DRUGI OBIEG
Poniedziałek, 17 sierpnia 2026
1.
Dzieła Antonella skradzione z Muzeum Regionalnego w Mesynie. Minister Kultury Giuli:
„Szok i przykrość”.
https://palermo.repubblica.it/cronaca/2026/08/16/news/furto_al_museo_regionale_di_messina_trafugate_opere_di_antonello-425531109/?ref=RHLF-BG-P3-S1-T1-r35679
zakłócił spokój sierpniowych wakacji w Muzeum Regionalnym „Accascina” w
Mesynie. Złodzieje ukradli dzieła Antonella da Messiny.
Podczas gdy większość mieszkańców Mesyny celebrowała święto Vara, poświęcone
Wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny lub spędzała wakacje poza miastem, banda
przestępców włamała się do Muzeum Mesyny, omijając ochronę i kradnąc cztery
fragmenty dwóch cennych dzieł Antonella da Messiny: trzy panele z Poliptyku San
Gregorio oraz Tablicę Dwustronną. Kradzież mogła być jeszcze większa, biorąc
pod uwagę, że skradziono łącznie sześć obrazów, ale dwa panele pozostawiono na
zewnętrznej ścianie muzeum, wzdłuż Viale della Libertà.
Na miejsce zdarzenia przybyła policja kryminalistyczna, aby przeprowadzić
dochodzenie techniczne. Trwają dochodzenia mające na celu rekonstrukcję
dokładnych wydarzeń, odzyskanie dzieł sztuki i identyfikację sprawców. Muzeum
Regionalne Accascina w Mesynie będzie dziś zamknięte dla zwiedzających.
Aby wynieść obrazy, część balustrady została zerwana, a zewnętrzne drzwi
zostały wyważone.
Regionalne Muzeum Accasciny miało kilka zewnętrznych i wewnętrznych kamer
monitoringu, a dzieła były chronione przez zaawansowany system alarmowy.
Śledczy obecnie oceniają możliwość złodziei dzieł sztuki na czarnym rynku, ale
inne możliwości nie są wykluczone. Nie było obecnego stróża nocnego, ale na
służbie byli strażnicy regionalni. Trwa dochodzenie w sprawie tego, w jaki
sposób złodziejom udało się ominąć system monitoringu i obecnych strażników
regionalnych, który, jak precyzuje muzeum, był regularnie aktywny i
funkcjonował.
Dyrekcja MuMe ogłosiła, że wieczorem 15 sierpnia nieznani sprawcy wdarli się do
pomieszczeń muzeum, łamiąc system alarmowy i bezpieczeństwa oraz kradnąc dwa
dzieła Antonella Da Messiny. Skradziono trzy z pięciu paneli z Poliptyku San
Gregorio. Tablica Dwustronna została również usunięta z bezpiecznej gabloty”. …
Poliptyk z San Gregorio to jedno z najważniejszych dzieł XV wieku. Dwustronny
panel z Madonną z Dzieciątkiem i modlącym się franciszkaninem z przodu oraz
Pietą z tyłu został zakupiony za pośrednictwem jednego z największych domów
aukcyjnych na świecie, londyńskiego Christie's. Przechowywany był w bezpiecznej
gablocie. …
Nieprzypadkowo kradzież następuje w momencie historycznym, w którym ceny dzieł
malarza, (do naszych czasów zachowało się ich około czterdziestu), osiągnęły
rekordowo wysoki poziom.
Zaledwie kilka miesięcy temu państwo nabyło Ecce Homo za ponad 12 milionów
euro, co przyczyniło się do tego, że Antonello znalazł się w centrum uwagi jak
nigdy dotąd.
Poliptyk San Gregorio, z którego trzy z pięciu paneli zostały skradzione, jest
wczesnym dziełem Antonella, uważanym za kluczowe w jego karierze artystycznej.
Poliptyk przetrwał trzęsienie ziemi w Mesynie w 1908 r . i trudne warunki
konserwacji. Jest to dzieło namalowane temperą (a nie olejem, jak późniejsze
prace), datowane na 1473 r. i sygnowane.
Dzieło, stworzone dla klasztoru przylegającego do kościoła Santa Maria extra
moenia, pierwotnie składało się z sześciu paneli, zmontowanych w drewnianej
konstrukcji, która później zaginęła.
Po trzęsieniu ziemi w 1908 roku klasztor został całkowicie zniszczony.
Znajdujące się w nim dzieła sztuki, w tym poliptyk, zostały uszkodzone przez
kurz i gruz po trzęsieniu ziemi oraz przez ulewne deszcze, które szalały w
mieście w dniach po 28 grudnia. Kilkakrotnie odnawiane na przestrzeni stulecia,
zostało wystawione w Rzymie na dużej wystawie poświęconej Antonello alle
Scuderie del Quirinale dwadzieścia lat temu, w 2006 roku.
Jeden z paneli zaginął, co oznacza, że przed kradzieżą pozostało pięć. Kradzież
trzech z nich (pozostałe dwa, skradzione z muzeum wczoraj wieczorem, zostały
znalezione na zewnątrz przez przechodniów krótko po kradzieży) stanowi kolejne
i poważne uszkodzenie dzieła.
Mały panel z Chrystusem w Piecie i Madonną z Dzieciątkiem Błogosławiącą i
Franciszkaninem w Adoracji został namalowany pomiędzy 1465 a 1470 rokiem.
Biorąc pod uwagę jego niewielkie rozmiary, został z pewnością stworzony jako
obraz dewocyjny. W szczególności twarz Chrystusa jest ujęta w marmurową rzeźbę,
pomalowaną w ten sposób, aby dać iluzję głębi: jedna strona wydaje się bardziej
zniszczona niż tył, prawdopodobnie ze względu na zwyczaj całowania twarzy
Chrystusa po modlitwie.
Skradzione dzieła nie są jedynymi dziełami Antonella zachowanymi na Sycylii.
Najsłynniejszy, Zwiastowanie, znajduje się w Galerii Regionalnej Palazzo
Abbatellis w Palermo, gdzie przechowywane są również trzy panele Doktorów
Kościoła (świętego Hieronima, świętego Augustyna i świętego Grzegorza
Wielkiego).
Cudowny obraz „Zwiastowanie” w niepewnym stanie zachowania można zobaczyć w
Syrakuzach, w Galerii Palazzo Bellomo, a w Cefalù, w Muzeum Mandralisca,
przechowywany jest Portret nieznanego marynarza, który zainspirował
Vincenza Consolo do napisania powieści Uśmiech nieznanego marynarza.
To nie pierwszy raz, kiedy dzieło Antonella zostało skradzione we Włoszech.
Jeden z jego obrazów „Ecce Homo” został skradziony z Muzeum Broletto w
Novarze w 1974 roku i nigdy nie został odzyskany.
========
Antonello da Messina (właściwie Antonello di Giovanni di Antonio, ur. ok.
1430 w Mesynie, zm. w lutym 1479 tamże) to jeden z najważniejszych mistrzów
włoskiego wczesnego renesansu (quattrocento). Słynie jako artysta, który
dokonał genialnej syntezy monumentalnej formy włoskiej z technicznym realizmem
malarstwa flamandzkiego. Przypisuje mu się kluczową rolę w rozpowszechnieniu
techniki olejnej we Włoszech, zwłaszcza w Wenecji.
