chciał wysłać wiadomość do Madrytu, tym razem chciał pokazać swoją potęgę militarną i udowodnić, że jest w stanie poradzić sobie z sytuacją kryzysową.
Tymczasem w Ceucie wciąż przebywa wielu migrantów: na plaży Trampolín, która stała się obozem schronień z trzciny i tkaniny tuż nad morzem, setki osób czekają na prysznic w toaletach na świeżym powietrzu. Warunki sanitarne są tu fatalne i istnieje obawa przed rozprzestrzenianiem się chorób układu pokarmowego. Wszyscy migranci są bardzo młodzi, głównie z Maroka i Sudanu, i deklarują, że nie zamierzają wracać. Żyją w ten sposób od ponad dwóch tygodni.
Podążając w kierunku Benzù, drugiego przejścia granicznego z Marokiem, które wije się przez góry i jest obecnie szczególnie monitorowane z powodu podejrzenia próby przedostania się od tej mniej strzeżonej strony, odnosi się wrażenie, że i tutaj obowiązuje wysoki poziom alertu, ale poziom zagrożenia jest niski.


10.

Hołd składany Jasonowi Ardayowi po śmierci byłego profesora z Cambridge
Andy Burnham wzywa do refleksji po „tragedii na tak wielu poziomach”, co powtórzył burmistrz Londynu Sadiq Khan
https://www.theguardian.com/uk-news/2026/aug/14/jason-arday-found-dead-after-resigning-from-cambridge-over-plagiarism-claims

https://www.theguardian.com/uk-news/2026/aug/15/jason-arday-tributes-paid-to-former-cambridge-professor

Jason Arday, wykładowca, który w zeszłym tygodniu zrezygnował ze stanowiska profesora na Uniwersytecie Cambridge , został znaleziony martwy w swoim domu w południowym Londynie.
Policja metropolitalna poinformowała, że funkcjonariusze zostali wezwani pod adres Arday przez londyńską karetkę pogotowia w piątek po godzinie 15:00.
Rzecznik policji metropolitalnej powiedział: „41-letni mężczyzna został uznany za zmarłego na miejscu zdarzenia. Jego najbliżsi krewni zostali powiadomieni i otrzymują wsparcie od funkcjonariuszy. …
Rodzina Ardaya w oświadczeniu napisała: „Jason był przez ponad trzy lata poddawany nieustannej kampanii znęcania się, odkąd przyjął stanowisko profesora na Uniwersytecie Cambridge, ze strony osób, które nie przebierały w środkach, by go osłabić.
„Kampania dezinformacyjna okazała się zbyt trudna dla Jasona, który był łagodnym człowiekiem i zawsze chciał dostrzegać w innych to, co najlepsze.
Arday został mianowany profesorem socjologii edukacji na Uniwersytecie Cambridge w 2023 roku i był najmłodszym czarnoskórym profesorem w historii uniwersytetu. Zrezygnował jednak ze stanowiska w zeszłym tygodniu po oskarżeniach o plagiat i nieścisłości w oświadczeniach dotyczących jego kariery i osiągnięć.
W oświadczeniu ogłaszającym swoją rezygnację Arday powiedział: „Z głębokim smutkiem piszę, aby ze skutkiem natychmiastowym zrezygnować ze stanowiska na Uniwersytecie Cambridge i Jesus College.
„Kiedy przyjąłem niezwykły zaszczyt zostania profesorem socjologii na Uniwersytecie Cambridge, był to bez wątpienia największy zaszczyt zawodowy w moim życiu”.
Arday powiedział, że zdecydował się na rezygnację, ponieważ „nieustanne oskarżenia, spekulacje i komentarze publiczne wywarły głęboki wpływ na mnie i na tych, których kocham”.

Andy Burnham nazwał śmierć Jasona Ardaya „tragedią na wielu poziomach”.
Arday zrezygnował ze stanowiska profesora Uniwersytetu Cambridge w zeszłym tygodniu po oskarżeniach o plagiat, którym zaprzeczył. Został uznany za zmarłego w piątek tuż po godzinie 15:00.
W oświadczeniu wydanym za pośrednictwem jego wydawcy, Simon & Schuster UK, rodzina byłego naukowca stwierdziła, że jest „w szoku po stracie wspaniałego ojca, partnera, brata, wujka i syna”.
Przemawiając do dziennikarzy podczas wizyty w Kornwalii w sobotę, premier powiedział: „To tragedia na wielu poziomach, ale szczególnie dla wszystkich, którzy znali Jasona, oczywiście dla jego rodziny i przyjaciół. Myślimy o nich dzisiaj”.
„To nie jest moment na pochopne osądzanie. Powiedziałbym, że to moment na refleksję, zastanowienie się nad tym, jak do tego doszło. To naprawdę smutna, żałosna i żałosna sytuacja. Myślę, że wszyscy dziś myślimy o Jasonie, jego wkładzie, jego rodzinie i przyjaciołach”.
Hołd oddali także burmistrz Londynu Sadiq Khan i posłanka Partii Pracy Bell Ribeiro-Addy.