Antonello jako jeden z pierwszych Włochów całkowicie zrezygnował z tradycyjnej
tempery na rzecz spoiwa olejnego. Choć legenda przypisywała mu bezpośrednią
naukę u Jana van Eycka, w rzeczywistości tajniki sztuki niderlandzkiej poznał w
Neapolu, pracując w pracowni Colantonio.
Cechy charakterystyczne jego twórczości:
Niezrównany detal: precyzyjne oddawanie faktur materiałów, załamań światła oraz
refleksów w oku.
Psychologiczna głębia portretu: model najczęściej ukazywany jest w ujęciu trzy
czwarte (zamiast tradycyjnego włoskiego profilu), patrząc śmiało prosto na
widza.
Surowa geometria: doskonałe operowanie perspektywą z zachowaniem
monumentalności postaci.
Najbardziej znane dzieła:
Św. Hieronim w pracowni (National Gallery w Londynie): Popis
umiejętności perspektywicznych. Malarz zamknął gotyckie wnętrze w ramy idealnej
iluzji przestrzennej, wypełniając je dziesiątkami flamandzkich detali.
Matka Boska Zwiastowana (Museo Regionale w Palermo): Jeden z
najbardziej rewolucyjnych portretów sakralnych. Maryja patrzy bezpośrednio
przed siebie, a jej wysunięta dłoń tworzy niesamowity skrót perspektywiczny,
budując intymną relację z widzem.
Portret mężczyzny (Galeria Borghese w Rzymie): Doskonały przykład
jego techniki portretowej – zagadkowy, lekki uśmiech modela i magnetyczne
spojrzenie.
Ecce Homo (seria obrazów): Przejmujące, bliskie kadry przedstawiające
cierpiącego Chrystusa związane z głębokim humanizmem i realizmem detalu (np.
spływające łzy, krople krwi).
========
Antonella światowa krytyka doceniła dopiero niedawno, więc nie jest to
malarz powszechnie znany, a to więcej niż błąd. Przez dekady, a może i
stulecia, przekonywano nas, że pierwszym „nowoczesnym” malarzem średniowiecznym
był Giotto, ale kiedy porównać, to przy Antonellu Giotto jest artystą
jaskiniowym. Zresztą w tych kilku muzeach, szczycących się posiadaniem dzieł
artysty z początku XV wieku, obrazy Antonella po prostu deklasują inne dzieła
tamtej epoki. Zajrzyjcie do jakiejś dobrej encyklopedii sztuki: to jeden z
największych gigantów wszech czasów.
2.
Wewnątrz gigantycznego wysiłku Rosji w celu obalenia małego kraju
https://www.nytimes.com/2026/08/14/world/europe/russia-moldova-putin.html
Moskwa przekupywała prawosławnych księży, organizowała proceder kupowania
głosów i zakładała obozy szkoleniowe w celu ingerencji w wybory — wszystko po
to, by obalić prozachodni rząd.
Pod wieloma względami przypominało to obóz letni. Były grille i mecze siatkówki
plażowej. Spa nazywało się „Relaks i Rozkosz”. Jednak mężczyźni i kobiety
uczestniczący w programie, zakwaterowani w odległym kurorcie w Serbii, brali
również udział w znacznie bardziej złowrogich zajęciach: uczyli się przedzierać
przez policyjne linie i podpalać budynki. Nosili kamizelki kuloodporne i
ćwiczyli z karabinami szturmowymi.
Jak się później okazało, ich instruktorami byli ludzie powiązani z rosyjskim
wywiadem wojskowym, znanym jako GRU. Ich celem, według funkcjonariuszy wywiadu
z trzech krajów, którzy opisali ich działania, było stworzenie rdzenia
zdyscyplinowanych oddziałów szturmowych, wyszkolonych do ingerowania w wybory.
Celem była niewielka Mołdawia, kraj liczący około trzech milionów mieszkańców,
który ma nieproporcjonalnie duże znaczenie dla prezydenta Rosji Władimira
Putina.
Kampania Kremla obejmowała metody już wypróbowane gdzie indziej na Zachodzie,
takie jak cyberataki i dezinformacja. Jednak w Mołdawii interwencja Rosji
posunęła się prawdopodobnie dalej niż gdziekolwiek indziej poza Ukrainą i
stanowi jeden z największych i najzuchwalszych spisków w dotychczasowej próbie
Putina, by zdestabilizować Zachód, według trzech zachodnich agentów wywiadu.
Oprócz obozu serbskiego, rosyjscy agenci prowadzili programy szkoleniowe w
Bośni i Moskwie, mające na celu przekształcenie prorosyjskich Mołdawian w
oddziały operacyjne w terenie. Moskwa płaciła setkom mołdawskich duchownych
prawosławnych za rekrutację wyborców i szerzenie rosyjskiej narracji z ambony.
Wydała też setki milionów dolarów na wyrafinowany program kupowania głosów,
finansowany przez mołdawskiego miliardera na wygnaniu, a opracowany i
prowadzony w Skołkowie, kremlowskim odpowiedniku Doliny Krzemowej, tuż pod
Moskwą.
Kampania Moskwy nie ustała. Tej wiosny rosyjskie pociski uderzyły w
infrastrukturę energetyczną obsługującą Mołdawię, zanieczyszczając drogi wodne
i zakłócając przepływy energii elektrycznej.
Publicznie rosyjscy urzędnicy zaprzeczają jakimkolwiek ingerencjom w sprawy
Mołdawii i odrzucają oskarżenia, jakoby Moskwa dążyła do destabilizacji
Zachodu. W grudniu ubiegłego roku Putin, w przemówieniu do dowódców wojskowych,
oskarżył europejskich przywódców o „podsycanie histerii” na temat zagrożenia ze
strony Rosji.
Jednak wkrótce potem, według urzędników z dwóch krajów zaznajomionych ze
sprawą, Putin zwołał tajny briefing, na którym przekazał dokładnie odwrotny
komunikat. Celem na rok 2026, jak powiedział im Putin, jest „rozbicie NATO i
Unii Europejskiej od wewnątrz”. Mołdawia odgrywa kluczową rolę w tym planie.
Przedstawiciele zachodnich służb wywiadowczych twierdzą, że priorytetem Kremla
jest podbój Ukrainy, a następnie przejęcie kontroli nad Mołdawią. Chociaż kraj
ten nie należy ani do Unii Europejskiej, ani do NATO, zajmuje strategiczne
miejsce między państwami członkowskimi NATO a Ukrainą.
Mołdawia mogłaby stanowić idealny przyczółek do dalszej rosyjskiej agresji na
Ukrainę lub Zachód – stwierdzili urzędnicy. Dodali, że Putin wciąż ma nadzieję
na przejęcie pasa południowej Ukrainy, aby utworzyć korytarz lądowy łączący
Rosję z Mołdawią.
Mapa planowanych ruchów wojsk rosyjskich, publicznie pokazana przez prezydenta
Białorusi na wczesnym etapie wojny, wskazywała, że siły rosyjskie miały
wkroczyć do Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii, gdzie stacjonuje
kontyngent rosyjskich żołnierzy. Rosji nie udało się osiągnąć tego celu.
Rosja chce wykorzystać Mołdawię „jako bazę wypadową do wrogich działań
przeciwko Ukrainie, a także przeciwko jej głównemu sponsorowi w dziedzinie
obronności i finansowania - Unii Europejskiej” – powiedział Stanislav Secrieru,
doradca prezydenta Mołdawii ds. bezpieczeństwa narodowego i obrony.
„Z tych powodów” – dodał – „Rosja przeznaczyła w ostatnich latach
bezprecedensowe środki”. Kreml nie odpowiedział natychmiast na prośbę o
komentarz.
Prozachodni rząd prezydentki Mai Sandu uznał przystąpienie do Unii Europejskiej
za priorytet, czyniąc ją celem ataków Kremla. We wszystkich ostatnich wyborach
– w tym w wyborach prezydenckich i referendum w sprawie członkostwa w UE w 2024
roku, a także w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych – Moskwa przeznaczała
ogromne środki na próby odsunięcia Sandu i jej partii PAS.
Taki był cel również zeszłej jesieni, kiedy w Mołdawii odbyły się decydujące
wybory parlamentarne, które miały rozstrzygnąć, czy partia Sandu utrzyma
władzę, czy odda ją koalicji wspieranej przez Moskwę. Kreml przygotowywał się
do tego od miesięcy. Jego cyberwojownicy zinfiltrowali komisję wyborczą;
kampanie kupowania głosów i propagandy szły pełną parą; grupy rekrutów
wyszkolonych w Serbii były gotowe siać chaos.
Sergiu Zama, wysoki rangą mołdawski prokurator, który od ponad roku prowadzi
dochodzenia w sprawie ingerencji w wybory, powiedział, że do zakłócenia procesu
głosowania wystarczyłoby zaledwie kilku rekrutów.
„Celem nie było zidentyfikowanie tysiąca osób gotowych popełnić przestępstwo” –
powiedział. „To wystarczyło, żeby zapalić lont”.
Działalność wywrotowa w obozach
Rosjanie rozłożyli obóz szkoleniowy w kurorcie w zachodniej Serbii latem 2025
roku, na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Według Zama,
uczestnicy, głównie Mołdawianie, otrzymali 400 dolarów za trzy- lub
czterodniowy kurs – ogromną sumę jak na mołdawskie standardy.
Nagrania wideo nakręcone w obozie — które, jak twierdzą mołdawscy prokuratorzy
i służby wywiadowcze, znaleziono w telefonach uczestników — pokazują mężczyzn
ubranych w mundury maskujące i kamizelki kuloodporne, ćwiczących posługiwanie
się karabinami szturmowymi.
Obóz w Serbii był tylko jednym z kilku zorganizowanych przez rosyjskich
agentów. Był też jeden pod Moskwą, gdzie ponad stu młodych Mołdawian ćwiczyło
„produkcję i używanie urządzeń zapalających i materiałów wybuchowych domowej
roboty” oraz używanie dronów „wyposażonych w specjalne urządzenia do rozpalania
lub wzniecania pożarów”, jak poinformowali mołdawscy prokuratorzy w
oświadczeniu. Dwóch zachodnich funkcjonariuszy wywiadu poinformowało, że
szkolenie było nadzorowane przez GRU.
Jurij Witneański, mołdawski działacz polityczny, który uczestniczył w obozie w
Moskwie, zaprzeczył w wywiadzie, jakoby brał udział w działalności wywrotowej.
Powiedział, że celem było nawiązanie „przyjaznych i opartych na współpracy
relacji” z młodymi rosyjskimi politykami. Odmówił podania szczegółów.
Stwierdził, że nie wiedział, iż obóz jest nadzorowany przez rosyjski wywiad.
Władze Mołdawii przyznały, że nie wszyscy uczestnicy byli świadomi prawdziwego
celu obozu.
Niektórzy twierdzili, że odmówili udziału w ćwiczeniach. Maksim Rosca, który
uczestniczył w obozie szkoleniowym w Bośni, zeznał później przed mołdawskim
sądem, że gdy powiedział, że nie chce brać udziału, rosyjski instruktor uderzył
go w twarz, wybijając mu ząb.
W październiku 2024 roku trzech uczestników obozu bośniackiego zostało
aresztowanych podczas powrotu do Mołdawii. Według prokuratorów, mieli oni przy
sobie elementy dronów, w tym urządzenia do przenoszenia granatów.
Mieli przy sobie również podręcznik zatytułowany „Kuchnia rosyjska: ABC
domowego terroryzmu” – powiedzieli prokuratorzy.
Pieniądze za głosy
Protestujący zebrali się w palącym słońcu, machając miotłami i transparentami z
antyrządowymi hasłami.
Protest, zorganizowany w lipcu 2025 r. w prowincjonalnym mieście Taraclia,
wydawał się spontaniczny.
Witneanski, mołdawski aktywista polityczny, który uczestniczył w obozie w
Moskwie, był obecny na wydarzeniu. W wywiadzie dla lokalnej telewizji określił
je jako „inicjatywę mieszkańców”.
W rzeczywistości zorganizowali ją ludzie pracujący dla Ilana Shora,
izraelsko-mołdawskiego oligarchy mieszkającego w Rosji, w odległości około 1250
kilometrów: w Moskwie.
Na kilka dni przed demonstracją współpracownicy Shora skontaktowali się z
tysiącami Mołdawian za pośrednictwem Telegramu, obiecując im wypłatę gotówki i
instruując, aby stawili się przed budynkiem rady dzielnicy z miotłami, które
miały być symbolem „pozamiatania tych ludzi”.
„Koszty podróży i diety zostaną zwrócone” – głosiła wiadomość.
Wiadomości były częścią ogromnego zbioru dokumentów z moskiewskiej firmy usług
finansowych Shora, która pomaga rosyjskim firmom obchodzić zachodnie sankcje.
Dokumenty zawierały nazwiska, lokalizacje i dane kontaktowe aktywistów
zwerbowanych przez organizację Shora i wskazywały, że zwerbowano ponad 150 000
Mołdawian.
Dokumenty zawierały również setki stron rozmów między ludźmi Shora, którego
nazwą użytkownika był Travolta.
Ogólnie rzecz biorąc, według zachodnich funkcjonariuszy wywiadu i mołdawskich
prokuratorów, doszło do rozległej operacji nadzorowanej przez Shora, której
celem było wywarcie wpływu na mołdawską politykę, wykraczającego poza
pojedynczą demonstrację. W zamian za pieniądze, rekrutom nakazano publikowanie
materiałów online i udział w zorganizowanych demonstracjach, nawołując
Mołdawian do głosowania przeciwko Sandu, jego partii i członkostwu w Unii
Europejskiej.
Dokumenty były przechowywane w folderze w chmurze należącym do inżyniera
oprogramowania pracującego dla firmy Shor, który był publicznie dostępny online
i do którego dostęp miał „Times”. „Times” zweryfikował bazę danych, kontaktując
się z osobami, których dane się w niej znalazły, przeglądając posty w mediach
społecznościowych, do których odniesiono się w dokumentach, oraz śledząc
współrzędne GPS bazy danych do adresu dewelopera w pobliżu Centrum Innowacji
Skolkowo pod Moskwą.
Po tym, jak „Times” skontaktował się z operatorem w Rosji, baza danych została
usunięta.
Inne dokumenty związane z działalnością Shora, które wyciekły do internetu,
pokazują płatności na łączną kwotę prawie 20 milionów dolarów na rzecz 38.000
aktywistów w ciągu czterech miesięcy poprzedzających referendum w sprawie Unii
Europejskiej w 2024 roku. „The Times” skontaktował się z niektórymi aktywistami
telefonicznie w celu weryfikacji ich tożsamości; inni to osoby powszechnie
znane.
Istnienie wyciekłych dokumentów i ich treść zostały po raz pierwszy ujawnione
przez „Ziarul de Gardă” (ZDG), wiodącą mołdawską gazetę śledczą. Dokumenty
zostały później usunięte z internetu, ale zostały przekazane „The Times” przez
osobę, która je pobrała przed usunięciem.
Shor był już dobrze znany mołdawskim władzom. W 2019 roku uciekł z Mołdawii po
oskarżeniu o defraudację miliarda dolarów z banków. Osiedlił się w Rosji,
gdzie, według trzech zachodnich agentów wywiadu, podlega Siergiejowi W.
Kirijence, wysokiemu urzędnikowi w administracji Putina odpowiedzialnemu za
kraje, takie jak Mołdawia, które Kreml uważa za swoją strefę wpływów. W 2025
roku Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na firmę Shor.
Shor nie odpowiedział na prośby o komentarz.
Jak wynika z bazy danych, twórcy Shora stworzyli 240 różnych chatbotów, których
zadaniem była rekrutacja i koordynacja działań zaangażowanych osób.
Obowiązywał ścisły system selekcji, wykluczający „infiltratorów” i informatorów
policji. Nowych rekrutów nazywano „sympatykami”. Na najwyższym szczeblu
znajdowało się 35.000 „aktywistów”, a na szczycie 1200 lokalnych urzędników.
Organizacja rozwijała się na zasadzie piramidy finansowej: około 99.000
członków zostało zrekrutowanych przez kogoś, kto już był częścią struktury.
Ludzie Shora monitorowali ich postępy za pomocą arkuszy kalkulacyjnych, z
których wynikało, że mołdawscy rekruci opublikowali tysiące postów w mediach
społecznościowych, sprzeciwiając się referendum w sprawie Unii Europejskiej i
Sandu. Rekruci awansowali również Shora, który, mówiąc po rosyjsku, obiecał
zapewnić Mołdawianom darmowy gaz.
O Rosji prawie nigdy nie wspominano. Jednak szeroko rozpowszechniona reklama
ostrzegała, że dalsze zbliżenie z Zachodem doprowadzi do „dokładnego
powtórzenia scenariusza ukraińskiego”.
„Rezultat?” – pytała reklama. „Wojna. Śmierć. Łzy”.
W zeszłym miesiącu Unia Europejska nałożyła sankcje na czterech Mołdawian
powiązanych z działaniami Shor, mającymi na celu sabotowanie wyborów
parlamentarnych w 2025 roku. Wśród nich był Vitneanski, który według UE
otrzymuje miesięczną pensję od Shora i był zaangażowany w „próby destabilizacji
i obalenia porządku konstytucyjnego”. Z zajętych dokumentów wynika, że
Vitneanski otrzymywał płatności w wysokości około 2300 dolarów każda.
Propaganda z ambony
Księża również zostali zwerbowani do kampanii Kremla. Począwszy od lata 2024
roku, setki z nich podróżowało do Rosji, odwiedzając miejsca święte i
spotykając się z wysokimi rangą dostojnikami Cerkwi.
Przed powrotem do domu, każdy ksiądz podpisał kontrakt na otrzymanie karty
debetowej wydanej przez rosyjski bank Promswjazbank, który ma powiązania z
rosyjskim Ministerstwem Obrony i jest właścicielem 49 procent firmy usług
finansowych Szora. W kontrakcie, którego kopię przeglądał Times, kapłani
ogłosili się pracownikami Ewrazia, powiązanej z Kremlem organizacji, która
według zachodnich funkcjonariuszy wywiadu promuje prorosyjską politykę w byłych
republikach radzieckich. Shor zasiada w zarządzie organizacji. W zamian za
około 1000 dolarów, kapłani mieli wzywać wiernych do odrzucenia referendum w
sprawie przystąpienia Mołdawii do Unii Europejskiej i do wypowiedzenia się
przeciwko prozachodniej polityce. Według mołdawskich urzędników, setki księży
przyjęło pieniądze.
W skradzionych dokumentach opisano księdza, ojca Gheorghe Tursuleta, jako
„wiarygodne źródło informacji” i odnotowano wpłatę w wysokości około 1000
dolarów. Wysoki rangą urzędnik mołdawski potwierdził, że Tursulet brał udział w
pielgrzymkach do Rosji.
Inny mołdawski ksiądz o. Paweł Pietrow jest powiązany z prorosyjską grupą
księży, ale nie brał udziału w pielgrzymkach, jak twierdzi wysoki rangą
urzędnik. Kilka tygodni przed wyborami w 2024 roku przemawiał z ambony,
potępiając Unię Europejską.
„Demokracja? Co to za demokracja, która narzuca wam cały ten brud, który
przywieźli z Europy?” – zapytał, zanim zaatakował szkoły z koedukacyjnymi
toaletami.
„My, ludzie, czego chcemy? Sodomy i Gomory? Żeby Bóg nas spalił żywcem? On nas
spali” – powiedział, według nagrania kazania nagranego telefonem komórkowym,
opublikowanego później przez lokalny serwis informacyjny NordNews i
zweryfikowanego przez „The Times”.
Ojciec Tursulet i ojciec Pietrow nie odpowiedzieli na prośbę o komentarz.
Ojciec Iulian Rața, archiprezbiter miasta Orgiejów, w wywiadzie zapewnił, że
ani on, ani podlegli mu księża „nie prowadzili bezpośrednio kampanii wyborczej
ani nie wspierali nikogo w wyborach”.
Mimo to jest zagorzałym przeciwnikiem rządu Sandu, który oskarża o
prześladowanie księży takich jak on, wiernych Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.
Przyznał, że brał udział w pielgrzymkach do Moskwy i zapowiedział, że zrobi to
ponownie. Dodał, że sytuacja polityczna ponownie obróci się na jego korzyść.
„Poczekamy” – powiedział. „Następne wybory są za dwa lata”.
Niepewna przyszłość
Rosjanie byli bardzo blisko osiągnięcia tego celu. W dniu wyborów
parlamentarnych, 28 września 2025 roku, rozmieścili wszystkie elementy operacji
jednocześnie.
Wyszkoleni przez Serbów mężczyźni przygotowywali się do wywołania zamieszek w
Kiszyniowie i innych miejscach. Według prokuratora Zama, mieli na sobie
żółto-niebieskie opaski, aby móc się nawzajem rozpoznawać w tłumie. Dodał, że
niektórzy mieli przy sobie ładunki zapalające. Według wysokiego rangą urzędnika
mołdawskiego, rosyjscy hakerzy zinfiltrowali Centralną Komisję Wyborczą Mołdawii
i przejęli kontrolę nad tysiącami prywatnych routerów.
Władze Mołdawii były jednak przygotowane. W tygodniach poprzedzających
głosowanie mołdawska policja przeszukała setki domów, aresztując osoby, które
uczestniczyły w obozach lub otrzymywały pieniądze w ramach operacji Shora.
Mołdawskim ekspertom ds. cyberbezpieczeństwa, wspieranym przez zachodnich
sojuszników, udało się zablokować ataki hakerów. Odbyły się demonstracje, ale
nie doszło do poważnych aktów przemocy.
Gdy policja aresztowała kilka osób podejrzanych o planowanie aktów przemocy,
aresztowani twierdzili, że znalezione u nich urządzenia zapalające były
przeznaczone na imprezę ujawniającą płeć nienarodzonego dziecka, powiedział
Zama.
Partia Sandu odniosła niewielkie zwycięstwo, zdobywając nieco ponad 50 procent
głosów, głównie dzięki silnemu poparciu mołdawskiej diaspory za granicą.
Dla Kremla jednak zwycięstwo Sandu wcale nie oznaczało porażki. Rząd Mołdawii
musiał wydać fortunę i zmobilizować ogromne siły porządkowe, aby udaremnić
rosyjską ingerencję. Sojusznicy Kremla wykorzystali masowe aresztowania
przeciwników Sandu do celów propagandowych, przedstawiając je jako dowód
autorytarnych represji. Od tego czasu Kreml rozszerzył swoje działania.
Na początku marca rosyjski atak na ukraińską elektrownię wodną w pobliżu
granicy z Mołdawią doprowadził do skażenia zasobów wodnych na dużym obszarze
Ukrainy i Mołdawii.
Rosyjskie drony zaatakowały następnie linię wysokiego napięcia w zachodniej
Ukrainie, która dostarcza do 70 procent energii elektrycznej w Mołdawii,
powodując przerwy w dostawie prądu. Podczas wizyt w niektórych budynkach
rządowych, w tym w kompleksie prezydenckim, światła były często wyłączane w
celu oszczędzania energii, a pracownicy chodzili po korytarzach bez okien z
latarkami.
Według mołdawskich urzędników Moskwa prowadzi długoterminową grę. „Wygraliśmy
bitwę” – powiedział Mihai Lupascu, dyrektor Mołdawskiej Agencji
Cyberbezpieczeństwa. „Ale nie wygraliśmy wojny”.
3.
Rosyjska escort girl z licencją na zabijanie. „Zamordowała byłego ukraińskiego
urzędnika w imieniu Kijowa”.
https://www.repubblica.it/esteri/2026/08/15/news/escort_russa_reut_uccide_ex_comandante_ucraino_per_kiev-425530522/?ref=RHLF-BG-P8-S1-T1-PP
W Sewastopolu w zamachu zginął były oficer ukraińskiej marynarki wojennej,
który wstąpił do rosyjskiej służby. 49-letni Robert Szagejew zginął po
eksplozji bomby ukrytej w koszu na śmieci. Rosyjskie władze aresztowały
32-letnią Margaritę Reut za morderstwo, oskarżając ją o działanie na polecenie
ukraińskiego wywiadu.
Reut, mieszkanka Soczi, rzekomo działała na polecenie ukraińskiego wywiadu, jak
twierdzi FSB. Rosyjskie media, w tym Meduza, twierdzą, że przyznała się do winy
i że otrzymała zapłatę w kryptowalucie. Jej domniemane zeznania nie zostały
jednak niezależnie zweryfikowane.
Według Mash, kanału Telegram bliskiego rosyjskiemu aparatowi bezpieczeństwa,
który jako pierwszy ujawnił nazwisko kobiety, Reut również planowała uciec za
granicę po ataku.
Dowódca z Zaporoża
Szagiejew był już postacią znaną ukraińskim władzom. W 2014 roku, gdy Rosja
przejęła kontrolę nad Krymem, dowodził okrętem podwodnym „Zaporoże”, jedynym
okrętem podwodnym Marynarki Wojennej Ukrainy. Okręt został przekazany siłom
rosyjskim, a Szagiejew wstąpił do ich służby.
Według ukraińskich źródeł, w kolejnych latach został zastępcą dowódcy Czwartej
Samodzielnej Brygady Okrętów Podwodnych rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Kijów
oskarżył go o zdradę stanu i udział w wojnie z Ukrainą.
Jego tożsamość jako ofiary eksplozji nie została początkowo oficjalnie
potwierdzona przez Moskwę, podały ją jednak różne kanały rosyjskie, a później
także prasa międzynarodowa.
Kim jest Margarita Reut?
Według rosyjskich mediów, Reut została zatrzymana już w lipcu 2025 roku po tym,
jak krzyknęła „Dobrze wam tak, Rosjanie!” w pociągu z Samary do Adler,
komentując doniesienia o ataku ukraińskiego drona w obwodzie rostowskim.
Rosyjski sąd ukarał ją grzywną i skazał na dwa dni aresztu administracyjnego za
„zdyskredytowanie” wojska.
14 sierpnia sąd w Sewastopolu nakazał jej dwumiesięczny areszt tymczasowy.
Została oskarżona o terroryzm ze skutkiem śmiertelnym, przestępstwo, za które
zgodnie z rosyjskim prawem grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Kluczowe elementy sprawy pozostają jednak niejasne: czy Reut rzeczywiście
działała w imieniu ukraińskich służb wywiadowczych, w jaki sposób została
zwerbowana i kto zorganizował atak. Na razie najważniejszy dowód – rzekome
przyznanie się do winy – został ujawniony jedynie przez rosyjskie władze i
media.
4.
https://czestochowa.wyborcza.pl/czestochowa/7,48725,32959572,rasistowsk-atak-zniewazanie-policjantow-propagowanie-faszyzmu.html
… Major Tadeusz Malicki: Nielegał to głęboko zakonspirowany oficer
służb, który operuje na terenie obcego kraju, niemając przy tym żadnych
oficjalnych powiązań z państwem, dla którego pracuje. Rosjanie prowadzą
działania z wykorzystaniem nielegałów od 100 lat.
Przypomnę jedną z najsłynniejszych nielegałek złapanych w XXI wieku, Annę
Chapman, a tak naprawdę Annę Kuszczenko, która wpadła w 2010 roku wraz z innymi
rosyjski nielagałami w USA.
W Polsce mieliśmy w ostatnim czasie również styczność z oficerem działającym z
pozycji nielegała. Myślę o Pawle Rubcowie. To oficer rosyjskiego wywiadu
wojskowego GRU działający jako hiszpański dziennikarz Pablo Gonzales. W 2022
roku został zatrzymany w Polsce przez ABW. Rubcow przez wiele lat zbierał
informacje dotyczące m.in. infrastruktury krytycznej w Europie i docierał do
rosyjskich środowisk opozycyjnych na Zachodzie.
Z działalnością nielegałów powiązałbym osobę pracownika USC w Warszawie Tomasza
L., zatrzymanego przez ABW w marcu 2022 roku. Urzędnik kopiował dla Rosjan
m.in. akty stanu cywilnego obywateli RP oraz cudzoziemców, fotografował
korespondencję z polskimi placówkami dyplomatycznymi oraz urzędowe szablony.
Michał Hyra: - Dlaczego dostęp do danych USC jest tak istotny?
- To idealna sytuacja do budowania fałszywych tożsamości. Można tworzyć
fikcyjne życiorysy obudowane rzeczywistymi dokumentami. Mając taką osobę jak
Tomasz L., służby są w stanie uzyskać tożsamość dla nielegała, który przyjedzie
do Polski dużo wcześniej. Będzie miał numer PESEL, nazwisko, miejsce
zamieszkania i rodziców. Na początku ma się wtopić w społeczeństwo. Przez wiele
lat nie będzie robił nic innego. …
- Znalezienie takiej osoby jest bardzo trudne. Jeżeli sam się nie wysypie, to
służby mogą liczyć albo na własne źródło w służbach przeciwnika, które
zasygnalizuje, że ktoś taki działa, albo na błąd obcych służb w systemie
łączności. Chodzi o to, że nie zawsze łączność może odbywać się w formie
bezosobowej. Czasami musi dojść do spotkania bezpośredniego z oficerem z
centrali, czasami trzeba przekazać osobiście pieniądze, materiały lub inne
rzeczy nie w formie elektronicznej.
Służby mając swoje źródło w szeregach przeciwnika mogą uzyskać wiedzę, że na
ich terenie działa nielegał lub cała siatka nielegałów. Wtedy zaczyna się
poszukiwanie. Mając osobę uplasowaną wewnątrz służb przeciwnika, mamy
możliwości uzyskiwania sygnałów, gdzie są prowadzone operacje wywiadowcze,
gdzie uplasowane są źródła i czym zajmuje się przeciwnik. …
W Polsce nie brakowało i nie brakuje rusofilów. Ostatnie lata niejednokrotnie
pokazywały nam osoby, które są zafascynowane z jednej strony kulturą rosyjską,
a z drugiej porządkami, które wprowadza Władimir Putin. Takich ludzi jest
sporo. Jesteśmy społeczeństwem, w którym część ludzi kultury zachwycała się
Rosją, jej kulturą. Mówiło się, że Rosjanie to wspaniały naród, a źli są tylko
oligarchowie czy ludzie na Kremlu. To nastawienie było bardzo pozytywne, a
Rosjanie perspektywicznie przygotowali się na czas, kiedy werbowanie
tradycyjnych źródeł będzie trudniejsze. … W naszym społeczeństwie na pewno
funkcjonują nielegałowie. … Służby polskie nie mają łatwo, bo z jednej strony
dzieje się bardzo dużo i jest wiele sytuacji kontrwywiadowczych, a z drugiej
strony funkcjonariuszy nie jest aż tak wielu i nie mogą być wszędzie. …
Jeśli chodzi o narodowości, w większości służby rosyjskie wykorzystują
Ukraińców, Białorusinów, Rosjan, Polaków i Mołdawian. Polskie służby odnotowały
również wykorzystanie m.in. obywateli Kanady i Kolumbii. …
Rosjanie nas po prostu nie lubią, wręcz nienawidzą i będą robić wszystko, będą
starać się, aby nas osłabić. Stąd to właśnie Polska jest głównym celem wojny
hybrydowej w Europie, jesteśmy wręcz ''laboratorium", w którym przeciwnik
próbuje różnych metod tej walki.
Rosyjski wywiad działa globalnie i interesuje go wszystko, szczególnie w
Polsce, która jest krajem, który z jednej strony udziela ogromnej pomocy
walczącej Ukrainie, z drugiej stanowi przyczółek dla innych krajów
przekazujących pomoc. Stanowimy główny hub przeładunkowy, aktywnie działamy w
strukturach NATO, lobbujemy za wprowadzaniem kolejnych sankcji na Rosję. To
wszystko sprawia, że jesteśmy jednym z głównych przeciwników Kremla. …
Major Tadeusz Malicki przez ponad 20 lat pracował jako oficer operacyjny w
Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
5.
„Ogromny” atak ukraińskich dronów na Rosję zabił co najmniej sześć osób,
twierdzi Moskwa
Kijów rozpoczyna prawdopodobnie największą w historii falę ataków wojennych,
wybucha pożar w magazynie niedaleko stolicy Rosji
https://www.theguardian.com/world/2026/aug/16/ukrainian-drone-attack-on-russia-wildberries-warehouse-fire
Ukraina przeprowadziła jeden z największych ataków dronów od początku wojny. W
wyniku ataku wybuchł pożar w magazynie dystrybucyjnym pod Moskwą, a w ciągu
nocy zginęło co najmniej sześć osób – poinformowały władze rosyjskie.
Ministerstwo obrony Rosji poinformowało o zestrzeleniu 822 dronów, natomiast
mer Moskwy Siergiej Sobianin poinformował, że w kierunku obwodu stołecznego
wystrzelono 600 dronów, z czego 201 zostało zniszczonych.
Jak powiedział mer agencji informacyjnej TASS, był to największy nalot na
stolicę Rosji od dwóch lat, aczkolwiek szybki rozwój ukraińskich dronów może
oznaczać, że była to największa fala ataków od początku wojny w 2022 roku.
W wyniku rosyjskich ataków rakietowych dronów zginęło siedem osób na Ukrainie,
w tym dwie w mieście Krzywy Róg w centrum kraju. Hiszpański myśliwiec F-18
zestrzelił drona, który najprawdopodobniej przekroczył granicę z Rumunią.
W Podolsku, na południe od Moskwy, podpalono magazyn należący do rosyjskiej
firmy dystrybucyjnej Wildberries. Na zdjęciach widać, jak pożar ogarnął magazyn
o powierzchni 200 tys. metrów kwadratowych, a czarny dym unosi się ku niebu.
Andriej Worobiow, gubernator obwodu moskiewskiego, powiedział, że atak był
„jednym z najmasywniejszych ataków dronów w ostatnich czasach” – a rosyjskie
ministerstwo obrony poinformowało później, że w ciągu ostatnich 24 godzin
zestrzelono dziewięć ukraińskich pocisków manewrujących i 1478 dronów, choć nie
udało się niezależnie zweryfikować tej liczby. …
6.
Potężne trzęsienie ziemi zabiło dziesiątki osób we wschodniej Indonezji
W sobotę rano w regionie Flores doszło do trzęsienia ziemi, co skłoniło tysiące
ludzi do szukania wyżej położonych terenów w obawie przed tsunami
https://www.theguardian.com/world/2026/aug/15/indonesia-earthquake
Indonezję nawiedziły dwa trzęsienia ziemi w ciągu niecałych 24 godzin.
Najpierw, dwie minuty przed północą 15 sierpnia (czasu włoskiego), nastąpiło
trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,7, którego epicentrum znajdowało się u
północnych wybrzeży wyspy Flores, około 68 kilometrów na północny zachód od
Ende i na stosunkowo niewielkiej głębokości dziesięciu kilometrów. Następnie
wystąpiły dziesiątki wstrząsów wtórnych. Do tej pory zginęły co najmniej 53
osoby. Operację utrudniają zawalone drogi, które odizolowały niektóre obszary.
Indonezja i sąsiednie kraje są często nawiedzane przez trzęsienia ziemi ze
względu na położenie w obrębie Pacyficznego Pierścienia Ognia, łuku intensywnej
aktywności sejsmicznej rozciągającego się od Japonii przez Azję
Południowo-Wschodnią do Basenu Pacyfiku. W 1992 roku Flores nawiedziło
trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,7, które wywołało tsunami, w wyniku którego
zginęło około 2500 osób. Jednym z najbardziej niszczycielskich trzęsień ziemi w
historii Indonezji było trzęsienie ziemi o magnitudzie 9,1, które miało miejsce
26 grudnia 2004 roku u wybrzeży Sumatry. Po nim nastąpiło tsunami, które zabiło
220 000 osób w regionie, w tym 170 000 w Indonezji. Tragedia w Boxing Day była
jedną z najtragiczniejszych klęsk żywiołowych, jakie kiedykolwiek odnotowano. W
2018 roku potężne trzęsienie ziemi nawiedziło wyspę Lombok, a w kolejnych
tygodniach nastąpiło kilka kolejnych wstrząsów. Na wyspie wypoczynkowej i
pobliskiej Sumbawie zginęło ponad 550 osób. W tym samym roku trzęsienie ziemi o
magnitudzie 7,5 i następujące po nim tsunami w Palu na Sulawesi zabiło ponad
4300 osób.
7.
Silne trzęsienie ziemi o magnitudzie 5 nawiedziło Granadę: straty materialne,
akcje ratunkowe i wezwanie służb ratunkowych
https://www.granadahoy.com/granada/terremoto-granada-susto-madrugada-despierta-provincia-temblor-seismo_0_2007718314.html
Trzęsienie ziemi, które miało miejsce w sobotę tuż po godzinie 1:00 w nocy,
obudziło mieszkańców całej prowincji, choć odczuwalne było nawet w bardzo
odległych częściach Hiszpanii.
Trzęsienie ziemi obudziło mieszkańców w środku nocy i uszkodziło niektóre
budynki, ale nie zgłoszono żadnych ofiar. Jego epicentrum znajdowało się w
gminie Alhendin, 10 kilometrów na południe od Granady, jak podaje Narodowy
Instytut Geograficzny (IGN). „Nie zgłoszono żadnych obrażeń ani poważnych lub
rozległych uszkodzeń konstrukcyjnych. Oceniane są pojedyncze uszkodzenia,
szczególnie w najbardziej narażonych budynkach” – napisała burmistrz Granady,
Marifran Carazo, na X.
8.
Sycylia, trzęsienie ziemi o magnitudzie 3,9 nawiedziło rejon Katanii: droga
rozwidla się w Linguaglossa.
VIDEO: https://palermo.repubblica.it/cronaca/2026/08/15/video/sicilia_terremoto_di_magnitudo_39_nel_catanese_a_linguaglossa_la_strada_si_spacca-425530663/?ref=RHRT-BG-P1-S1-T1-vd01
W Linguaglossa, miejscowości położonej niedaleko Etny, wczesnym
popołudniem odnotowano trzęsienie ziemi o magnitudzie 3,9. Epicentrum
znajdowało się 7 km od miasta. Trzęsienie ziemi spowodowało otwarcie uskoku
Pernicana, związanego z aktywnością wulkaniczną. Droga do Piano Provenzana w
regionie Ragabo i Clan dei Ragazzi została uszkodzona. W ramach środków
ostrożności ewakuowano okoliczne restauracje.
9.
W ten sposób setki mieszkańców Afryki Subsaharyjskiej próbują przedostać się z
Maroka do Ceuty.
https://elfarodeceuta.es/asi-intentan-cruce-marruecos-ceuta-cientos-subsaharianos/
Mieszkańcy Castillejos byli świadkami licznych grup zbliżających się do obszaru
wokół ogrodzenia. Maroko demonstruje swoją absolutną kontrolę nad swoimi
obywatelami, gwarantując bezpieczeństwo swoich granic morskich, ale
jednocześnie wysyła sygnał Hiszpanii i reszcie Europy o dodatkowych staraniach
związanych z zapobieganiem napływowi migrantów z Afryki Subsaharyjskiej,
ponieważ jest to kwestia budząca europejskie obawy.
Jak dotąd nie było lawiny, ale w górach tuż za Fnideq, marokańskim miastem
niedaleko przejścia granicznego Tarajal prowadzącego do Ceuty, napięcie
utrzymywało się przez kilka godzin po tym, jak marokańska policja przechwyciła
111 migrantów próbujących przedostać się przez granicę. Po ich przechwyceniu i
odizolowaniu doszło do starć, a policja użyła gazu łzawiącego, aby ich
rozproszyć. Spośród zatrzymanych 109 pochodzi z Afryki Subsaharyjskiej, a
trzech z Maroka; 61 zostało aresztowanych za podżeganie do nielegalnej
imigracji. Wszyscy zostali wydaleni z Fnideq i przewiezieni autobusami.
Od rana, od Tarajal do Benzù, dwóch granic wyznaczających dwadzieścia
kilometrów kwadratowych granicy Hiszpanii z Marokiem, strzeżonych jest przez
znaczącą obecność sił bezpieczeństwa: Gwardię Cywilną, policję, wojsko. Od dróg
po góry, całe terytorium jest usiane agentami.
Napięta sytuacja panuje także w Melilli po odkryciu przesiedlenia licznych
migrantów do Beni Enzar.
Na froncie hiszpańskim, według niektórych analityków cytowanych przez krajowe
media, zaczynają pojawiać się podejrzenia, że to Rabat zorganizował całą
operację: jeśli 30 lipca chciał wysłać wiadomość do Madrytu, tym razem chciał
pokazać swoją potęgę militarną i udowodnić, że jest w stanie poradzić sobie z
sytuacją kryzysową.
Tymczasem w Ceucie wciąż przebywa wielu migrantów: na plaży Trampolín, która
stała się obozem schronień z trzciny i tkaniny tuż nad morzem, setki osób
czekają na prysznic w toaletach na świeżym powietrzu. Warunki sanitarne są tu
fatalne i istnieje obawa przed rozprzestrzenianiem się chorób układu
pokarmowego. Wszyscy migranci są bardzo młodzi, głównie z Maroka i Sudanu, i
deklarują, że nie zamierzają wracać. Żyją w ten sposób od ponad dwóch tygodni.
Podążając w kierunku Benzù, drugiego przejścia granicznego z Marokiem, które
wije się przez góry i jest obecnie szczególnie monitorowane z powodu
podejrzenia próby przedostania się od tej mniej strzeżonej strony, odnosi się
wrażenie, że i tutaj obowiązuje wysoki poziom alertu, ale poziom zagrożenia
jest niski.
10.
Hołd składany Jasonowi Ardayowi po śmierci byłego profesora z Cambridge
Andy Burnham wzywa do refleksji po „tragedii na tak wielu poziomach”, co
powtórzył burmistrz Londynu Sadiq Khan
https://www.theguardian.com/uk-news/2026/aug/14/jason-arday-found-dead-after-resigning-from-cambridge-over-plagiarism-claims
https://www.theguardian.com/uk-news/2026/aug/15/jason-arday-tributes-paid-to-former-cambridge-professor
Jason Arday, wykładowca, który w zeszłym tygodniu zrezygnował ze stanowiska
profesora na Uniwersytecie Cambridge , został znaleziony martwy w swoim domu w
południowym Londynie.
Policja metropolitalna poinformowała, że funkcjonariusze zostali wezwani pod
adres Arday przez londyńską karetkę pogotowia w piątek po godzinie 15:00.
Rzecznik policji metropolitalnej powiedział: „41-letni mężczyzna został uznany
za zmarłego na miejscu zdarzenia. Jego najbliżsi krewni zostali powiadomieni i
otrzymują wsparcie od funkcjonariuszy. …
Rodzina Ardaya w oświadczeniu napisała: „Jason był przez ponad trzy lata
poddawany nieustannej kampanii znęcania się, odkąd przyjął stanowisko profesora
na Uniwersytecie Cambridge, ze strony osób, które nie przebierały w środkach,
by go osłabić.
„Kampania dezinformacyjna okazała się zbyt trudna dla Jasona, który był
łagodnym człowiekiem i zawsze chciał dostrzegać w innych to, co najlepsze.
Arday został mianowany profesorem socjologii edukacji na Uniwersytecie
Cambridge w 2023 roku i był najmłodszym czarnoskórym profesorem w historii
uniwersytetu. Zrezygnował jednak ze stanowiska w zeszłym tygodniu po
oskarżeniach o plagiat i nieścisłości w oświadczeniach dotyczących jego kariery
i osiągnięć.
W oświadczeniu ogłaszającym swoją rezygnację Arday powiedział: „Z głębokim
smutkiem piszę, aby ze skutkiem natychmiastowym zrezygnować ze stanowiska na
Uniwersytecie Cambridge i Jesus College.
„Kiedy przyjąłem niezwykły zaszczyt zostania profesorem socjologii na
Uniwersytecie Cambridge, był to bez wątpienia największy zaszczyt zawodowy w
moim życiu”.
Arday powiedział, że zdecydował się na rezygnację, ponieważ „nieustanne
oskarżenia, spekulacje i komentarze publiczne wywarły głęboki wpływ na mnie i
na tych, których kocham”.
Andy Burnham nazwał śmierć Jasona Ardaya „tragedią na wielu poziomach”.
Arday zrezygnował ze stanowiska profesora Uniwersytetu Cambridge w zeszłym
tygodniu po oskarżeniach o plagiat, którym zaprzeczył. Został uznany za
zmarłego w piątek tuż po godzinie 15:00.
W oświadczeniu wydanym za pośrednictwem jego wydawcy, Simon & Schuster UK,
rodzina byłego naukowca stwierdziła, że jest „w szoku po stracie wspaniałego
ojca, partnera, brata, wujka i syna”.
Przemawiając do dziennikarzy podczas wizyty w Kornwalii w sobotę, premier
powiedział: „To tragedia na wielu poziomach, ale szczególnie dla wszystkich,
którzy znali Jasona, oczywiście dla jego rodziny i przyjaciół. Myślimy o nich
dzisiaj”.
„To nie jest moment na pochopne osądzanie. Powiedziałbym, że to moment na
refleksję, zastanowienie się nad tym, jak do tego doszło. To naprawdę smutna,
żałosna i żałosna sytuacja. Myślę, że wszyscy dziś myślimy o Jasonie, jego
wkładzie, jego rodzinie i przyjaciołach”.
Hołd oddali także burmistrz Londynu Sadiq Khan i posłanka Partii Pracy Bell
Ribeiro-Addy.
11.
Boom na centra danych Big Tech może zwiększyć emisję dwutlenku węgla
Analiza FT wykazała, że 60 największych planowanych obiektów mogłoby emitować
ekwiwalent 27 elektrowni węglowych lub 24 mln samochodów rocznie
https://www.ft.com/content/8158cb5a-4bbd-43fd-b329-15a54e8422c8?syn-25a6b1a6=1
… rosnący popyt na energię elektryczną powoduje rozprzestrzenianie się
elektrowni opalanych paliwami kopalnymi, głównie gazem, pomimo zobowiązań
klimatycznych samych firm.
Analiza przeprowadzona przez Financial Times, obejmująca 60 największych
centrów danych budowanych w Stanach Zjednoczonych przez Amazon, Microsoft,
Google i Meta, ujawnia, że infrastruktury te, po pełnym uruchomieniu, mogłyby
generować łącznie 101,5 miliona ton emisji dwutlenku węgla rocznie. Stanowiłoby
to równowartość około 7% emisji amerykańskiego sektora energetycznego w 2025
roku, czyli rocznej emisji 27 elektrowni węglowych lub 24 milionów samochodów
benzynowych.
Według Global Energy Monitor, Stany Zjednoczone prawie potroiły swoją rozwijaną
moc wytwórczą w zakresie energii gazowej do 2025 roku, co mogłoby zwiększyć
istniejącą flotę elektrowni gazowych o prawie 50%, gdyby wszystkie elektrownie
zostały zbudowane. Ponad jedna trzecia tej mocy jest przeznaczona do zasilania
lokalnych centrów danych.
12.
Dziesięć dziur po kulach w płetwie orki. W Gibraltarze wybuchła bitwa między
wielorybami a żeglarzami.
https://www.repubblica.it/cronaca/2026/08/15/news/orca_pinna_dieci_fori_proiettile_gibilterra-425530555/?ref=RHLF-BG-P14-S1-T1-r3837
Ma na imię „Babcia” i pływa w pobliżu Cieśniny Gibraltarskiej od 60 lat. Teraz
na płetwie grzbietowej najstarszej orki w tym rejonie pojawiło się dziesięć
dziur: rany postrzałowe, typowe dla strzelby myśliwskiej, według ekologów ze
stowarzyszenia WeWhale, którzy śledzą jej ruchy.
Relacje między ludźmi a orkami iberyjskimi, zagrożonym podgatunkiem, którego
liczebność wynosi mniej niż 40 osobników i który pływa po atlantyckiej stronie
Cieśniny, uległy pogorszeniu w ostatnich latach. Orki są oskarżane o celowe
ataki na żaglówki w tym rejonie, głównie poprzez uderzanie w stery, gryzienie
ich i powodowanie kołysania kadłubów.
Często atakowały w grupach, czasami przez kilka godzin. W 2022 roku zatopiły
dwa żaglowce, jeden w lipcu, a drugi w listopadzie. Trzeci został odholowany do
portu w następnym roku po utracie steru.
Od 2020 roku odnotowano 250 kontaktów waleni ze statkami rekreacyjnymi. Orka
atakująca statek nazywa się Gladis: nazwa ta ma to samo pochodzenie, co słowo
gladiator. Według WeWhale, istnieje 14 orek Gladis, ale ta, która została dziś
ranna, nie jest wśród nich.
Legenda głosi, że samica o imieniu Gladis Bianca, wnuczka „Babci”, została
zaatakowana przez ludzi, gdy była w ciąży, i od tego czasu stała się
najbardziej agresywną orką w taranowaniu łodzi. Ma też kilka blizn na
grzbiecie.
„Zdjęcia” – pisze WeWhale na Instagramie – „pokazują, że co najmniej dwie lub
trzy kule przeszły przez płetwę, podczas gdy pozostałe mogły pozostać w środku.
Wiemy, że te rany są świeże. Sfotografowaliśmy orkę kilka tygodni temu i płetwa
była nienaruszona”.
Toñi, czyli „Babcia”, jest obecnie narażona na zakażenie. Ministerstwo
Środowiska wszczęło dochodzenie w celu ustalenia sprawców. Tę wiadomość
ogłosiła hiszpańska wiceminister Sara Aagesen. „To gatunek wrażliwy, a
krzywdzenie go jest poważnym przestępstwem”.
Pomimo przydomku „orki”, walenie te należą w rzeczywistości do rodziny
delfinowatych. Mogą osiągać 8 metrów długości i ważyć 6 ton. „Płetwa
grzbietowa” – wyjaśnia WeWhale – „jest silnie unaczyniona i odgrywa ważną rolę
w termoregulacji. Rany tego typu mogą powodować stany zapalne i infekcje”.
„Niezależnie od tego, co myślimy o interakcjach między orkami a statkami,
strzelanie do tych zwierząt nigdy nie będzie akceptowalną reakcją”.
Dzień dobry. Witaj, Ewa!
OdpowiedzUsuńWitaj
UsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuń:))
Usuń