11.

Boom na centra danych Big Tech może zwiększyć emisję dwutlenku węgla
Analiza FT wykazała, że 60 największych planowanych obiektów mogłoby emitować ekwiwalent 27 elektrowni węglowych lub 24 mln samochodów rocznie
https://www.ft.com/content/8158cb5a-4bbd-43fd-b329-15a54e8422c8?syn-25a6b1a6=1
… rosnący popyt na energię elektryczną powoduje rozprzestrzenianie się elektrowni opalanych paliwami kopalnymi, głównie gazem, pomimo zobowiązań klimatycznych samych firm.
Analiza przeprowadzona przez Financial Times, obejmująca 60 największych centrów danych budowanych w Stanach Zjednoczonych przez Amazon, Microsoft, Google i Meta, ujawnia, że infrastruktury te, po pełnym uruchomieniu, mogłyby generować łącznie 101,5 miliona ton emisji dwutlenku węgla rocznie. Stanowiłoby to równowartość około 7% emisji amerykańskiego sektora energetycznego w 2025 roku, czyli rocznej emisji 27 elektrowni węglowych lub 24 milionów samochodów benzynowych.
Według Global Energy Monitor, Stany Zjednoczone prawie potroiły swoją rozwijaną moc wytwórczą w zakresie energii gazowej do 2025 roku, co mogłoby zwiększyć istniejącą flotę elektrowni gazowych o prawie 50%, gdyby wszystkie elektrownie zostały zbudowane. Ponad jedna trzecia tej mocy jest przeznaczona do zasilania lokalnych centrów danych.


12.

Dziesięć dziur po kulach w płetwie orki. W Gibraltarze wybuchła bitwa między wielorybami a żeglarzami.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/08/15/news/orca_pinna_dieci_fori_proiettile_gibilterra-425530555/?ref=RHLF-BG-P14-S1-T1-r3837
Ma na imię „Babcia” i pływa w pobliżu Cieśniny Gibraltarskiej od 60 lat. Teraz na płetwie grzbietowej najstarszej orki w tym rejonie pojawiło się dziesięć dziur: rany postrzałowe, typowe dla strzelby myśliwskiej, według ekologów ze stowarzyszenia WeWhale, którzy śledzą jej ruchy.
Relacje między ludźmi a orkami iberyjskimi, zagrożonym podgatunkiem, którego liczebność wynosi mniej niż 40 osobników i który pływa po atlantyckiej stronie Cieśniny, uległy pogorszeniu w ostatnich latach. Orki są oskarżane o celowe ataki na żaglówki w tym rejonie, głównie poprzez uderzanie w stery, gryzienie ich i powodowanie kołysania kadłubów.
Często atakowały w grupach, czasami przez kilka godzin. W 2022 roku zatopiły dwa żaglowce, jeden w lipcu, a drugi w listopadzie. Trzeci został odholowany do portu w następnym roku po utracie steru.
Od 2020 roku odnotowano 250 kontaktów waleni ze statkami rekreacyjnymi. Orka atakująca statek nazywa się Gladis: nazwa ta ma to samo pochodzenie, co słowo gladiator. Według WeWhale, istnieje 14 orek Gladis, ale ta, która została dziś ranna, nie jest wśród nich.
Legenda głosi, że samica o imieniu Gladis Bianca, wnuczka „Babci”, została zaatakowana przez ludzi, gdy była w ciąży, i od tego czasu stała się najbardziej agresywną orką w taranowaniu łodzi. Ma też kilka blizn na grzbiecie.
„Zdjęcia” – pisze WeWhale na Instagramie – „pokazują, że co najmniej dwie lub trzy kule przeszły przez płetwę, podczas gdy pozostałe mogły pozostać w środku. Wiemy, że te rany są świeże. Sfotografowaliśmy orkę kilka tygodni temu i płetwa była nienaruszona”.
Toñi, czyli „Babcia”, jest obecnie narażona na zakażenie. Ministerstwo Środowiska wszczęło dochodzenie w celu ustalenia sprawców. Tę wiadomość ogłosiła hiszpańska wiceminister Sara Aagesen. „To gatunek wrażliwy, a krzywdzenie go jest poważnym przestępstwem”.
Pomimo przydomku „orki”, walenie te należą w rzeczywistości do rodziny delfinowatych. Mogą osiągać 8 metrów długości i ważyć 6 ton. „Płetwa grzbietowa” – wyjaśnia WeWhale – „jest silnie unaczyniona i odgrywa ważną rolę w termoregulacji. Rany tego typu mogą powodować stany zapalne i infekcje”.
„Niezależnie od tego, co myślimy o interakcjach między orkami a statkami, strzelanie do tych zwierząt nigdy nie będzie akceptowalną reakcją”.


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga